Samotność

Nie ma nikogo obok mnie

Tylko ja i puste krzesło.

Szukam Prawdy

między dobrem, a złem.

Samotność ogarnia mnie…

Pustka wypełnia mnie…

Moje SERCE.

  W dzisiejszym świecie możemy czuć się samotni. Nawet jeśli posiadamy to, co zdaje się nam w życiu najpotrzebniejsze. Tylko, że tak nie jest. Gubimy się za pieniędzmi, pracą czy szkołą. Nie oceniamy wartości drugiego człowieka i nie potrafimy normalnie porozmawiać z ludźmi. Mamy głowy zatopione w tym co jest wirtualne. Pewnie dlatego jest dużo depresji w dzisiejszym świecie. Nie umiemy się rozumieć, słuchać.

  Samotność może być też dobra. Wyciszająca. Tylko kto lubi długą samotność? Chyba nikt. Ja na pewno nie. Im dłużej zostaję z czymś sama tym bardziej nie daję sobie z tym rady. Potrzebuję Boga. Potrzebuje moich przyjaciół. By tylko byli. Nie mówili nic… Nawet jeśli nie umieliby pocieszyć, by byli.

Tak mówi Pan: << Stańcie na drogach i patrzcie, zapytajcie o dawne ścieżki, gdzie jest droga najlepsza- idźcie po niej, a znajdziecie dla siebie wytchnienie. (Jr 6, 16)

Jaka jest moja droga?

Dziękuję Boże za wszystko co dla mnie robisz.

Umocniona

Jak zawszę proszę was o modlitwę.

Świadectwo

Każdego dnia doszukuje się zła.

Każdego dnia pragnę zobaczyć kogoś prawdziwego, mniej złożonego.

Każdego dnia oczekuję miłości,

zrozumienia i grzeczności.

Chcę by moje życie było dla innych świadectwem.

I właśnie po to tu jestem.

   Właśnie wróciłam po rekolekcjach trzydniowych z Pelpina. Hasło jak zawsze pasowało jak ulał do mojej sytuacji. Świadectwo. Nie tylko słowem, ale także postępowaniem.

   W życiu miałam okazję mówić kilkanaście świadectw. Zawsze wiąże to się ze stresem i przejmowaniem się. Tyle, że owoce z tego są piękne. Nawet pisanie tutaj na blogu na początku było dla mnie straszne. Pisanie tego, a potem udostępnianie na facebooku. Bóg mi pomógł, posługując się innymi ludźmi. Zawsze mam uśmiech na twarzy kiedy ktoś powie, że podobało mu się to co napisałam. Wierzę, że moje świadectwo  pomaga innym chociaż w małym stopniu.

     Od niedawna proszę Boga oto, abym umiała być świadectwem przez czyny, które robię w życiu. Ja wiem, że jest to trudne, ale wiem też, że z Bogiem nie ma nic niemożliwego.

Dziękuję Boże za te rekolekcje. Za każdą minutę mojego życia. Ty jesteś Wielki.

Umocniona 

Moje wołanie o pomoc

Nieraz tak sobie myślę…

Gdzie jesteś Boże, gdzie?

Boli to co czuję

Choć nie jest aż tak źle.

Tyle słów naraz

Co chcesz mi przekazać?

Gdzie jesteś Boże, gdzie?

Potrzebuję Cię…

   Ten wiersz znalazłam dwa dni temu w zeszycie, którego dawno nie używałam. Czasami szukam inspiracji w pewnych starych rzeczach i znalazłam. Patrząc na ten wiersz, chyba pierwszy raz w życiu nie mogłam sobie przypomnieć kiedy i w jakich okolicznościach go napisałam. Teraz kiedy go znalazłam nauczyłam się na pamięć i jest moim małym wołaniem o pomoc. Gdy wiem, że bardzo coś mnie dotyka recytuje dany werset, który się do tego bólu odnosi.

   Każdy człowiek różnie prosi, woła o pomoc. Przyjrzyjmy się małym dzieciom, które jeszcze nie potrafią o siebie same zadbać. Nie wiem jak wy, ale ja byłam w kilku sytuacjach kiedy kilkuletnie dziecko chce pobawić się jakąś zabawką. W tej chwili konkretnie tą co inne dziecko. Jak jej nie dostanie to pierwsze co robi to płacz i wołanie mamy lub taty. Właśnie… My choć już trochę większe „dzieci” powinniśmy wołać do Boga. Do naszego Ojca. Pierwsze co robić to wołać „Tato pomóż! Tato już sobie sama z tym nie radzę!” Na pewno są rzeczy, które nas przytłaczają. Wiem też, że On Ci pomoże. Tylko należy poprosić.

    Nieważne też jest jak wołasz go o pomoc. Ważne jest jak uwierzysz w to, że Ci pomoże. Możesz znaleźć swój własny sposób. Może już go masz?…

Zmiłuj się nade mną, Panie, bom słaby;
ulecz mnie, Panie, bo kości moje strwożone
 i duszę moją ogarnia wielka trwoga;
lecz Ty, o Panie, jakże długo jeszcze…?

                            (Ps 6,3)

  Jutro jadę na rekolekcję, więc proszę was o szczególną modlitwę. Mam nadzieję, że dobrze je przeżyję. Wszystko w rękach Boga.

Kochany Tato… Dziękuję Ci za dzisiejszy dzień. Dziękuję za dzisiejsze cudy, za śmieszne sytuacje w szkole. Proszę Cię o łaskę na te rekolekcje i o słowo, które do mnie skierujesz.

Umocniona

Niedziela, Niedziela, Niedziela!

 Zawsze przed moimi wpisem układam wiersz, ale teraz mi jakoś nie wychodzi, więc przejdę do sedna sprawy.

Dzisiaj jest niedziela! Trochę wiążąca się z moim imieniem, bo Dominika to wyraz pochodzący od określenia niedzieli. Ten dzień jest najważniejszy w całym tygodniu. Niedziela to Dzień Pański. Dzień, w którym odpoczywamy i idziemy się spotkać z Jezusem zmartwychwstałym do kościoła. Każda niedziela jest pamiątką zmartwychwstania Jezusa. Tyle, że chyba wszyscy o tym wiedzą.

 Na dzisiejszej mszy siedziałam z bananem na twarzy. Zamknęłam oczy na komunii, a jak otworzyłam to właśnie skończyli rozdawać komunie.  I wiecie co powiem? Dziś cały dzień się śmieje i nie mogę przestać. Nawet moja siostra przyszła do mojego pokoju żebym się uspokoiła, bo aż się śmiałam i krztusiłam.

 Siedzę przed laptopem, piszę i nie mogę się przestać śmiać. Ta radość mnie wypełnia. Wspominam jakieś stare śmieszne sytuacje i przestać nie mogę. Moja siostra, aż nazywa mnie śmieszkiem.

Pamiętaj abyś dzień święty święcił! Niedziela! Niedziela! Niedziela! Optymizm na całego. Życzę wszystkim udanej niedzieli i całego następnego tygodnia! 😀

Dziękuję Boże za ten dzien. Za tą Niedziele! Za to, że nie mogę się przestać śmiać i nie wiem o co chodzi. Dziękuję Ci za wszystko!

Chwała Panu 😀

Umocniona (Dominika)

Małe cuda życia

„Niebo”

Na wysokim niebie widziałam Ciebie.

Na wysokim niebie mogłam patrzyć na Ciebie.

Położyć się na trawie i patrzeć.

Patrzeć i widzieć.

Byle tylko jeszcze, byle tak króciutko

Móc popatrzeć na Ciebie.

I tylko cisza,

Jak normalna klisza

 z prędkością światła nas ucisza.

Popatrzeć na Ciebie tylko tyle mi trzeba.

Zleć proszę do mnie z nieba…

W codziennym życiu możemy spotykać się z cudami. Może dla Ciebie jest to traf, szczęście. Dla mnie to cudy. Przeżyłam już tyle cudów, że nie pamiętam wszystkich.

,,Od jakiegoś tygodnia dzieją się takie rzeczy, że chętnie popłakałabym się ze szczęścia. Bóg jest ze mną i to czuje. Jeszcze nigdy nie uzyskałam tak dobrej średniej. Zaczynam lubić się uczyć i dziękuje w ogóle, że żyje, że jestem. To co się dzieje jest cudem. Choć takim małym, bo nie zostałam wyleczona z jakiegoś choróbska czy nie uratował mnie nikt przed samobójstwem, ale czuje się tak dobrze jak jeszcze nigdy. Jakbym mogła rozdałabym tą radość, aby inni czuli się tak jak ja w tej chwili.”

Ostatnio będąc na spacerze z siostrą mieliśmy nadzieję, że spotkamy pewną osobę. Niestety nie udało się nam, ale to nie znaczy, że poszliśmy na marne. To w ogóle cud, że umiemy ze sobą chodzić na dość częste spacery. Poszłyśmy, porozmawiałyśmy i porobiłyśmy zdjęcia. Pośpiewałyśmy na cały głos. Cud? Tak, w zupełności.

Zaczęła się wiosna. Kwiaty, pogoda śliczna. Nawet ten deszcz. Uwielbiam wiosnę. Cudem jest też to, że właśnie MI Bóg dał przeżywać kolejne dni wiosny.

Dziękuję Ci Boże za każdy cud w moim życiu. Dziękuję Ci za dzisiejszą Eucharystię. Dziękuję za spotkanie z moją przyjaciółką, której dawno nie widziałam. Dziękuję, że właśnie się uśmiecham, choć nie podoba mi się to co napisałam. Dziękuję za dzisiejszą spowiedź. Proszę Cię Boże za każdą osobę, która prosiła mnie o modlitwę.

Chwała Panu!

Dominika

Wspomnienia

Leże brzuchem ku niebu

myśląc sobie czemu…

I nawet, gdy przypominam sobie stare lata

będę rzeźnie płakać.

Zamknięte oczy mam

pomyśleć, że zastanawiam się tylko co mu dam.

Widzę setki scen przez które mi źle.

Serce inaczej bije

oddychać powoli próbuję.

Czy to nie powinno być inaczej?

Czy nie powinnam cieszyć się raczej?

  Jeszcze nie tak dawno wspomnienia były dla mnie przekleństwem. Sprawą przez, którą było mi bardzo źle, przez które płakałam po nocach w poduszkę. Tak naprawdę nie wiedziałam co się dzieję. Jaki jest sens, że zaczęłam wszystko wspominać. Bolało mnie to, że widziałam pewne błędy, które chciałabym, żeby w ogóle się nie stały. Do pewnego czasu posuwałam się nawet do tego, że chciałam wszystko zapomnieć.

  Możliwe, że to było jakieś przygotowanie mnie na to jak teraz jest. Każde wspomnienie jest witane u mnie uśmiechem. Nawet te bolesne, bo wiem, że już nie zrobię tego samego. Ludzie mają lepszą pamięć lub gorszą. Jak wracam do jakiegoś tekstu, które dawno napisałam pamiętam dokładnie w jakim humorze byłam, co wtedy czułam. To samo tyczy się zdjęć. Dlatego lubię je robić i mieć pełno w swoim telefonie.

   W moich wspomnieniach jest jakaś moc, której nie umiem pojąć. Wszędzie mnie dotykają, naprawiają. Psychicznie mnie rozwalają tak jak piosenki przez, które mam ciarki. Jak Msza po której muszę ochłonąć, po dostaniu nowej dawki Ducha Św. Wspomnienia to coś ważnego dla mnie.

Dziękuję Boże, że dałeś mi wspomnienia. Dziękuje, że ocaliłeś mnie od ich nierozumienia. Cieszę się, że jest niedziela. Miłej niedzieli, wszystkim 😀

 Chwała Panu

Umocniona

Spowiedź

Dziękuję Ci Panie za Twoje zmartwychwstanie!

Dzięki Ci Panie za dzisiejsze pojednanie.

Dzięki Ci Panie za księdza, Twojego sługę.

Dzięki Ci Panie za tę niezmierną ulgę.

Dziękuję Ci Boże za wczorajsze rozmowy

i za Ducha Świętego podczas mojej „przemowy”.

  Chcę zacząć od tego, że dziękuję wszystkim, którzy się za mnie wczoraj pomodlili. Jestem tak szczęśliwa, że mogę na was liczyć i, że mam siłę dzięki temu się pojednać. Dziękuję także za wasze wczorajsze miłe słowa, które napisaliście mi osobiście, i za każdą rozmowę, którą wczoraj odbyłam.

  Spowiedź. Dla nie których bardzo trudna rzecz. Spowiedź jest ważna. Dzięki niej czujemy się lżejsi i szczęśliwsi. Jak byłam mniejsza spowiedź była dla mnie punktem, którym musiałam wykonać co miesiąc i tyle. Teraz spowiedź jest źródłem dzięki, którym czuję się lepiej. Naprawdę! Nie kłamię! Zawsze jak podchodzę do konfesjonału jestem zestresowana, nie raz muszę zamknąć oczy kiedy już się spowiadam, bo aż tak mnie trzęsie. Tyle, że odchodząc od niego od razu mi lżej. Jaka to radość jest jak idziesz do komunii i wiesz, że Chrystus znowu Ci przebaczył! Przed spowiedzią, jak już wiem, że muszę iść, bo to czuję to chodzę przygnębiona. Dusi mnie w środku coś nie ogarniętego. Jak mam grzechy boję się nawet spać, bo mnie nawiedzają sny.  Jak już jestem uwolniona to najlepiej bym skakała po kościele.

  Ale z czego się spowiadać? Kiedy należy chodzić do spowiedzi? Do jakiego księdza chodzić? Jak wiemy grzechy dzielą się na lekkie i ciężkie. Zawsze zastanawiałam się jakie są różnice, kiedy robię ciężki, a kiedy lekki. Dopiero niedawno się dowiedziałam. Grzechy lekkie to takie, który każdy człowiek popełnia bez zastanowienia się. Za to jeśli się zastanawiasz nad tym czy np. skłamać komuś, a potem to zrobisz to już jest grzech ciężki. Każdy ma sumienie i kierując się nim powinien spowiadać się. Ja akurat jestem wybredna jeśli chodzi o księdza, ale to każdy ma inaczej. Oaza naciska na to, żeby mieć jednego spowiednika. Z jednej strony chciałabym mieć jednego, ale wiem, że nie potrafiłabym o to żadnego zapytać.

Dziękuję Ci Boże za pojednanie i za księdza, który mnie spowiadał. Dziękuję, że wziąłeś  to brzemię. Prowadź mnie i pomóż wybierać dobre rzeczy.

Dominika (Umocniona)