Wątpliwości

Znowu nie umiem powiedzieć „Amen”

To mój krzyż, nic na to sama nie poradzę.

Raz widzę Boga wszędzie, raz w niego nie wierzę.

Ukrywam się za swoimi uzależnieniami,

ukrywam uczucia, pomysły, plany.

Choć czuję, że On jest w moim sercu,

ale przeze mnie bardzo daleko.

Nieraz chcę przestać, być obojętna

na jego słowa, doświadczenia.

Sama nie potrafię…

Mój krzyż jest taki:

Jestem zbyt leniwa

nie potrafię sobie wybaczyć.

  Wątpliwości. W każdym z nas jest bardzo dużo wątpliwości. Wątpimy, że coś się uda, że coś wygramy itd. Jednak mi dziś chodzi o wątpliwość czy Bóg jest. Natchnęło mnie podczas dzisiejszej szkolnej mszy, a dokładnie przy Ewangelii.

Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam. Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. (Łk 24, 35- 48)

Nieraz tak jest, że zastanawiam się czy On jest. Jak nie czujesz nic na Mszy Św. I nie dotyka cię pismo na oazie nazywamy to „pustynią wiary”. Na szczęście ostatnio jestem przekonana co do tego, że on jest. Chcąc popełnić jakiś grzech miałam już tak, że nawet chciałam zwątpić. Tyle, że potem kiedy było mi źle przez to co zrobiłam od razu zwracałam się do niego. Jak córka marnotrawna prosząca o kolejną szanse, która zawsze dostawałam i nadal dostaje.

  Byłam kiedyś świadkiem pewnej rozmowy która mnie też umocniła. Podczas jednej rozmowy na rekolekcjach pewna osoba powiedziała: „Jeśli widziałam działanie Ducha Św., to czemu mam wątpić w to, że Bóg jest?” Ma rację. Nie raz widzę działanie Jego w moim życiu.

  Jest też taka anegdotka:

„Przychodzi chrześcijanin do fryzjera, aby go obciął. Jak to zawsze w salonach fryzjerskich nawiązała się rozmowa pomiędzy dwojga ludźmi. W pewnej chwili zeszło na temat religii, a fryzjer na to „Boga nie ma, bo gdyby był to, by nie było tyle zła na świecie.” Na co chrześcijanin nie wiedząc co odpowiedzieć siedział cicho. Wychodząc z salonu fryzjerskiego zobaczył siedzącego biednego bezdomnego na chodniku. Uradowany wraca do fryzjera i mówi: „Fryzjerów nie ma!”. Na to fryzjer zdziwiony zachowaniem klienta mówi: „Jak to chłopie nie ma?! Co ty opowiadasz? Ja jestem fryzjerem. Przecież obcinałem cię. ” Na co chrześcijanin odpowiada: „Jakby byli fryzjerzy, to by nie było owłosionych bezdomnych” A fryzjer na to: „Ale chłopie, bo on musi tu przyjść. Ja go nawet za darmo ostrzygę.”

 Właśnie oto chodzi. Musimy przyjść do Niego by go poznać. Wystarczy przyjść, a On nam pomoże.

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie. (Mt 11:28-30)

  Jeszcze mam taką prośbę. Pomódlcie się za mnie, bo jutro idę do spowiedzi pojednać się z Bogiem. I jak to zawsze potwornie się boję. Za modlitwę Bóg zapłać!

Dziękuję Ci Boże, że już nie wątpię. Dziękuję Ci za dzisiejsze słowo i za to, że mogę pisać to co czuję i w imię Twoje.

Dominika (Umocniona)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *