Ruchome piaski są tak bardzo wciągające

Kiedyś oglądałam pewną bajkę, w której to bohaterowie musieli przejść przez ruchome piaski, żeby dostać się na drugą stronę. Tłumaczyli sobie nawzajem, załamując głosy, że przecież przez ruchome piaski nie da się przejść, bo wciągają! Nigdy z racji tego nie przedostaną się na drugą stronę, żeby kogoś uratować. Pamiętam jak strasznie się o nich wtedy martwiłam. Chociaż wierzyłam, że dadzą radę. Rezolutni i inteligentni bohaterowie wzięli liany wiszące nie opodal i skacząc na nich przedostawali się na drugą stronę. Klaskałam w dłonie ciesząc się ich powodzeniem, gdy nagle jeden puścił line i wpadł do ruchomych piasków. Przestraszona i załamana, wraz z fikcyjnymi postaciami, miałam ochotę płakać. Jak to się mogło stać?! Jednak szybko reszta towarzyszy kompana zaczęła go ciągnąć do siebie. Tylko, żeby udało im się wyciągnąć. Sukces! Zaczęli się przytulać, ciesząc się, że są cali i zdrowi…

Ruchome piaski wciągają. W naszym życiu takimi piaskami są grzechy, złe uczynki. Im bardziej w nich brniemy tym głębiej się zakopujesz. Trudno nas wyłowić. Często myślimy jak się „uratować”? Tylko Bóg. Taka stała, nie pękająca liana. My co najwyżej możemy nie chcieć jej pomocy i puścić się. Znowu wpadając w ruchome piaski. I dopiero czując, że jest już bardzo źle wołamy o pomoc. I w tym momencie zjawiają się towarzysze. Osoby, które chcą dla nas jak najlepiej i próbują nas z tego wyciągnąć. Jezus Chrystus dodaje im siły, zaparcia.

„Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie? A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam”. 10 Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca». ” (Łk 15, 8-10)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *