Zapomniałam i zgubiłam!

Gdzie? Gdzie to jest?

Gdzie moja zgubiona rzecz?

Pod łóżkiem i szafkami nie ma…

Gdzie? Gdzie to jest?

Jak nie znajdę będzie źle!

Gdzie?…

   Założę się, że każdy zna wiersz Juliana Tuwima „Pan Hilary”. Człowiek roztrzepany nie może znaleźć swoich okularów, a ma je na własnym nosie.

   Takie coś zdarza mi się BARDZO często. Gubię klucze, legitymacje, nożyczki, długopisy, pieniądze itd. Zrozumiałe jeśli jest się roztrzepaną osobą i „pewną”, że gdzieś widziało się i zostawiało zgubioną rzecz. Dopóki przedmiot Ci nie jest potrzebny nie przejmujesz się stratą. Tylko z własnego doświadczenia powiem, że najczęściej gubisz, kiedy jest ci TEN konkretnie przedmiot potrzebny. Tak było dzisiaj u mnie… Wtedy wydaje Ci się, że twoje mieszkanie to wielka skrytka nie potrzebnych rzeczy. W której szufladzie będzie?… Może pod łóżkiem? Przeszukujesz cały dom, ale nie możesz znaleźć! Zapomniałam gdzie to zostawiłam!… I co teraz? Padam na kolana i modlę się za wstawiennictwem św. Antoniego. Pomaga? Po jakimś czasie tak. Dziś też pomogło.

Wracając do wiersza Juliana Tuwima. Można trochę porównać pana Hilarego do człowieka, który szuka Boga. Szuka go wszędzie i widzi różne rzeczy, ale nie umie zobaczyć w tym Jego. Co mam namyśli? Bóg jest w każdym z nas, na „naszym nosie”. Próbujemy szukać znaków, ale On po prostu jest w Nas. Rozumiecie?…

Dziękuję Ci Panie za dzisiejszą zgubioną rzecz i za to, że nawet takimi sytuacjami otwierasz mi oczy. Dziękuję, że zdążyłam kupić wszystko do wyjazdu. Proszę Cię za wszystkich, którzy zapomnieli i zgubili Ciebie! Proszę Cię także za jutrzejszą ważną sprawę. Amen.

Umocniona

Burza

Nawet nie wiem jak Ci dziękować mam.

Boże, Ty naprawiłeś cały mój świat.

Spojrzę i wiem

wszystko wróciło na lepsze miejsce.

Skaczę by pokazać, że nic nie tracę.

Po burzy pojawiło się słońce

radosne chwilę i beztroskie.

Bóg sam wystarczy” moje motto życiowe,

gdy upadnę ono mi pomoże.

Gdy zwątpię spojrzę okiem wstecz

Zobaczę te chwile dobre i złe.

Modląc się nie będę myślała o sobie,

ale o ludziach i ich życiowym głodzie.

Świadkiem Jezusa być pragnę,

z Nim nigdy nie przepadnę.

Wczoraj, kiedy była burza w moim rodzinnym mieście przypomniała mi się sytuacja z przed miesiąca. Pewna dziewczynka spytała mnie, czy boję się burzy? Po dłuższym zastanowieniu powiedziałam, że od pewnego czasu nie. Zawsze kiedy jest burza wyobrażam sobie, że dobro biję się ze złem. Bóg walczy o każdego śmiertelnika z diabłem.

I właśnie wczoraj kiedy siedziałam u siebie w pokoju i nie miałam za bardzo co robić pomyślałam o tym. Wyobraziłam sobie, że Bóg walczy o nas w danej chwili. Do tego pomyślałam, że te krople to tacy my. Nasze cierpienia, nasze bóle, krzyże, łzy.

