Postanowienia

Dziś jak wiadomo zaczął się Adwent. Radosne oczekiwanie na przyjście Pana Jezusa. No właśnie, RADOSNE.

Przyszedł Adwent, więc trzeba pomyśleć nad postanowieniami. Zawsze wolałam z tej stronny Adwent od Wielkiego Postu, że nie musiałam się niczego wyrzekać. Wiem moja wygoda jest zdecydowanie za duża. Do rzeczy. Chodzi mi oto co wybieramy jako postanowienie. Próbuję zawsze wybierać coś co będzie sprawiało mi radość, a nie wyrzeczenie. Dlaczego? Bo to radosne oczekiwanie! Więc zamiast zabraniania sobie telewizji czy komputera wybieram pomoc innym i więcej modlitwy. Złe postanowienia? Nie sądzę.

Jak to dzisiaj komuś powiedziałam, że to ma być radosny czas oczekiwania i nie będę robiła wyrzeczeń, to odpowiedziała mi, że teraz będę więcej oglądała telewizji itd. Przecież to czas radosny! Nie. Nie oto mi chodzi. Musimy czuwać, więc nie siedzieć ciągle przed czymś co zabiera nam czas. Zamiast oglądać telewizję 3 godziny możemy poświęcić ten czas na modlitwie albo spotkaniem się z drugim człowiekiem. Robimy w danym momencie dużo pożytecznych rzeczy. Nie wyrzekamy się dosłownie, ale zyskujemy dobre samopoczucie swoje jak i innych ludzi.

W tym czasie Adwentu bądźmy dla siebie nawzajem! Bądźmy dla tych, którzy tego potrzebują. Bóg dał nam wszystko, byśmy dobrze czynili. Czy teraz nie jest najlepszy czas na wykorzystanie tego? Bądź i dobrze czyń.

Masz już postanowienie na ten Adwent?

Dziękuję Ci Boże za ten Adwent, który właśnie się rozpoczyna. Proszę Cię pomóż mi czynić dobrze by był to radosny czas czekania na Ciebie. Amen.

Umocniona

 

Cieszyć się to znaczy dar

 Przeglądając ostatnio mój śpiewnik znalazłam w niej kartkę z tegorocznych rekolekcji wakacyjnych. Kartkę, którą dostałam od mojego cichego przyjaciela. Totalnie o niej zapomniałam. Jednak tekst, który na niej widniał spowodował, że od razu się bardziej uśmiechnęłam, śmiejąc się pod nosem. A jest na niej napisane: „Uśmiech, to najlepszy prezent, jaki możemy podarować drugiej osobie. Dominiko, uśmiechaj się i zarażaj swoim uśmiechem innych. Radosnego dnia. Cichy przyjaciel.” Kto po takich słowach się nie uśmiechnie?

Ostatnio zauważyłam u siebie, że kiedy śpiewam i się nagram umiem rozpoznać kiedy się uśmiechnęłam. Jak to możliwe? Nie wiem. Po prostu to słyszę. Jakbym chciała poprzez dźwięki przekazać coś ludziom. Przekazać emocje, uczucia.

Wyobraźcie sobie człowieka który stoi na zboczu góry i patrzy się w przepaść i nie widzi dna, ponieważ jest mgła. Obok niego stoją jego dzieci. Nie wie ile kilometrów, metrów wynosi ta przepaść. Jak reaguje na to, że jest to jedyna droga powrotna? Moim zdaniem nikt w danym momencie by się nie uśmiechał. Jednak ten człowiek właśnie to robi. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Wie, że nawet jeśli jest to ostatnia czynność wykonana przez niego w życiu, to warto. Warto pokazać swoim dzieciom, żeby się nie bały.

I tak jest w życiu. Człowiek ma problemy i stoi przed taką przepaścią. Nie wie co się stanie, nie wie co wybrać. Czy stać w miejscu, czy iść dalej? Ma nadzieje, że jak mgła odejdzie to ukaże się piękny krajobraz, nie taki straszny jak na początku się wydawał. Człowiek uśmiecha się, bo wie, że po gorszych dniach nadejdą lepsze.

„Przyjrzałem się pracy, jaką Bóg obarczył ludzi,
by się nią trudzili. Uczynił wszystko pięknie w swoim czasie,
dał im nawet wyobrażenie o dziejach świata, tak jednak, że nie pojmie człowiek dzieł, jakich Bóg dokonuje od początku aż do końca. Poznałem, że dla niego nic lepszego, niż cieszyć się i o to dbać, by szczęścia zaznać w swym życiu. Bo też, że człowiek je i pije, i cieszy się szczęściem przy całym swym trudzie -to wszystko dar Boży. Poznałem, że wszystko, co czyni Bóg, na wieki będzie trwało: do tego nic dodać nie można ani od tego coś odjąć.” (Koh 3, 10-14)

Bóg chcę, abyś się cieszył. Radowanie się to dar od Niego. Uśmiechnij się, życie jest piękne! 🙂

Dziękuję Ci Boże za dar szczęścia.

Umocniona

Ukryte pragnienia

Ile razy jest tak, że modlisz się o rzecz którą pragniesz? Ile razy Twój uśmiech znika, kiedy nie dostajesz tego? Jak się wtedy czujesz? Co myślisz? Jestem pewna, że jest Ci wtedy smutno, ale uwierz mi tak najwidoczniej miało być.

Nieraz próbuje być cwana. Żeby coś mi się udało modlę się tak by Bóg był ze mnie jak najbardziej zadowolony. Nie oczekuje Go, bo On wie o co mi chodzi, ale oszukuję samą siebie.

Muszę Ci powiedzieć, że On spełnia pragnienia Twego serca. Mało tego Mu sprawia radość to, że może to czynić, że może nas uszczęśliwić. Przecież kocha gdy my jesteśmy uśmiechnięci, a nie ponurzy.

To dlaczego czasami coś się nie zdarza? Chociaż bardzo oto prosimy, wręcz błagamy? Na wszystko przychodzi czas, a Bóg wie co dla nas w danym momencie jest najważniejsze. Dużo lepiej wie. Więc nie dostając czegoś nie powinniśmy się na Niego obrażać, ale prosić by otworzył Nam oczy. Byśmy zrozumieli czemu właśnie nie teraz? Co chciał nam przez tą sytuację przekazać?

Zawsze marzyłam o tym by nagrać piosenkę w studiu muzycznym. Z racji tego, że jest to trochę droższa sprawa nigdy oto Boga nie prosiłam ani moich rodziców. Nie wierzyłam po prostu, że kiedyś to się spełni więc tylko marzyłam w sercu. Za to Bóg pokierował tak, że miałam okazję. I nigdy nie marzyłam o aż takim efekcie tego mojego pragnienia. Bóg mnie zaskoczył. Wydaje mi się, że uwielbia to robić. Czemu przytaczam tą sprawę? Kiedy nie prosisz też otrzymujesz. Oczywiście nie bój się prosić, bo On jest Twoim Tatą, który najlepiej Cię rozumie i wie czego potrzebujesz.

Pragnienia naszego serca są jak labirynt. Nie wiadomo kiedy jakieś marzenie wyjdzie z niego na zewnątrz. Wiemy jednak, że tak jak w labiryncie prosimy o wskazówki, tak powinniśmy prosić Tego, który wie wszystko, o światło. Nie bójmy się prosić!

Dziękuję Ci Tato za to, że jesteś. Kocham Cię.

Umocniona

 

Zawróć

Pewna osoba zaproponowała mi ostatnio bym skupiła się na jednej swojej wadzie próbując ją wyeliminować, albo przynajmniej spróbować mniej ją popełniać. Od razu zastrzegła, że będzie trudno, że prawdopodobnie skupiając się na konkretniej wadzie upadnie inna. Co sobie pomyślałam? Że to jest nieprawdopodobne, że tak się nie da. Jednak się da, ponieważ jesteśmy Jego synami i córkami.

Więc zaczęłam walczyć. Uwierzyłam, że Bóg wysłucha mojej prośby i razem z nim zmniejszę jedną z moich wad. Zawsze jak już chciałam popełnić ten grzech zaczynałam „Ojcze Nasz” i pomagało. Czasami musiałam robić więcej, ale po pewnym czasie udało się wyeliminować przynajmniej na trochę ten grzech.

Tak, podupadłam. Powstałam z jednego grzechu, upadłam z innego. Taka jest jednak ludzka natura i niedola. To nie znaczy jednak, że nie należy z tym walczyć.

Wówczas Salomonowi w nocy ukazał się Pan i rzekł mu: «Wysłuchałem twojej modlitwy i wybrałem sobie to miejsce na dom ofiar. Gdy zamknę niebiosa i nie będzie deszczu, i gdy nakażę szarańczy, by zniszczyła pola, lub gdy ześlę na mój lud zarazę, jeśli upokorzy się mój lud, nad którym zostało wezwane moje Imię, i będą błagać, i będą szukać mego oblicza, a odwrócą się od swoich złych dróg, Ja z nieba wysłucham i przebaczę im grzechy, a kraj ich ocalę. Teraz moje oczy będą otwarte, a uszy moje uważne na modlitwę w tym miejscu. (2 Krn 7, 12-15)

Nie tylko teraz trudno jest błagać Go o pomoc i szukać Jego oblicza. Izraelici też się z tym zmagali, też mieli swoje upokorzenia. Upadali tak jak każdy człowiek. Bóg obiecuje nam, że jeśli będziemy z tym walczyć to On nie zapomni o Nas. Jeśli będziemy się do niego zwracać i zawrócimy ze złych ścieżek to On Nas wysłucha i Nam przebaczy.

Dziękuję Boże za to, że udało mi się razem z Tobą walczyć z moim grzechem. Dziękuję, że nadajesz sens. Przepraszam za to, że nieraz upadam i Ciebie ranię. Amen.

Umocniona

 

Wszystkich Świętych

  Dziś koniec długiego, wolnego weekendu. Ludzie wracają od rodzin, bliskich. W ciemnościach miast, wsi widoczne są tysiące świateł ze zniczy. To właśnie dziś święto Wszystkich Świętych, święto nakazane. Gdy zatrzymujesz się nad grobami swoich bliskich wspominając i rozmyślając.

  Może to dziwne, ale lubię te święto. Lubię iść przez ciemność widząc te wszystkie światełka. Gdzie zdaję sobie sprawę, że ludzie pamiętają o ludziach. Gdzie mogę rozmyśleć nad tym, że każdego z nas to czeka. Nie smucę się wtedy, wręcz przeciwnie lekko uśmiecham. W moim mieście była nie najlepsza pogoda. Co chwila padało, błoto wszędzie ludzie z parasolkami stoją nad grobami. A ja się śmiałam. Radowałam się, modląc się za tych wszystkich ludzi. Cieszyłam się, że mogłam być dla nich, tak jak oni kiedyś dla nas.

Opłakiwano go, a cały Izrael bardzo go żałował. Przez długi czas trwała po nim żałoba. Mówiono:
 «Jak mógł paść bohater,
który wybawiał Izraela?» (1 Mch 9, 20-21)

Umieramy. Nasi idole umierają, nasza rodzina, osoby, których nie znamy. Wszyscy. Potem Ci żyjący wspominają. Kim była? Jaka była? Chciałabym, żeby na moim pogrzebie powiedzieli: „Cieszę się, że ją poznałem.” Po prostu. Cieszę się, że poznałam babcie, Szymona, ks. prałata… Nie wszyscy mieli taką możliwość. Każdy człowiek, którego poznałam coś w moje życie wniósł. Czy tego chciałam czy nie.

Umieramy, ale pamiętajmy, że spotkamy się tam u góry. Wierzymy w coś więcej!

Z tego powodu, że dziś Wszystkich Świętych, każdy z nas ma imieniny. Więc chciałabym Wam życzyć dużo łask Bożych i byście tak, jak Wasi patronowie dążyli do świętości.

Dziękuję za święto Wszystkich Świętych, Dziękuję za te dni wolne od szkoły. Dziękuję za każdego człowieka, którego w swoim życiu poznałam. Amen.

Umocniona