Podejmowanie decyzji

Dlaczego tak jest, że boimy się podejmować decyzje? Może, dlatego że nie chcemy niczego zepsuć. Boimy się skutków, że decyzja okaże się nie odpowiednia, że może stać się coś złego. Wybrać źle i za to odpowiadać.

Wszystko ładne i piękne nigdy nie będzie. Jesteśmy grzesznikami, popełniamy błędy. I to właśnie pierwsze co musimy zrozumieć podejmując jakąś decyzję. Możliwe, że przyniesie jakieś złe skutki, takie których się nie spodziewamy i wolimy o nich nie myśleć. Jednak tak będzie zawsze. Będą lepsze i gorsze wybory. Po drugie powinniśmy poradzić się innych ludzi. Nie bać się porady, ale nie podejmować decyzji tylko dlatego, że ktoś mi coś powiedział. Przemyśleć to, przemilczeć i posłuchać różnych porad. Najlepiej u osób neutralnych lub takich co cię bardzo dobrze znają. Po trzecie modlitwa. Odczytywanie znaków Bożych. Otworzenie się na to, co On nam proponuje. Na samym końcu podjęcie decyzji. Pamiętając, że to jest nasza decyzja. Nasze zdanie, nasze wybranie drogi. Bóg daje wybór, nie prowadzi za rączkę, chcę, abyśmy w wolności wybierali. Nie chce mieć zwierząt w klatce.

Bardzo często rozrysowuję sobie plusy i minusy tej decyzji. Powiem wam szczerze, nie do końca to pomaga. Zależy, jak będziesz szukać tych plusów i minusów.

Po podjęciu już decyzji towarzyszy, przynajmniej mi, uczucie szczęścia i lęku. Raz jedno idzie wyżej, raz drugie. Tak naprawdę dopóki nie zobaczę skutków jakiejś decyzji, mój lęk nie znika. Jednak ostatnio stwierdziłam, że jakbym się nie bała to by znaczyło, że po prostu się tym nie przejmuję. Moja decyzja, więc zrozumiałe, że towarzyszy lęk, który może podsycić ciekawość i wyobraźnie lub pójść w inną stronę.

Czekają mnie teraz ważne decyzję w życiu. Boję się je podejmować chociaż wiem, że Bóg w pewnym momencie mi pomoże. Nie podejmie decyzji, ale pomoże.

Całe życie będziemy podejmować decyzję. Chciałam podzielić się jak można to robić, życząc Wam więcej tych dobrych niż złych wyborów. Chociaż można powiedzieć, że w tych gorszych wyborach znajdzie się coś dobrego.

 

Umocniona

Wstań i idź!

Zbliżają się kolejne wakacje. Każdy z nas ma jakieś plany, a nawet jeśli jeszcze nie, to wie, że się jakieś znajdą. Nigdzie nie trzeba się spieszyć, wstawać rano. Po prostu bajka!

I jak w takim wolnym czasie nie zgubić Pana Boga? Jak się od Niego nie oddalić? Jak nieraz zmuszać się do chodzenia w niedziele do kościoła? Przecież jest tyle innych fajnych rzeczy do robienia.

Przede wszystkim trzeba sobie postawić pytanie: „Co/Kto jest dla mnie najważniejszy?” Co jest pierwsze w piramidzie wartości? Bóg daje łaskę właśnie teraz. Należy z tego skorzystać.

Wakacje mogą być nie tylko wypoczynkiem od szkoły, ale duchowym nakierowaniem własnej wiary. Dużo moich znajomych właśnie tak chce spędzać czas wolny. „Poświęcić” swoje wakacje dla rekolekcji.

„Wstań z kanapy!”- mówił papież Franciszek. „Idź i kochaj!”- głosiły Pola Lednickie. Podsumowując te oba wezwania, słowami XXV elbląskiej pieszej pielgrzymki  na Jasną Górę: „Aby On wzrastał we mnie…” Wszystko dzieje się po to, żeby Bóg wzrastał we mnie. Po to ludzie podejmują trud, znajdują chwilę dla Boga, wstają z kanapy, idą i kochają!

Pewna Oazowa piosenka mówi:

Serce, które usłyszy i przyjmie Słowo Pana,
Serce, które pozwoli, żeby On ocalił je,
Serce, które się nie cofnie przed Miłością, co wyzwala,
Pozna radość, dotknie pełni, odnowi się.
Chrystusowe orędzie, obietnica uczniom dana
Mroki duszy rozjaśnia, daje moc, by dalej iść.
Gdy otwierasz się na łaskę, która płynie ze Spotkania –
Tej radości nikt nie zdoła odebrać ci!

Ref.: Wstań i idź! Pan cię wzywa,
Jego miłość przynagla wciąż.
Tam gdzie ludzkich serc miliony,
Samotnych, pogubionych,
Zabierz radość, którą z Ducha w sobie masz.
Głoś i czyń! Lęk swój odrzuć.
Źródło tryska — zanurz się w Nim.
Nie ustawaj, żyj w nadziei –
Dobro mnożysz, gdy dzielisz je.
Niech świat cały pozna radość, w której trwasz,
Radość przemienionych serc.

2. Ci, co Prawdę przyjęli, chcą jednoczyć się w radości,
Życie zmieniają w misję, jako dar dla braci swych.
Biada nam, jeśli to Słowo zostawimy tylko sobie:
Pan jest blisko! Jego znakiem — chwalebny Krzyż!

Most(Bridge): W każdym miejscu, w każdym czasie, choćbyś musiał iść pod prąd,
Głośno wołaj, że Pan jest wśród nas z łaską swą.

 

Zdobywać szczyty

Minął tydzień od Lednicy. Przez ten tydzień byłam z klasą w górach. Z racji tego, że jestem z nad morza, góry to najlepsza atrakcja na wakacyjne wyjazdy. Te wszystkie krajobrazy były przecudowne. Mogłabym patrzeć na nie godzinami. Patrzeć i podziwiać. Nie da się opisać tego piękna jakie w tych górach ujrzałam. Bóg wiedział czego potrzebuję. Zadbał także o wodę, a dokładnie o rzekę. Jak patrzyłam na krajobraz Pienin przypominał mi się cytat z Biblii: „W ostatnim zaś, najbardziej uroczystym dniu Święta Namiotów, Jezus stojąc zawołał donośnym głosem: Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie - niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza. A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego; Duch bowiem jeszcze nie był dany, ponieważ Jezus nie został jeszcze uwielbiony. ( J 7,37-39).

 

Gdy człowiek wchodzi pod górę z bagażem na plecach, w różnych temperaturach i klimacie przeżywa przynajmniej jakiś niewielki trud. Gdyby nie upartość i chęć zobaczenia co jest na samej górze pewnie powróciłby na pierwszym, ciężkim metrze wspinaczki. Osoba, która pierwszy raz ma okazje wchodzić na wysoką górę przeżywa trud większy, niż ten co robił to nieraz i kocha ten sposób spędzenia czasu. Jednak gdy już po kolejnych dniach wchodzi czuje się coraz lepiej, ale nadal bolą nogi, jest się zmęczonym. Takie wędrowanie po górach można porównać do życia. Wspinamy się po różnych pagórkach, szczytach, górach. Upadamy w błoto, mamy brudne buty, ślizgamy się na mokrym podłożu. Czasami jak jest zbyt stromo przystajemy częściej żeby odetchnąć. Pytamy: „Ile jeszcze?”, gdyż czujemy, że nie damy rady. Jednak! Kiedy już pomarudzimy, ponarzekamy lub pomilczymy idziemy dalej, aż w końcu znajdujemy się na samym szczycie. Wtedy to tylko zostaje czas na podziwianie. Patrzenie ile się przeszło w życiu, ile pokonało trudów. I najważniejsze podziwianie widoków z samej góry, dziękowanie za to, że nareszcie jest się na samym szczycie. Uwielbianie za to! Cieszenie się nie samemu, ale także z innymi.

Warto zdobywać szczyty i nie poddawać się gdy nie idzie tak jak chcemy. Jak wstaniemy, otrzepiemy się i pójdziemy dalej nie zawiedziemy się pięknym krajobrazem.

Duch Święty

Kiedyś poruszałam już temat Ducha Świętego, ale z racji, że dzisiaj zielone świątki chcę do Niego po raz kolejny nawiązać.

Wczoraj, gdy byłam pierwszy raz na Lednicy, czułam, że Duch Święty działa. W związku z tym wydarzeniem zaczął działać już gdy zbieraliśmy ekipę z mojej miejscowości. Udało się zebrać cały duży autobus. Kto by pomyślał… Będąc tam na każdym kroku można było zobaczyć działanie Trójcy Świętej. Sam fakt ile osób przyjechało na Lednice by uwielbić Pana, Zbawiciela swojego życia. To wszystko jest działaniem Ducha Świętego. „Idź i kochaj”. Człowiek, który nie przyjmie Ducha Świętego, nie potrafi iść i nieść Ewangelie, kochać miłością Jezusa.

Odtwórzcie się na Ducha Świętego. Odwagi!

Spoczęła na mnie ręka Pana, i wyprowadził mnie On w duchu na zewnątrz, i postawił mnie pośród doliny. Była ona pełna kości. I polecił mi, abym przeszedł dokoła nich, i oto było ich na obszarze doliny bardzo wiele. Były one zupełnie wyschłe. I rzekł do mnie: Synu człowieczy, czy kości te powrócą znowu do życia? Odpowiedziałem: Panie Boże, Ty to wiesz. Wtedy rzekł On do mnie: Prorokuj nad tymi kośćmi i mów do nich: Wyschłe kości, słuchajcie słowa Pana! Tak mówi Pan Bóg: Oto Ja wam daję ducha po to, abyście się stały żywe. Chcę was otoczyć ścięgnami i sprawić, byście obrosły ciałem, i przybrać was w skórę, i dać wam ducha po to, abyście ożyły i poznały, że Ja jestem Pan. I prorokowałem, jak mi było polecone, a gdym prorokował, oto powstał szum i trzask, i kości jedna po drugiej zbliżały się do siebie. I patrzyłem, a oto powróciły ścięgna i wyrosło ciało, a skóra pokryła je z wierzchu, ale jeszcze nie było w nich ducha. I powiedział On do mnie: Prorokuj do ducha, prorokuj, o synu człowieczy, i mów do ducha: Tak powiada Pan Bóg: Z czterech wiatrów przybądź, duchu, i powiej po tych pobitych, aby ożyli. Wtedy prorokowałem tak, jak mi nakazał, i duch wstąpił w nich, a ożyli i stanęli na nogach – wojsko bardzo, bardzo wielkie. (Ez 37, 1-10)

Umocniona