Tydzień Biblijny

Czytanie Pisma Świętego… Kiedyś już o tym pisałam, ale z racji tego, że od dziś jest Tydzień Biblijny w kościele, chciałabym do tego nawiązać.

Czytanie Pisma Świętego to po prostu rozmawianie z Panem Bogiem. Czytanie tego co On zapisał dla każdego z nas. Wskazówki na życie z Bogiem i odpowiedzi na nasze pytania. Naprawdę czytając Pismo Święte znajdziesz odpowiedź. Tylko należy wcześniej pomodlić się do Ducha Świętego.

Oczywiście nie zawsze jest tak, że od razu zrozumiemy. Czasami potrzeba godziny, a czasami nawet paru dni. Jednak warto jest zagłębiać się w nią. Poznawać i studiować to, co Bóg dla nas zostawił.

W naszej parafii, przez moją wspólnotę, rozprowadzane były sigle listu do Galatów i jeden z Psalmów. Chodziło nam oto by zachęcić ludzi do sięgnięcia Pisma Świętego właśnie dzisiaj. Niektórzy brali, niektórzy nie. Nie wiem, czy ci co wzięli, sięgnął po Biblię, ale mam nadzieję, że tak.

Dlaczego tak  trudno nam sięgnąć po Biblie? Przekonać się by czytać Pismo Święte codziennie?

Trudno nam, bo nieraz ciężko jest zrozumieć dany tekst. Trudno, ponieważ nie chce nam się, dostajemy lenia. Trudno, gdyż mamy za mało czasu. Ciągle za czymś gonimy.

A Bóg chce byśmy zatrzymali się na chwile i mieli także czas dla Niego. Żeby z Nim porozmawiać i przeczytać tekst, który ma coś nam pokazać, uświadomić. Czy w napiętym grafiku tak trudno znaleźć czas dla Boga?…

Słowo Boże
Stanie się dla mnie światłem życia, jeśli będę podejmował stały wysiłek zachowania go, pójścia za Nim i czynienia Go słowem życia; dlatego chcę karmić się Nim jak najczęściej szczególnie poprzez osobiste i wspólne z braćmi studiowanie Pisma Świętego.”  Piąty Drogowskaz Nowego Człowieka

Zachęcam do czytania Biblii codziennie 😉

Dziękuję Boże za Twoje słowo. Amen.

Umocniona

 

Jesteś jedyny

Bardzo często w życiu porównujemy się do innych ludzi. Chcemy uzyskać to co oni, wyglądać tak jak inni, nie wyróżniać się spośród tłumu. Żeby przypadkiem nie zostać wyśmianym, żeby inni liczyli się z naszym zdaniem. Chcemy być kimś ważnym.

Zrozumiałe, że każdy boi się odrzucenia od własnego środowiska, wyśmiania przez innych ludzi. Czasami przez to żeby być tak jak „każdy” wyprawia się głupie rzeczy. Sama widzę po sobie takie niemądre zachowania.

Każdy jest inny, każdy niepowtarzalny. Nawet przyroda nie jest taka sama. Drzewo nie równa się drzewu. Jaskółka- jaskółce. Krowa- krowie.

Musimy się nieraz zmagać ze strachem, że będąc sobą, mogę nie zostać polubiony. Powiedziałabym, nie przejmujcie się tym. Łatwo mówić, gorzej wprowadzać w życie. Wiem, bo sama mam taki problem.

Bóg stworzył nas takimi, jakimi jesteśmy. Mu się podoba kiedy jesteśmy sobą, kiedy potrafimy być inni od innych. On nas Kocha. Czy to nie najważniejsze? Bóg Cię kocha. I z takim nastawieniem idźmy przez życie. Nie bacząc na wyśmianie, ale na bycie takim, jakim On nas stworzył.

 

 

 

Prawdziwie nie ma Go tu!

Za cierpieniem idzie miłość

Rozglądając się wokoło.

Patrzy, luka i tak puka:

Czy nie pragniesz przyjąć Go?

Z krzyża spojrzenie zatrzymane.

Tylko na nas, tylko dla nas.

Jezus przezwyciężył grzech,

Więc nie zadręczajmy się.

Bądźmy świecą, rozbłyskajmy-

Jezusem zmartwychwstałym.

Alleluja! Jezus żyje!

Niech radość od nas bije!

Skaczcie, tańczcie, wodą się psikajcie

Miłość, którą dostaliście, rozdajcie.

  Po czterdziestodniowym poście nareszcie nadeszło to ważne wydarzenie! Zmartwychwstanie Pana Jezusa! Alleluja! 🙂 Jezus żyje, przezwyciężył śmierć!

W tym roku śpiewałam w Wielki Czwartek i Wielki Piątek w „scholii”. Przyjęłam rolę służby. Nie raz wygodniej jest mi być obserwatorem. Więc zawsze się zastanawiam nad tym czy będąc kimś innym dobrze przeżyję np. Msze. Jednak tym razem patrzyłam na to inaczej. Chciałam by tym moim śpiewem sprawić by drugi człowiek lepiej przeżywał te bardzo ważne wydarzenia. Nic nie tracąc, tylko dzięki Bogu, umiałam służyć i przeżywać duchowo, jak i emocjonalnie te dwa dni.

W Wielki Piątek, gdy Jezus umarł i został już przeniesiony do grobu miałam ochotę płakać. Czułam się jakby On w tym momencie ode mnie odszedł. Jakby już nie był obok mnie. Dopiero siedząc w samochodzie, mój starszy brat poruszył bardzo ciekawy aspekt tego dnia. Zauważył on, że Wielki Piątek to nie jest w cale taki smutny dzień. Przecież Adoracja nie kojarzy się ze smutkiem, ale z miłością. A gdy monstrancja została już postawiona, ksiądz nie czytał: „Jezu jak przykro, że umarłeś.”  Lecz Prosi o pomoc w naszych bólach, trudach, aby Jezus pomógł nam nieść krzyż swojego życia.

No i Wielka Sobota. Od 17 lat jestem podczas niej na czuwaniu całonocnym. Zawsze mi to przeszkadzało, że wracaliśmy do domu o 4, że nie mogłam się wyspać. Do tego następnego dnia byłam zawsze padnięta. Pierwszy raz chciałam zobaczyć jak to wygląda w kościele, będąc z moją wspólnotą. Wiedziałam jednak, że nie mogę opuścić rodziny. Jeszcze nie teraz. Bałam się, że zasnę…. Nic takiego się nie wydarzyło.

Mało tego poczułam, że Jezus NAPRAWDĘ ZMARTWYCHWSTAŁ. W każdej sytuacji mojego życia był i jest. W chwilach trudnych, w tych chwilach w których się poddaje, w tych chwilach których z mojej twarzy nie znika uśmiech. Dziś dosięga mnie taka radość, że nie czuję w ogóle zmęczenia. To On chciał tak działać. Mimo, że ja miałam inny plan. Chciałam być gdzie indziej.

„Idźcie i głoście”. Głoście, że On zmartwychwstał. Przezwyciężył grzech z miłości do nas! Alleluja! Jezus żyje! I to właśnie chcę wam przekazać. On naprawdę ŻYJE!

Życzę Wam wszystkim udanych świąt i by zmartwychwstały Jezus przemieniał wasze serca codziennie. Idźcie i głoście!

Chwała Panu! 😀

Umocniona

We wszystkim widzieć Boga

Trwają ostatnie dni Wielkiego Postu. Więc warto jeszcze na chwilę się zatrzymać i pomyśleć nad swoim życiem. Nad tym jak pewne rzeczy dostrzegamy, jak myślimy, czy wierzymy w zbawienie itd.

Cierpienie. Dla każdego to słowo oznacza co innego; inny wymiar cierpienia. Wyróżniamy dwa rodzaje cierpień: cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe. Z każdym możemy napotkać się codziennie. Np. możemy cierpieć z powodu utraty ważnej osoby, ale możemy też cierpieć z powodu jakiegoś kalectwa…

Dlaczego cierpienie najczęściej kojarzy nam się negatywnie? Czemu właśnie zapisujemy to uczucie, jako uczucie złe, przykre? A cierpienie jest po to byśmy wydobyli z siebie więcej, abyśmy potrafili przeżyć doświadczenia innych, abyśmy przez ból stali się mądrzejsi.

Według książki „elementarz ks. Twardowskiego” można wyróżnić trzy postawy w stosunku do cierpienia, które teraz przytoczę, gdyż uważam, że są bardzo trafne.

  1. Buntu. Boże jak mogłeś mi to uczynić? Patrz teraz płaczę, boli mnie. Naprawdę tego chciałeś?
  2. Rezygnacji. No cóż, siła wyższa, muszę się z tym pogodzić. „Trudno na coś trzeba umrzeć”.
  3. Cierpliwości. Nie rozumiem cierpienia, ale staram się zrozumieć, że Pan Bóg czegoś ode mnie chce, oczekuje. „Amen”- zgadzam się na wszystko, na każde cierpienie.

Jezus Chrystus okazał swoją miłość do nas poprzez krzyż. Poprzez nieludzkie cierpienie. Umierając za każdy nasz grzech. Powiedział „Amen”, chociaż przeżywał ogromną trwogę.

Dziękuję Boże za moje cierpienia. Dziękuję za ostatnie dni Postu. Proszę Cię pomóż nam przyjmować postawę cierpliwości. Amen.

Umocniona