Święty zawsze uśmiechnięty

Świętość- z czym nam się kojarzy? Z niebem, świętymi, wiarą, doskonałością, zaufaniem do Boga, wystawieniem na ołtarze. To tzw. Stereotypowa świętość. Taka, w którą wierzymy, nie znając prawidłowej definicji tego słowa.

Bardzo często katolicy zapytani, dlaczego chcieliby zostać świętym, opowiadają, że nie chcą. Jeszcze niedawno sama tak uważałam. Odpowiedziałabym, że nie chcę, bo to nie dla mnie. Uważamy, że święci to za dużo. Jak to w ogóle możliwe żebym to właśnie Ja została świętą? Przecież to tyle pracy. Musiałabym być nieskazitelna, bez grzechu. Bzdura! Więc skąd biorą się u nas takie przekonania? Często patrzymy na to, przez pryzmat większy niż rzeczywiście jest. Wydaje nam się, że jest to nie osiągalne. Słyszymy o świętych wyniesionych na ołtarzach, o ich wspaniałe dzieła i cuda. I wmawiamy sobie, że my tak nie potrafimy. Nie umiemy aż tak wierzyć, aż tak dobrze znać Pismo Św., tak dobrze mówić czy nawet zaufać Bogu. Oni tak, ja nie. Przecież siebie znam. Moje życie nie może stać się święte.

A mimo tego każdy człowiek został powołany do świętości. Czy to mały, czy duży, bogaty, czy biedny. Są tylko dwie rzeczy, które są niezbędne w dążeniu do świętości: łaska Boża i dobra wola. Sami nie osiągniemy nic. Łaska wylewana jest zdrojami na nas. Jednak nic nie dzieję się bez naszej woli. Bóg mówi nam, że możemy być święci, że takie jest nasze powołanie. Ale czy my chcemy być święci? Czy chcemy być we wszystkim co nas spotyka szczęśliwi? „Każdy święty chodzi uśmiechnięty 🙂 „- jak możemy usłyszeć ze starej piosenki Arki Noego. Co jest faktem. Jeśli chcemy zostać świętymi to już jest sukces.

Co robić by być świętym? W każdym wieku jest to coś innego. Inaczej się okazuje, ale przede wszystkim chodzi o dawanie dobra. Każdy człowiek z otwartym sercem i oczami potrafi przekazywać dobro. Otwarci na Ducha Świętego i łaskę. Uczenie się bycia dobrym, czytanie Pisma Świętego i ufanie w moc Jego. Wiem, że to jest trudne, ale nie niewykonalne.

„Każdy kto pokłada w Nim nadzieję, uświęca się, podobnie jak On jest święty.” (1J 3, 3)

Ale porozumiejmy się: jest jedna tylko świętość, a polega ona na tym, by w sposób żywotny zjednoczyć się z Bogiem przez miłość; urzeczywistnia się ona jednak w rozmaity sposób, a także w różnej mierze. Dobroć, to znaczy świętość jakiegoś małego dziecka jest czymś innym, niż dobroć osoby dorosłej; dobroć mężczyzny jest inna, niż dobroć kobiety; inna jest też dobroć żołnierza, w pewnym znaczeniu, aniżeli chorego czy starca. Każdy rodzaj życia posiada swoje szczególne cnoty. Każda osoba, można powiedzieć, ma sobie właściwy sposób realizowania świętości według jej właściwych sytuacji i obowiązków. Ale o jednym powinniśmy zawsze pamiętać, a mianowicie, że każdy z nas jest powołany do tego, aby był świętym, to znaczy naprawdę dobrym, naprawdę chrześcijaninem.(…) Czy to takie trudne? Tak i nie. Trudne to jest, jeżeli liczymy tylko na nasze siły; jest to trudne, jeżeli damy się nastraszyć tym przeszkodom, jakie w nas samych, czy poza nami na pewno napotkamy; jest to trudne, jeżeli źle pojmujemy nasze chrześcijańskie powołanie. Ten, co chce być tylko połowicznie chrześcijaninem, podwójnie odczuwa ciężar chrześcijańskich obowiązków.Ale ten, kto jest mężny i ufność swoją pokłada w Panu Jezusie, to znaczy ten, kto się modli, kto słucha słowa Bożego i trwa w łasce Bożej, ten uważa, że świętość jest łatwa. A nawet widzi, że ona jest piękna i uszczęśliwiająca. Ci tylko, którzy są naprawdę dobrzy, to znaczy święci, są szczęśliwi. (Paweł VI, Wszyscy bądźcie świętymi, Przemówienie podczas Audiencji generalnej – 16 marca 1966.)

Umocniona

2 przemyślenia nt. „Święty zawsze uśmiechnięty”

  1. Wizja świętości przypomina wizję bardzo wysokiej góry – tylko najlepsi mogą na nią wejść. Jeśli zatem zwykłemu człowiekowi zaproponujemy marsz na K-2 – jego odmowa będzie dowodem zdrowego rozsądku, ponieważ dla zwykłego człowieka wyprawa na K-2 jest śmiertelnie niebezpieczna.
    Jeśli zatem “każdy jest powołany do świętości”, to trzeba zmienić jej definicję na akceptowalną i realną dla wszystkich.
    A jeszcze lepiej – wprowadzić minimum, jak przy “ocenie dopuszczającej”. Kto spełnia minimum, przechodzi do następnej klasy (tu: do Raju via Czyściec) i nie musi się przejmować tym, że nie jest prymusem.
    Pozdrawiam.

    1. Każda wędrówka w życiu jest ciężka. Bóg jednak daje siłę i łaskę by wejść na K2, choćby to miało być niebezpieczne. Droga ku świętości trwa całe życie. Nie zmieniam definicji, ocen, zasad, bo to nie moja działka. Nasze powołanie polega na staniu się świętym. Każdy człowiek będący w niebie jest świętym. Nawet jeśli nie używamy przed jego imieniem „święty”. Nie umiemy stwierdzić po prostu ile jeszcze ludzi stało się przez swoją życiową drogę świętymi. Bycie świętym to nie bycie prymusem. Bycie świętym to bycie człowiekiem z sercem, z dobrocią. Nikt nie mówił, że będzie prosto. 🙂 Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *