Szczere rozmowy

Nie wiem jak wy, ale często napotykam się z takim stwierdzeniem, że przyjaciel musi być zawsze z nami szczery. Zrozumiałe i wymagające. Jaki to przyjaciel, jak nawet Ci nie umie nic powiedzieć, ale obgaduję Cię za plecami.

I tak samo powinno być z relacją człowiek i Bóg. Prawda jest taka, że On chcę usłyszeć co masz mu do powiedzenia. Nie w wyszukanych słowach, które piszesz na religii by się nikt nie czepiał.  Chce byś mówił szczerze do Niego. On Cię wysłucha i pogłębisz z Nim więź.

Nie da się oszukać Pana Boga, ale to nie znaczy, że nie masz Mu mówić co jest na rzeczy. Co Ci się nie podoba, z czym sobie nie radzisz. To tak jakbyś dowiedział się od innej osobie, że twoja „przyjaciółka” Cię obgaduję. Lepiej jest tak, czy jak dowiesz się od niej co ją denerwuje?

Jak już tak z Nim rozmawiasz to później przyzwyczajasz się do pewnych rzeczy. Zastanawiasz się, denerwujesz się gdy coś Ci nie idzie po Twej myśli. Marudzisz Mu, ale zdajesz sobie sprawę, że zrobi co będzie chciał. Będzie to na pewno lepszy scenariusz niż jak Ty próbujesz go napisać.

Miałam tak niedawno, że potrzebowałam spowiedzi. Siedziałam na roratach dla dzieci, a w konfesjonale żadnego księdza nie było. Msza przebiegała dalej, a ja byłam coraz bardziej smutna i zdenerwowana. W czytaniach było, że tylko dla jednej zagubionej owcy przyjdzie pozostawiając 99 innych. Więc pytałam szczerze Boga, a ja? Chyba sobie ze mnie żartujesz. Nie zapomniałeś może o owcy? Jestem TU, czekam. I przyszedł ksiądz. Zdążyłam się wyspowiadać i od razu do komunii. Byłam dokładnie jedna zagubioną owcą. Jedną, która tego dnia potrzebowała odnalezienia drogi, światła.

Pan skierował do Jonasza, syna Amittaja, te słowa: «Wstań, idź do Niniwy- wielkiego miasta – i upomnij ją, albowiem nieprawość jej dotarła przed moje oblicze». A Jonasz wstał, aby uciec do Tarszisz przed Panem. (Jon 1, 2-3)

Dziękuję Boże, że mogę z Tobą szczerze rozmawiać. Pomóż mi w tych dniach.

Umocniona

Zostałem posłany

Zostałem posłany jako człowiek.

Ostatnie czytania, które mogliśmy słyszeć przez ten tydzień mówiły o posłaniu i przygotowaniu ścieżek dla Boga. Nie mam oczywiście na myśli posłania typu dla psa na którym może spać, ale posłanie by nieść Dobrą Nowinę.

Przygotowanie ścieżek dla Boga  można porównać z wysprzątaniem korytarzy w domu przed świętami. Tylko, że tym domem jest nasze serce. Jest Adwent, więc czyszczenie powinno nam iść bardziej sprawnie. O ile bardzo tego pragniemy. W kościołach są roraty, rekolekcję adwentowe, w każdym momencie można skorzystać ze spowiedzi świętej. Nawet jeśli nie przekonuję cię to, to są jeszcze postanowienia. O nich już pisałam.

W piątek było mowa o tym, że mało jest żniwiarzy, więc Jezus posłał dwunastu uczniów. Tak samo nas posyła do innych ludzi, aby przekazać im Dobrą Nowinę.

I rzekłem: «Ach, Panie Boże, przecież nie umiem mówić, bo jestem młodzieńcem!» Pan zaś odpowiedział mi: «Nie mów: „Jestem młodzieńcem”, gdyż pójdziesz, do kogokolwiek cię poślę, i będziesz mówił, cokolwiek tobie polecę.  Nie lękaj się ich, bo jestem z tobą, by cię chronić» – wyrocznia Pana.  I wyciągnąwszy rękę, dotknął Pan moich ust i rzekł mi: «Oto kładę moje słowa w twoje usta. (Jr 1, 6-9)

U mnie właśnie tak jest, że kryję się za swoją młodością. Co ja mogę komuś przekazać? Przecież nawet nie jestem dorosła. Nie mam doświadczenia… Ale Bóg mówi mi, że mnie posłał. Nie ważne w jakim jestem wieku, jaki mam staż życiowy.

Tak samo jest z Tobą. Zostałeś posłany nie ważne ile masz lat. Czy jesteś młodszy, czy starszy. Zostałeś wybrany.

Dziękuję Ci Tato za wszystko co robisz.

Umociona

Postanowienia

Dziś jak wiadomo zaczął się Adwent. Radosne oczekiwanie na przyjście Pana Jezusa. No właśnie, RADOSNE.

Przyszedł Adwent, więc trzeba pomyśleć nad postanowieniami. Zawsze wolałam z tej stronny Adwent od Wielkiego Postu, że nie musiałam się niczego wyrzekać. Wiem moja wygoda jest zdecydowanie za duża. Do rzeczy. Chodzi mi oto co wybieramy jako postanowienie. Próbuję zawsze wybierać coś co będzie sprawiało mi radość, a nie wyrzeczenie. Dlaczego? Bo to radosne oczekiwanie! Więc zamiast zabraniania sobie telewizji czy komputera wybieram pomoc innym i więcej modlitwy. Złe postanowienia? Nie sądzę.

Jak to dzisiaj komuś powiedziałam, że to ma być radosny czas oczekiwania i nie będę robiła wyrzeczeń, to odpowiedziała mi, że teraz będę więcej oglądała telewizji itd. Przecież to czas radosny! Nie. Nie oto mi chodzi. Musimy czuwać, więc nie siedzieć ciągle przed czymś co zabiera nam czas. Zamiast oglądać telewizję 3 godziny możemy poświęcić ten czas na modlitwie albo spotkaniem się z drugim człowiekiem. Robimy w danym momencie dużo pożytecznych rzeczy. Nie wyrzekamy się dosłownie, ale zyskujemy dobre samopoczucie swoje jak i innych ludzi.

W tym czasie Adwentu bądźmy dla siebie nawzajem! Bądźmy dla tych, którzy tego potrzebują. Bóg dał nam wszystko, byśmy dobrze czynili. Czy teraz nie jest najlepszy czas na wykorzystanie tego? Bądź i dobrze czyń.

Masz już postanowienie na ten Adwent?

Dziękuję Ci Boże za ten Adwent, który właśnie się rozpoczyna. Proszę Cię pomóż mi czynić dobrze by był to radosny czas czekania na Ciebie. Amen.

Umocniona

 

Cieszyć się to znaczy dar

 Przeglądając ostatnio mój śpiewnik znalazłam w niej kartkę z tegorocznych rekolekcji wakacyjnych. Kartkę, którą dostałam od mojego cichego przyjaciela. Totalnie o niej zapomniałam. Jednak tekst, który na niej widniał spowodował, że od razu się bardziej uśmiechnęłam, śmiejąc się pod nosem. A jest na niej napisane: „Uśmiech, to najlepszy prezent, jaki możemy podarować drugiej osobie. Dominiko, uśmiechaj się i zarażaj swoim uśmiechem innych. Radosnego dnia. Cichy przyjaciel.” Kto po takich słowach się nie uśmiechnie?

Ostatnio zauważyłam u siebie, że kiedy śpiewam i się nagram umiem rozpoznać kiedy się uśmiechnęłam. Jak to możliwe? Nie wiem. Po prostu to słyszę. Jakbym chciała poprzez dźwięki przekazać coś ludziom. Przekazać emocje, uczucia.

Wyobraźcie sobie człowieka który stoi na zboczu góry i patrzy się w przepaść i nie widzi dna, ponieważ jest mgła. Obok niego stoją jego dzieci. Nie wie ile kilometrów, metrów wynosi ta przepaść. Jak reaguje na to, że jest to jedyna droga powrotna? Moim zdaniem nikt w danym momencie by się nie uśmiechał. Jednak ten człowiek właśnie to robi. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Wie, że nawet jeśli jest to ostatnia czynność wykonana przez niego w życiu, to warto. Warto pokazać swoim dzieciom, żeby się nie bały.

I tak jest w życiu. Człowiek ma problemy i stoi przed taką przepaścią. Nie wie co się stanie, nie wie co wybrać. Czy stać w miejscu, czy iść dalej? Ma nadzieje, że jak mgła odejdzie to ukaże się piękny krajobraz, nie taki straszny jak na początku się wydawał. Człowiek uśmiecha się, bo wie, że po gorszych dniach nadejdą lepsze.

„Przyjrzałem się pracy, jaką Bóg obarczył ludzi,
by się nią trudzili. Uczynił wszystko pięknie w swoim czasie,
dał im nawet wyobrażenie o dziejach świata, tak jednak, że nie pojmie człowiek dzieł, jakich Bóg dokonuje od początku aż do końca. Poznałem, że dla niego nic lepszego, niż cieszyć się i o to dbać, by szczęścia zaznać w swym życiu. Bo też, że człowiek je i pije, i cieszy się szczęściem przy całym swym trudzie -to wszystko dar Boży. Poznałem, że wszystko, co czyni Bóg, na wieki będzie trwało: do tego nic dodać nie można ani od tego coś odjąć.” (Koh 3, 10-14)

Bóg chcę, abyś się cieszył. Radowanie się to dar od Niego. Uśmiechnij się, życie jest piękne! 🙂

Dziękuję Ci Boże za dar szczęścia.

Umocniona

Ukryte pragnienia

Ile razy jest tak, że modlisz się o rzecz którą pragniesz? Ile razy Twój uśmiech znika, kiedy nie dostajesz tego? Jak się wtedy czujesz? Co myślisz? Jestem pewna, że jest Ci wtedy smutno, ale uwierz mi tak najwidoczniej miało być.

Nieraz próbuje być cwana. Żeby coś mi się udało modlę się tak by Bóg był ze mnie jak najbardziej zadowolony. Nie oczekuje Go, bo On wie o co mi chodzi, ale oszukuję samą siebie.

Muszę Ci powiedzieć, że On spełnia pragnienia Twego serca. Mało tego Mu sprawia radość to, że może to czynić, że może nas uszczęśliwić. Przecież kocha gdy my jesteśmy uśmiechnięci, a nie ponurzy.

To dlaczego czasami coś się nie zdarza? Chociaż bardzo oto prosimy, wręcz błagamy? Na wszystko przychodzi czas, a Bóg wie co dla nas w danym momencie jest najważniejsze. Dużo lepiej wie. Więc nie dostając czegoś nie powinniśmy się na Niego obrażać, ale prosić by otworzył Nam oczy. Byśmy zrozumieli czemu właśnie nie teraz? Co chciał nam przez tą sytuację przekazać?

Zawsze marzyłam o tym by nagrać piosenkę w studiu muzycznym. Z racji tego, że jest to trochę droższa sprawa nigdy oto Boga nie prosiłam ani moich rodziców. Nie wierzyłam po prostu, że kiedyś to się spełni więc tylko marzyłam w sercu. Za to Bóg pokierował tak, że miałam okazję. I nigdy nie marzyłam o aż takim efekcie tego mojego pragnienia. Bóg mnie zaskoczył. Wydaje mi się, że uwielbia to robić. Czemu przytaczam tą sprawę? Kiedy nie prosisz też otrzymujesz. Oczywiście nie bój się prosić, bo On jest Twoim Tatą, który najlepiej Cię rozumie i wie czego potrzebujesz.

Pragnienia naszego serca są jak labirynt. Nie wiadomo kiedy jakieś marzenie wyjdzie z niego na zewnątrz. Wiemy jednak, że tak jak w labiryncie prosimy o wskazówki, tak powinniśmy prosić Tego, który wie wszystko, o światło. Nie bójmy się prosić!

Dziękuję Ci Tato za to, że jesteś. Kocham Cię.

Umocniona

 

Zawróć

Pewna osoba zaproponowała mi ostatnio bym skupiła się na jednej swojej wadzie próbując ją wyeliminować, albo przynajmniej spróbować mniej ją popełniać. Od razu zastrzegła, że będzie trudno, że prawdopodobnie skupiając się na konkretniej wadzie upadnie inna. Co sobie pomyślałam? Że to jest nieprawdopodobne, że tak się nie da. Jednak się da, ponieważ jesteśmy Jego synami i córkami.

Więc zaczęłam walczyć. Uwierzyłam, że Bóg wysłucha mojej prośby i razem z nim zmniejszę jedną z moich wad. Zawsze jak już chciałam popełnić ten grzech zaczynałam „Ojcze Nasz” i pomagało. Czasami musiałam robić więcej, ale po pewnym czasie udało się wyeliminować przynajmniej na trochę ten grzech.

Tak, podupadłam. Powstałam z jednego grzechu, upadłam z innego. Taka jest jednak ludzka natura i niedola. To nie znaczy jednak, że nie należy z tym walczyć.

Wówczas Salomonowi w nocy ukazał się Pan i rzekł mu: «Wysłuchałem twojej modlitwy i wybrałem sobie to miejsce na dom ofiar. Gdy zamknę niebiosa i nie będzie deszczu, i gdy nakażę szarańczy, by zniszczyła pola, lub gdy ześlę na mój lud zarazę, jeśli upokorzy się mój lud, nad którym zostało wezwane moje Imię, i będą błagać, i będą szukać mego oblicza, a odwrócą się od swoich złych dróg, Ja z nieba wysłucham i przebaczę im grzechy, a kraj ich ocalę. Teraz moje oczy będą otwarte, a uszy moje uważne na modlitwę w tym miejscu. (2 Krn 7, 12-15)

Nie tylko teraz trudno jest błagać Go o pomoc i szukać Jego oblicza. Izraelici też się z tym zmagali, też mieli swoje upokorzenia. Upadali tak jak każdy człowiek. Bóg obiecuje nam, że jeśli będziemy z tym walczyć to On nie zapomni o Nas. Jeśli będziemy się do niego zwracać i zawrócimy ze złych ścieżek to On Nas wysłucha i Nam przebaczy.

Dziękuję Boże za to, że udało mi się razem z Tobą walczyć z moim grzechem. Dziękuję, że nadajesz sens. Przepraszam za to, że nieraz upadam i Ciebie ranię. Amen.

Umocniona

 

Wszystkich Świętych

  Dziś koniec długiego, wolnego weekendu. Ludzie wracają od rodzin, bliskich. W ciemnościach miast, wsi widoczne są tysiące świateł ze zniczy. To właśnie dziś święto Wszystkich Świętych, święto nakazane. Gdy zatrzymujesz się nad grobami swoich bliskich wspominając i rozmyślając.

  Może to dziwne, ale lubię te święto. Lubię iść przez ciemność widząc te wszystkie światełka. Gdzie zdaję sobie sprawę, że ludzie pamiętają o ludziach. Gdzie mogę rozmyśleć nad tym, że każdego z nas to czeka. Nie smucę się wtedy, wręcz przeciwnie lekko uśmiecham. W moim mieście była nie najlepsza pogoda. Co chwila padało, błoto wszędzie ludzie z parasolkami stoją nad grobami. A ja się śmiałam. Radowałam się, modląc się za tych wszystkich ludzi. Cieszyłam się, że mogłam być dla nich, tak jak oni kiedyś dla nas.

Opłakiwano go, a cały Izrael bardzo go żałował. Przez długi czas trwała po nim żałoba. Mówiono:
 «Jak mógł paść bohater,
który wybawiał Izraela?» (1 Mch 9, 20-21)

Umieramy. Nasi idole umierają, nasza rodzina, osoby, których nie znamy. Wszyscy. Potem Ci żyjący wspominają. Kim była? Jaka była? Chciałabym, żeby na moim pogrzebie powiedzieli: „Cieszę się, że ją poznałem.” Po prostu. Cieszę się, że poznałam babcie, Szymona, ks. prałata… Nie wszyscy mieli taką możliwość. Każdy człowiek, którego poznałam coś w moje życie wniósł. Czy tego chciałam czy nie.

Umieramy, ale pamiętajmy, że spotkamy się tam u góry. Wierzymy w coś więcej!

Z tego powodu, że dziś Wszystkich Świętych, każdy z nas ma imieniny. Więc chciałabym Wam życzyć dużo łask Bożych i byście tak, jak Wasi patronowie dążyli do świętości.

Dziękuję za święto Wszystkich Świętych, Dziękuję za te dni wolne od szkoły. Dziękuję za każdego człowieka, którego w swoim życiu poznałam. Amen.

Umocniona

Znajdź Oparcie

Zegar tyka

Moja miłość znika

Muzyka pobudza

Słowa przebudza.

Taniec wytchnienie daje

Nawet jeśli tańczyć nie potrafię.

Kartka i długopis są całym życiem mym

Nawet gdy nie chce mi się już żyć

Głos, który można zmieniać

Powoduje śmiech, którego nie wybieram.

Idąc do kościoła z gitarą na barkach pomyślałam sobie o pewnej zbieżności. Moja gitara jest nieposłuszna. Nie lubi sama stać chyba, że ktoś postawi ją do pionu lub oprze. Tak samo jest z jej właścicielką, czyli ze mną. Jeśli ktoś nie pomoże mi ustać, to od razu upadam, spadam w dół. Dlatego potrzebuję ludzi, dlatego jestem ufna. Ufam, że każdy kto mnie „dotknie” pomoże mi ustać. Lecz nieraz ludzie nie pomagają, muszę się oprzeć. Oprzeć na Bogu. Nie pomogą mi wtedy ludzie, którym ufam, ale Tylko ON.

Zauważam, że kocham wszystko co jest w pojedynkę, za co tylko ja na siebie nakrzyczeć, jeśli robię coś źle. Zauważam rzeczy, których nie dawno nie widziałam. Inaczej mówię, inaczej postępuję. Dlatego jestem nie posłuszna. Boję się odrzucenia, ale może tak ma być? Mam się bać, ale walczyć z tym strachem. Jestem ostatnio wystawiona na działanie za całą grupę, w grupie, trudno mi to idzie, ale próbuję robić wszystko jak najlepiej.

Powiem Wam, że gdybym nie była oparta na Jezusie nic bym nie osiągnęła. Nie lubię gdybać…. Więc powiem inaczej ludzie, którzy mi pomagają, przytrzymują, są obok kiedy jest źle zesłani są od Boga. Czasami pewne osoby mogą nas „zepsuć”. Powiem Wam, oni nam pomagają. Dzięki nim uczymy się pewnych ważnych rzeczy. Akceptacji, że tak będzie i jest. Może tego jeszcze nie widzisz, ale tak jest.

Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi. (J 15, 18-19)

Mój ulubiony cytat, który nie jest „słynny”, którego nie widziałam w Internecie. Cytat, który dosłownie mówi, że będą nas nienawidzić, śmiać się, prześladować. Jednak my zamiast wtedy narzekać powinniśmy się cieszyć. Absurd? Nie. Bo On właśnie Nas wybrał. Właśnie Nas byśmy głosili Prawdę, Dobrą Nowinę.

Oprzyj się na Nim, On ci pomoże gdziekolwiek byś nie był.

Dziękuję Ci Boże, że są ludzie, którzy umieją postawić mnie „do pionu”. Dziękuję, że gdy mam problem i ludzie nie dają już rady to możemy się na Tobie oprzeć. Dziękuję, że nas umarłeś. Dziękuję….

Umocniona

 

Bóg jest niesamowity!

„Moje miejsce na świecie”

Jest miejsce takie na świecie

Gdzie moje serce wraca nawet w lecie.

Gdzie kwitną Sztumu najsłodsze dusze

Gdzie znane są wszystkie nasze katusze.

Gdzie nie ważne jest jakie popełniasz błędy

Gdzie zawsze zostaniesz przygarnięty.

Z całego miasta widać ten budynek wspaniały

Skromny, ale niemały.

Wchodząc do tego miejsca

Od razu uderza w nas tajemniczy majestat.

Jezus z ręką wygiętą na nas czeka

Byś każdy problem jemu powierzał.

Czemu to dla mnie tak ważne miejsce?

Bo to mój skarb, moje serce.

Miejsce na wyciszenia, zwątpienia

Marudzenia i kojenia.

Kocham tam chodzić nie ważne o jakiej porze

Byle nikt nie widział mnie, a będzie dobrze.

Rozmawiam wtedy z przyjacielem złotym

Szukam ukojenia, pomocy.

Zachęcam Cię mój bracie, siostro

Chodź w to miejsce, drogą prostą.

Bóg jest niesamowity! Właśnie wróciłam z Dnia Wspólnoty Ruchu Światło-Życie. Nie mogę uwierzyć jak Pan Bóg uwielbia w moim życiu doprowadzać do sytuacji, których bym się nie spodziewała. Mało tego, On zna lepiej moje pragnienia i je SPEŁNIA!

Wczoraj byłam na spotkaniu oazowym. Przyjechała na nie moja przyjaciółka . Mimo, że nie była zbyt długo, cieszę się, że ze względu na mnie przyjechała. Nie wiem czy jej się spodobało, nie wiem nawet czy zrozumiała dlaczego tam chodzę. Wiem jednak jedno, Bóg jest niesamowity. Dzięki niemu przyjechała. Ja nie mam takiej mocy…

Niesamowite rzeczy robi Pan. Samo to jakich ludzi stawia w naszym życiu. Nie tych wirtualnych, tylko tych prawdziwych. Takich, z którymi rozmawiasz twarzą w twarz.

Niesamowite rzeczy czyni Pan w Twoim życiu! Nie widzisz tego? Urodziłeś się, żyjesz, oddychasz…. Dziś jadąc autem zgubiliśmy się w lesie. Co nam to dało i czemu cieszę się, że tak było? Bo dzięki temu zobaczyłam piękną jesień, która pokolorowała na złociste kolory drzewa. Cieszę się, bo mieliśmy przy tym frajdę.

Jak dziękować Bogu za te wspaniałe rzeczy? A tak się w ogóle da? 🙂 Ja zawsze jak dzieje się coś niesamowitego to nie wiem, jak wykazać moją radość, wdzięczność. I różnie reaguję. Czasami (jak dzisiaj) śpiewam z mocą piosenki religijne, czasami po prostu się śmieje. Myślę, że to wystarczy. On uwielbia widzieć nas szczęśliwych i wdzięcznych. Wystarczy się Go trzymać i twoje życie zmienia się diametralnie.

Powiedział Ci, ktoś kiedyś, że Bóg robi niesamowite rzeczy w Twoim życiu? Jeśli nie, to ja Ci to mówię. Może mi nie uwierzysz, ale uwierz Bogu, bo to On wyprawia niesamowite rzeczy w Twoim Życiu!

Dziękuję Boże za te dni refleksji. Dziękuję, ty wiesz za co. Proszę Cię pomóż tym, którzy błądzą i nie widzą niesamowitych rzeczy w swoim życiu. Amen.

„Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego” :*

Umocniona

Broń chrześcijanina

Wpada światło przez okna

I już jestem spokojna.

Ponieważ wiem, że Ty dajesz mi kolejny dzień.

Zaczynając litanie, uśmiechnę się.

Ponownie spojrzę w okno

I już nie będę wylewać łez.

One stopią się

Widząc Twoje oblicze.

Przez ludzi się pokazujesz,

A ja ranie Cię, ranie.

I tylko chęć przestania

Utrzymuję mnie bez grania.

Bo WIEM, że z Ciebie płynie moc

Większa niż wszystko co na świecie.

I z Tobą nie zabłądzę

Lecz odnajdę na nowo się

Trudno jest mi dziś coś napisać, więc już teraz przepraszam, że treść będzie słaba…

Broń chrześcijanina. Specjalnie wymyśliłam taki tytuł. Nie mam na myśli, żadnych karabinów czy innych broni palnych.

Więc o co mi chodzi? O broń dostępną w każdym miejscu, legalną, która pomaga. O modlitwę.

Miałam w piątek taką sytuację, że napisała do mnie koleżanka z przeprosinami. Musicie wiedzieć, że nie raz piszę SMS do moich znajomych z prośbą o modlitwę. No właśnie i ta koleżanka przeprosiła mnie za to, że tego nie zrobiła. Szczerze Wam powiem, że mnie to uderzyło. W pozytywnym tego słowa znaczeniu. Czemu? Bo ona mnie przeprosiła za coś, co nie musiała w ogóle wykonać. Właśnie wtedy pomyślałam sobie w duchu, że ile razy ja obiecuje komuś modlitwę, a jej nie spełniam. Z czystego zapomnienia lub lenistwa. Czy przepraszam wtedy? Nie. Jednak powinnam.

Jest miesiąc październik. Miesiąc różańca Świętego. Ile razy sięgamy po ten rodzaj modlitwy? Jeśli nie, to dlaczego?

Przyznam się, że jeszcze nie dawno mnie nudziło to ciągłe mówienie „Zdrowaś Maryjo”. Gdy jestem zmęczona nadal nam problem z mówieniem jej. Jak zrobić by jednak ta modlitwa stała się ciekawsza? Można rozmyślać nad tajemnicami… Ale jest też jeszcze lepszy sposób tzw. Jezuski. O co chodzi? Mówisz formułkę „Zdrowaś Maryjo” do słowa „…Jezus” i zamiast mówienia dalszych słów formułki wymyślasz jakieś dokończenie. Np.”…Jezus, który tak bardzo ukochał swój lud.”

Jezus odpowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać: W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: Obroń mnie przed moim przeciwnikiem. Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie. I Pan dodał: Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? (Łk 18,1-8)

Modlitwa pomaga. Modlitwa jest moją bronią do walki ze złem. Dzięki modlitwie zyskujesz cierpliwość, wiarę, cuda.

Dziękuję Ci Boże za ten dłuższy weekend. Dziękuję za to, że mogłam być pomocna. Proszę Cię pomóż mi nie zaniedbywać modlitwy. Pomóż mi w moich kłopotach. Amen.

Umocniona

Proszę Was o modlitwę. Z góry dziękuję 😀