Mimo tego czemu to właśnie wyobrażenie sprawia u mnie lekki uśmiech? Jest tak, ponieważ burza zawsze się skończy. Wygrywa Bóg, dobro. Wraz z deszczem spływa moje urojenie. Dla tego lubię czasami bawić się w deszczu. Krople nieraz za mnie płaczą. Jeśli one robią to za mnie, to po co ja mam płakać?

Przyjdź jak deszcz
ożyw dziś
suchą ziemię naszych serc
Przyjdź jak deszcz
 na spragniony świat

(Agnieszka Gorączkowska „Przyjdź jak deszcz”)

Dziękuję Ci Boże za burze i za to, że przezwyciężyłam swój lęk przed czytaniem do mikrofonu. Dziękuję za moje wyobrażenie i za moich przyjaciół. Proszę Cię umacniaj mnie na co dzień i spraw bym nie bała się tych zbilżających się rekolekcji. Amen.

Umocniona

Ps Jak zawsze proszę o modlitwę.

Czy miłosierdzie jest dla młodych?

06.05.2016r. (środa)

Drogi pamiętniku…

Wiesz, że regularnie piszę, co w moim życiu mnie zaskakuje, martwi, cieszy, rani. Tylko, że nie mówiłam Ci co ostatnio nie daje mi spokoju. Mianowicie odkąd zaczął się ten rok, pewne słowo zatrzymało się w moim sercu i nie chce najwidoczniej z niego wyjść. MIŁOSIERDZIE. Możliwe, że jest to spowodowane rokiem ogłoszonym przez papieża Franciszka. Rokiem Miłosierdzia. Co to w ogóle jest miłosierdzie? Czy jest ono przeznaczone tylko dla Boga? Jeśli nie, to dla kogo? Czy jest przeznaczone dla takich młodych jak ja, którzy dopiero zagłębiają się w swoją duszę?

Te pytania siedziały gdzieś głębiej w mojej głowie, w mojej duszy. Nękały mnie, ale chyba znam już odpowiedź. Znalazłam ją Bóg mi ofiarował łaskę, dzięki której to zrozumiałam, na Mszy Św. w ostatnią Niedzielę. Niedzielę Miłosierdzia Bożego. Miłosierdzie to zarazem bezgraniczna miłość pełna przebaczenia, jak i ofiara. Czy potrafimy być Miłosierni tak jak Ojciec? Ach pamiętniczku, jakbym chciała! Jedyne co możemy zrobić, to prosić o to, aby być takimi ludźmi. Jesteśmy młodzi, ale to nie znaczy, że nie drzemie w nas Jego moc, moc Najwyższego. Możemy wybaczać i ofiarowywać siebie w codziennym życiu innym. Ja obiecałam sobie, że do Światowych Dni Młodzieży w Krakowie będę pomagać mojej mamie, ale także innym uczniom, którzy nie będą umieli zrobić jakiegoś zadania. Oczywiście nie mogę zapomnieć o wybaczaniu. Muszę przeprosić i prosić o wybaczenie wszystkich, których zraniłam w życiu, a jest ich naprawdę dużo. I sama muszę innym wybaczyć, bo wszyscy są ludźmi i błędy popełniają, tak samo jak ja. Pamiętniczku! Cieszę się, że Jezus Zmartwychwstały otworzył mi oczy właśnie tego dnia, w Niedzielę Miłosierdzia Bożego! Dobrze jest rozumieć jego wolę, mieć w sercu Jego słowo. „Miłosierni jak Ojciec” to hasło ŚDM 2016.

Wiesz co mnie cieszy jeszcze bardziej? To słowo – miłosierdzie, ma takie cudowne znaczenie! I nie jest ono dla tzw. „moherów”, ale dotyczy także nas -młodych! Pamiętniczku, muszę kończyć już pisać, bo chcę podzielić się tym co odkryłam moim znajomym, i nie zatrzymywać tego tylko dla siebie! Do następnego razu!

Z racji tego, że dziś zaczęłam wakacje wstawiam coś innego. Jest to praca, którą dawałam na konkurs.

Dziękuję Ci Panie Boże za cały ten rok szkolny. Za wszystkie upadki i sukcesy. Dziękuję za łzy niemocy i za to, że się nie poddałam choć nieraz było ciężko. Proszę Cię za te wakacje o bezpieczeństwo i dobre przeżycie ŚDM. Amen.

Umocniona

 

Przebaczenie

Młody człowiek czy stary

wie, że bez przebaczania nie ma wiary.

Posługując się wskazówkami Jezusa

nie zapomnijmy, że przebaczanie to nie taka prosta sztuka.

Czy jesteś zraniony?

Czy jesteś zły?

Ktoś Cię zranił, spowodował łzy?

Przebacz i idź.

    Przebaczenie… Bardzo trudny temat dla niektórych ludzi. Ktoś Cię zranił, boli Cię w sercu ta sytuacja, to zrozumiałe, że nie umiesz mu przebaczyć. No bo jak on MÓGŁ? Prawda? Jesteśmy tak zapatrzeni w siebie, że potrafimy żywić urazę do kogoś przez lata. Tylko pomyśl… Po co Ci to? Jeśli obmyślisz zemstę będzie Ci z tym dobrze?! Nie wierzę, że nie będziesz miał wyrzutów sumienia. Będzie Cię to dręczyło nocami i dniami.

    Znasz swoje grzechy i błędy. Bóg je także zna. Każdy grzech jest kolejną raną zadaną w Jego ciało. Mimo to przy każdej spowiedzi odpuszcza Ci te błędy, te grzechy. Wie, że jesteśmy tylko ludźmi i taka nasza natura. To czemu my mamy się na kogoś gniewać, nie przebaczyć mu błędów?

    Nie mówię, że to jest proste. Trzeba się oto modlić na pewno dużo. O łaskę przebaczania. By nie mieć żadnego urazu w sercu trzeba naprawdę DUŻO łaski.

   Jeśli Cię to nadal nie przekonało do przebaczenia dawnych lub świeżych krzywd swoim bliźnim powiem inaczej. Co się stanie jeśli ty pojawisz się w takiej sytuacji? Co mam na myśli? Jeśli Ty kiedyś popełnisz błąd, obrazisz kogoś, przezwiesz itd. To jak będziesz się czuł jeśli ta osoba Ci nie przebaczy? Dobrze?… Zostawiam to twojemu sumieniu. Zastanów się nad tym, proszę.

Odpuść przewinę bliźniemu, a wówczas, gdy błagać będziesz, zostaną ci odpuszczone grzechy. Gdy człowiek żywi złość przeciw drugiemu,
jakże u Pana szukać będzie uzdrowienia? Nie ma on miłosierdzia nad człowiekiem do siebie podobnym, jakże błagać będzie o odpuszczenie swoich własnych grzechów? Sam będąc ciałem trwa w nienawiści,
któż więc odpokutuje za jego przewinienia? Pamiętaj na ostatnie rzeczy i przestań nienawidzić; – na rozkład ciała, na śmierć, i trzymaj się przykazań! Pamiętaj na przykazania i nie miej w nienawiści bliźniego, – na przymierze Najwyższego, i daruj obrazę!    (Syr 28, 2-7)

Mam sama taki problem długiej urazy chowanej w sercu. Próbuję ją pokonać z pomocą Boga. Jeszcze jedno! Możliwe, że nie możesz wybaczyć sobie grzechów, błędów. Jeśli spowiadałeś się i dostałeś rozgrzeszenie to Bóg Ci już wybaczył. Masz już to wybaczone przez Niego, więc wybacz sobie też.

Przebaczenie dajesz mi. Choć wieczorem bywa płacz to poranek budzi się radosnym świętowaniem.

Dziękuję Ci Boże za dzisiejszy dzień. Za to, że miałeś mnie w opiece. Dziękuję Ci, że przebaczasz mi moje grzechy przy każdej spowiedzi. Proszę Cię za pewną trudną sytuację bliskiej mi osoby i za moją urazę noszoną w sercu. Proszę Cię, żebyśmy umieli przebaczać drugiemu człowiekowi tak jak Ty nam. Amen.

Umocniona

Czas

„Czas przemija”

Czas przemija szybko

nawet się nie zorientujesz,

kiedy będziesz dojrzały, odpowiedzialny.

Życie jest krótkie nie marnuj szansy:

kochaj i bądź kochany.

Czasu nie da się złapać. Można go zapamiętać, dobrze lub źle spędzić, zatrzymać w postaci zdjęcia czy nikłego wspomnienia. Czasu nie można cofnąć jak filmu nagranego na płycie czy kasecie. Czas płynie szybko zmieniając nas na coraz starszych.

Największy czas nazywany jest życiem. Jak spędzisz ten czas? To Twoja decyzja. Tylko, że my nie wiemy ile mamy czasu. Marnujemy czas i mówimy, że zrobimy coś później. Nauczymy się jutro, zrobimy pracę później. Ale czy istnieje dla nas później?

„Zmarnować” czas na Jezusa… Co przez to rozumiem? Codzienną modlitwę, raz w tygodniu msze i nie zapomnienie o Nim. Tylko różnica jest taka, że jak „zmarnujesz” na Niego czas to zyskasz. Nie będziesz żałować, że „stracisz” czas na Boga. Dlaczego? Zawsze go zyskasz. Śmieszne i niezrozumiałe. Jak można stracić czas jednocześnie zyskując? Spędzisz powiedźmy 5 min na modlitwie a zyskasz pomoc.

Wybawienia czas, czas, czas, czas ooooooooo

Dziękuję Ci Boże, że znowu mam czas pisać i, że czuję się już lepiej. Dziękuję Ci za piękna pogodę i kolejną niedzielę którą mogę przeżyć. Proszę Cię pomagaj mi w moich trudnościach i zaniedbaniach. Miej w opiece moich przyjaciół i wrogów. Amen.

PS Przepraszam za długą nieobecność, ale ostatnio ciągle jestem na walizkach. Niedługo wakacje więc też nie wiem jak to będzie z pisaniem. Co do tematu nie bardzo wiem czy wszystko jaśnie wyjaśniłam, ale sama jestem trochę zagubiona w tym.

Umocniona

Misia mam!

Misia mam!

Nie będę się już bała.

Misia mam!

On przypomni mi o tym, że nadal jestem dzieckiem.

Przytulę się i wiem…

Wiem, że wszystko jest już okej.

Zostań moim misiem!

Tak, właśnie Ty!

Zostań moim pocieszeniem.

  Właśnie włączyłeś blog umocnionej, patrzysz a tam: „Zostań moim misiem”. Możliwe, że mnie znasz, że mnie lubisz, że uważasz, że jestem dziwna. Jeśli tak to masz racje. Jestem nienormalna. Czemu miś? A jak myślisz? Z kim ci się kojarzy miś?… Mi z czymś miłym, do przytulania i dla dzieci.

Właśnie dzieci… A czy ja nie jestem trochę większym dzieckiem? Ja sądzę, że tak. Jeśli chodzi o misie. Czy dla kogoś ma sens jaki miś jest duży? Czy ogromny pod sufit czy mały, który zmieści się w plecaku? Uważam, że oceniamy je po tym co z nimi przeżyliśmy.

Czy nie tak samo jest z ludźmi? Czasami niesprawiedliwie oceniamy człowieka od razu po jednej rozmowie. Tylko, że powinniśmy z danym „misiem” przeżyć parę chwil, żeby dopiero wtedy powiedzieć prawdę o danej osobie. Jesteśmy różni, tak samo jak różnej wielkości są misie. Czy to znaczy, że jedni są ważniejsi, a inni mniej? Absolutnie nie. Chcę tylko powiedzieć, że każdy człowiek ma coś w sobie miłego, do przytulania.

Zostań moim misiem! Nie poddawaj się kiedy ktoś Cię odtrąca.

Nie będziecie wydawać niesprawiedliwych wyroków. Nie będziesz stronniczym na korzyść ubogiego, ani nie będziesz miał względów dla bogatego. Sprawiedliwie będziesz sądził bliźniego. Nie będziesz szerzył oszczerstw między krewnymi, nie będziesz czyhał na życie bliźniego. Ja jestem Pan!   (Kpł 12, 15-16)

Dziękuję Ci Boże za każdą godzinę mojego życia. Ty zawsze wiesz co jest dla mnie dobre, pomóż nam nie wydawać niesprawiedliwych wyroków oraz zawsze być z łasce uświęcającej. „Wznoszę swe oczy ku górą skąd przyjdzie mi pomoc…”

Umocniona

Czemu ja tu przyszłam?

Znowu tu stoję

Jak złodziej, jak człowiek…

Co ludzie pomyślą?

Niech mi ktoś odpowie!

Ukrywam się, gdy kogoś widzę

jak złodziej, gdy coś mu nie wyjdzie.

Wzrok ludzi na mnie

Chcą złamać moje zaufanie.

Przeszywają mnie, jakby całą mnie znali.

Moje słowa i najskrytsze plany.

  Właśnie… Pytanie brzmi: „Czemu ja tu przyszłam?”. Pewnie nikt nie domyśla się jeszcze o czym chcę napisać w tym wpisie. To proste. Czemu przyszłam do kościoła? Czemu chodzę w niedzielę, a czasami częściej? Co w tym wszystkim widzę?

  W kwietniu totalnie burzowego dnia, deszczowego i w takim, którym nie masz nawet ochoty funkcjonować, przytrafiła mi się pewna sytuacja. Mianowicie miałam gorszy dzień w którym bym tylko położyła się w łóżku i zaczęła płakać. Nie pamiętam co dokładnie mi się stało, ale miałam jakieś zmartwienie. Wyszłam z autobusu, na dworze nie padało, ale było pochmurnie. Spojrzałam wokoło, a nogi zaprowadziły mnie w miejsce, w którym nie spodziewałam się znaleźć. Musicie wiedzieć, że jak wysiadam na moim przystanku mam 2 min. do kościoła. I właśnie tam poszłam tego dnia. Były otwarte drzwi. Zdziwiona weszłam i wyżaliłam się. Postałam i popatrzyłam. Jak w końcu zdecydowałam się iść do domu zaczął lać deszcz. I teraz zawsze jak pada deszcz mówię, że on płacze za mnie. Od tamtego dnia czasami pojawiałam się od razu po szkole. Tylko zawszę się chowałam. Bałam się, ze ktoś mnie zobaczy. Co pomyśli?

Czemu to opowiadam? Uwierzcie mi to nie jest takie proste. Mówię to, żebyście wiedzieli dlaczego ja przychodzę do kościoła. To mi pomaga. „Stoję tu, bo potrzebuję Boga. Potrzebuję Jego Ciała i Krwi. Jego słów pocieszenia i przebaczenia. Co tu robię? Chcę z nim żyć. BÓG SAM WYSTARCZY!”

,,Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was. Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu! Wiecie, że te same cierpienia ponoszą wasi bracia na świecie. A Bóg wszelkiej łaski, Ten, który was powołał do wiecznej swojej chwały w Chrystusie, gdy trochę pocierpicie, sam was udoskonali, utwierdzi, umocni i ugruntuje. Jemu chwała i moc na wieki wieków! Amen.”          (1 P 5, 7-11)

Dziękuję Ci Boże za wszystko co dla mnie robisz. Proszę Cię za jutrzejszy dzień.

Umocniona