Moja Mama

Byłam małą dziewczynką, gdy pierwszy raz przybyłam do chórku dziecięcego „Śpiewaj Panu” prowadzonym przez moją ciocię. Na początku stałam w tzw. małym mikrofonie, który jeszcze wtedy mieścił się na podeście przed obrazem (repliką) Matki Boskiej Częstochowskiej. Wpatrywałam się w niego nieraz z tak bliska, a myślami byłam tak daleko od Niej. Trwało to parę lat, bo potem wyrosłam i trawiłam do „większego” mikrofonu.

W Częstochowie miałam możliwość być cztery razy. Pierwsze dwa spotkania z Cudownym obrazem nie wywołały u mnie większego poruszenia. Oczywiście cieszyłam się, że mogłam zwiedzić tak znane miejsce. Jednak nigdy nie czułam więzi z Maryją takiej jak z Jezusem.

Gdy w tym roku, „coś”, a bardziej ktoś w głowie mówił mi żebym poszła pieszo na Jasną Górę nie mogłam powiedzieć „nie”. Oczywiście bałam się, mówiłam po co ja, przecież w Częstochowie już byłam. Mimo to targnięta jakimś nieznanym pragnieniem poszłam. Nie będę opowiadała całej drogi, bo zbyt dużo tego jest. Każdy pielgrzym przyzna mi rację, że widząc już sanktuarium na Jasnej Górze nogi same niosą. Radujesz się, płaczesz. Widząc po takim trudzie Matkę Bożą to łaska. To wielka łaska. Co wtedy zrozumiałam? Moja Mama była tam dla mnie. Ona zawsze przy mnie była. Często proszona przeze mnie o wstawiennictwo pomagała jak dziecku. Troszczyła się o mnie w całej drodze na Jasną Górę. Gdy miałam zwątpienia przychodziła w innych ludziach, mówiąc mi, że nasza relacja może być jak z Jezusem.

W naszym kościele w każdą środę jest nabożeństwo do Matki Bożej Nieustającej pomocy. Rok temu miałam słaby dzień, chciało mi się płakać. Wracałam bardzo późno ze szkoły. W moim sercu poczułam pragnienie pójścia do kościoła. Wysiadłam z autobusu i poszłam pod kościół. Nigdy wcześniej nie byłam w środę w kościele. Zdziwiłam się gdy uklękliśmy i zaczęło się nabożeństwo. „Za pogrążonych w smutku- prosimy cię Matko Nieustającej Pomocy”…

Jezus kochał swoją matkę. Także chcę żebyśmy my ją kochali. Jutro zaczyna się październik. Miesiąc różańca świętego. Chrześcijańska broń. Ciężka nieraz do odmawiania, ale bardzo skuteczna. Warto spróbować. W tym miesiącu dziękować i prosić.

Umocniona

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *