Jesteś potrzebny

Po co żyjemy? Czemu chorujemy? Czemu mieszkamy tam gdzie mieszkamy? Czemu nie wszystko idzie po naszej myśli? Czemu czasami dostajemy coś na co nie zasługujemy? Czemu czasami spotykamy się z odtrąceniem albo miłością ze strony drugiego? Czemu czujemy się czasami niepotrzebni, a czasami wykorzystywani?….

To są pytanie na który każdy powinien się zastanowić. Nie zadręczać się nimi, ale spytać się siebie. Zatrzymać je na chwilę i zobaczyć jak odpowiadam na te pytania.

Każdy jest potrzebny. Czasami czujemy, że to nieprawda. Po co ja jestem tutaj potrzebny? Co ja mam zrobić? Jaka jest moja droga, jakie moje powołanie? Nie umiem odpowiedzieć na te pytania za was. Na te pytania odpowiada tylko Bóg i to każdemu z osobna. Jednak…

Moim zdaniem każdy potrzebny jest przede wszystkim do dawania miłości i do czynienia dobra. Zbliżają się święta, w niedziele zaczyna się adwent. Warto w tym czasie nie tylko dziękować, ale także dawać siebie. Co to za życie bez miłości?

Zawsze gdy wyobrażam sobie święta w mojej głowie nie może zabraknąć nikogo z moich bliskich. To potrzeba siebie nawzajem sprawia, że Boże Narodzenie jest cudowne.

We wspólnocie jest coś takiego jak dzielenie się obowiązkami. Ty bierzesz to, ty tamto itd. Jednak każdy z nas najbardziej potrzebuje siebie nawzajem. Wspólnota nie powstaje w pojedynkę. Spotykamy się w świetle Jezusa, który jest pośród nas i w nas.

Jesteś potrzebny! Uwierz! 🙂

Dziękuję

Za to, że żyje

Za to, że jestem!

Dziękuję ci Tato,

dziękuję tak bardzo!

Za ciężkie chwile

i bólu łzy.

W każdej znalazłeś się Ty!

Często w naszej osobistej modlitwie potrafimy wymienić wiele próśb, a tak mało wymawiamy podziękowań. Sama łapię się na tym, że gdy za coś dziękuję nie przywiązuje do tego wagi. Jednak gdy proszę o coś bardzo ważnego potrafię co chwilę przypominać o tym Bogu.

Dlaczego tak się dzieję, że tak mało dziękujemy? Moim zdaniem ma to związek z przyzwyczajeniem się do pewnych norm. Do tego, że mamy co jeść, co pić, w co się ubierać. Każdy codziennie ma za co dziękować i za co chwalić Boga. Wystarczy wytężyć wzrok.

Nie mówię, że proszenie jest złe. Owszem warto jest prosić, ale warto też dziękować za to co się ma. Ile razy gdy o coś prosimy i to dostajemy, zapominamy kto nam to dał?

Dziękować powinniśmy także za to co nam się nie podoba. Ufając, że Bóg miał taki plan. Dziękowanie za wszystko sprawia, że inaczej podchodzimy do życia, do pewnych spraw w naszym życiu trudnych. Nasze myślenie zmienia się i zakłada, że Bóg dopuścił, więc było mi to potrzebne do zbawienia.

To jest bardzo trudne. Nie stanie się to od tak. Nawet gdy będzie na początku dobrze szło, potem może zacząć się psuć. To jest proces. Wysiłek, który warto podejmować.

Umocniona

Rekolekcje, czas dla wszystkich

W dniach 10.-12.11.2017r. odbyły się Niepodległościowe rekolekcje dla młodzieży. Organizatorem była Oaza diecezji elbląskiej. Miejscem przebywania było piękne Matemblewo- Gdańsk, przy sanktuarium Matki Bożej Brzemiennej. 48 uczestników, i 8 wspaniałych animatorów, wraz z księdzem Kajetanem Jakubowskim na czele, przyjechało, aby z Bogiem i innymi ludźmi spędzić swój weekend. Przez ten krótki czas budowali swoją wspólnotę i pogłębiali swój osobisty rozwój duchowy  i patriotyczny.

Wpadłam na pomysł, żeby przeprowadzić wywiad z moimi rówieśnikami, którzy tak jak ja przeżywali te rekolekcje. Choć jedni szybko się zgodzili, a inni dopiero za dłuższą namową, wiem, że warto przeczytać wpis do końca. Michalina, Maciek i Dominik formują się w parafii bł. Doroty w Elblągu. Dziękuję im za wywiad, a was zachęcam do przeczytania tego, co jest świadectwem tych kilku dni.

Dlaczego przyjechałaś na rekolekcje zamiast siedzieć w domu?

Michalina: „Przyjechałam na te rekolekcje dlatego, że byłam już na kilku takich Oazach Modlitwy i poznałam tu wielu wspaniałych ludzi. Na rekolekcjach mogę naprawdę się odnowić duchowo i oderwać od codziennych obowiązków.”

Maciek: „Ja na początku nawet nie wiedziałem, że takie coś istnieje, ale moja kochana oaza, zachęciła mnie, żebym tutaj przyjechał. Opowiedziała mi o tym wydarzeniu i stwierdziłem, że przyjadę. Zobaczę i przekonam się jak to jest, no i się przekonałem. Było bardzo fajnie.”

Co ci daje taki rodzaj odpoczynku?

Michalina: „Odnowę Duchową, mnóstwo energii i siły na kolejne miesiące, tygodnie normalnego życia. Mogę też poznawać nowe aspekty wiary, nowe miejsca w mojej duszy, które nie zostały do końca odkryte. Za każdym razem, mogę odkrywać coś zupełnie innego i poznawać bardziej siebie.”

Maciek: „Na rekolekcje oazowe pojechałem pierwszy raz. Oaza Modlitwy rozwinęła mnie duchowo i to dosyć mocno. Były konferencje oraz czuwanie. To pogłębiło moją wiarę i w jakiś sposób mnie rozwinęło.”

Co byście powiedzieli, aby zachęcić innych na takie rekolekcje?

Michalina: „Jeśli chcecie spędzić jak najlepiej czas, w jak najlepszym towarzystwie i ubogacić oraz polepszyć swoje życie, stać się bardziej szczęśliwym, spełnionym człowiekiem, to jak najbardziej polecam! Nawet się nie zastanawiajcie!”

Maciek: „Trudne pytanie, ale na pewno jeśli chcecie się rozwinąć, pogłębić swoją wiarę to na pewno warto tu przyjechać.”

Dominik: „Można tu poznać wspaniałych, wartościowych ludzi, pić z nimi herbatę, jeść ciastka, dzielić się naszymi przemyśleniami, tym co mamy w środku. Możemy więc nawzajem umacniać się w wierze oraz spędzić bardzo miło czas.”

Maciek: „Rekolekcje pokazują też nam, że nie jesteśmy sami. Wiele młodych ludzi wierzy, tak jak my. Pokrzepia to naszą wiarę i jest to super!.”

Modlitwa za zmarłych

Zaczął się miesiąc listopad. Wszystkim powszechnie znany z szczególnej modlitwy za zmarłych. To czas, w którym pamiętamy, że życie na ziemi jest kruche. Wspominamy naszych bliskich zmarłych i modlimy się szczególnie za nich. W kościołach czytane są wypominki.

Dlaczego nasza modlitwa jest im potrzebna? Być może są oni jeszcze w czyśćcu i tymi modlitwami sprawiamy, że mają bliżej do nieba. Modlitwa zawsze jest ważna. Czy są już w niebie czy też nie, warto się za nich modlić.

Głęboko wierzę, że moi bliscy zmarli są moimi aniołami w niebie. Są osobami, które nie raz wyproszą dla nas łaskę pojednania, łaskę cudu czy rzeczy dla nas dobrej. Opiekują się mną, patrzą na mnie z innej pespektywy. I kibicują nam, abyśmy mogli kiedyś do nich dołączyć. To właśnie oni uświadamiają mi, jak życie ziemskie jest kruche.

Aby zobaczyć ten temat z innej pespektywy zapytałam kolegę, Krzyśka, co myśli kiedy w szczególny sposób wspominamy w kościele wszystkich zmarłych. Odpowiedział, że zaczyna myśleć nad własnym życiem, nad tym ile mu jeszcze zostało czasu. Swoją wypowiedź skończył stwierdzeniem, że wyobraża sobie, jak to jest w tym drugim świecie. 

Takie same pytanie zadałam też Gabrysi, która odpowiedziała, że myśli sobie zawsze o tym, że kiedyś się spotkamy z nimi w Niebie. Opiekujemy się tymi którzy odeszli od nas, modlimy się za nich żeby dostali się do domu Pana. Każdy z nas przeżywa wędrówkę na ziemi, ale największą radość sprawi nam już dojście do jej kresu.

„Przytulił się do mnie nic nie mówiąc. Patrzyliśmy się na nagrobek myśląc tylko o tych zmarłych. Są pośród nas, i z nami w sercach, na zawsze.

-Opiekuj się nimi, babciu…- szepnęłam.”  („Tylko tyle, a jednak tak dużo” D.U)

Umocniona

Wszystko ważne, nic najważniejsze

Ludzie dzielą się na różne typy osobowości. Tych, którzy bardziej nadają się do organizowania, tych, którym się nic nie chcę i tych, którzy robią, ale wcześniej muszą usłyszeć co mają robić. Połowicznie zaliczam się do pierwszej i trzeciej grupy.

Ostatnio bardzo dużo się dzieję. Im jestem starsza zauważam, że mam więcej na głowie. Normalne. Nauka, muzyka, oaza i rekolekcje. I tak w kółko. Jedno się skończy, drugie zaczyna. Typ organizatora, czyli wszystko muszę mieć ustalone, w kalendarzu zapisane. Nie ma tak, że czegoś nie ma w grafiku. Wszystko jest ważne. Nie ważne jak jestem wycieńczona i tak szukam sposobu by robić jak najwięcej.

Czy to takie złe? Z jednej strony nie. Chcesz robić dużo i jak najlepiej. Zgadzasz się na dużo, wyliczasz, często ci się udaje. Masz pomocników, choć czasami i tak sobie przydzielasz najwięcej. Z czystej logicznej strony, nie jest to złe. Chcesz jak najlepiej wywiązać się z powierzonych ci zadań. Warto się jednak zastanowić, czy nie psuje to nam zdrowia? Po czasie wszystko co ważne, nie staje się najważniejsze.

Dobrze jest pomagać, ale także mówić asertywne „nie”. Nie mam siły, jestem zmęczona, nie dam rady sama. Nie szukać na siłę. Zgadzać się, że nie zawsze JA muszę coś robić.

„Synu, nie bierz na siebie za wiele spraw,
bo jeśli będziesz je mnożył, nie unikniesz szkody.
I choćbyś pędził, nie dopędzisz,
a uciekając nie uciekniesz.” (Syr 11, 10)

Po co komuś osoba po pomocy, która już jest na skraju wytrzymania? Czasami warto na chwilę zatrzymać się, nie brać wszystkich spraw na siebie. Usiąść , spojrzeć w lustro i powiedzieć: „I tak robisz dużo, daj się wykazać innym.”

Umocniona