Nieczystość

Czym jest nieczystość? Jest to coś odwrotnie czystego. Synonim czystości. Czysta jest biel, trochę pobrudzona nie jest już czysta. Dlatego alby komunijne są w kolorze białym, jako znak czystości przed światem, przed Bogiem.

Kiedy mamy nieczyste myśli nie szanujemy siebie i drugiego człowieka. Myśląc w swoich pragnieniach o ludziach sprawiamy, że stają się oni tylko rzeczami. Nie dążymy ich żadnym uczuciem, żadną miłością, tylko pragniemy. W tym momencie odzywa się w nas zwierzęca natura, która nie myśli moralnie. W tym momencie myślimy tylko o naszym pragnieniu, które możemy ostudzić. Nie musimy brnąć dalej.

„Nie rozumiecie, że wszystko, co wchodzi do ust, do żołądka idzie i wydala się na zewnątrz. Lecz to, co z ust wychodzi, pochodzi z serca, i to czyni człowieka nieczystym. Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne, kradzieże, fałszywe świadectwa, przekleństwa.  To właśnie czyni człowieka nieczystym. To zaś, że się je nie umytymi rękami, nie czyni człowieka nieczystym». ” (Mt 15,17-20)

„Szatan ożenił się z Bezbożnością i miał z nią kilka córek, które powydawał za mąż za ludzi z różnych stanów. Pychę wydał za szlachcica. Skąpstwo, za mieszczanina, a Oszustwo – za kupca. Zazdrość zaś dostała się urzędnikowi. Natomiast najbardziej ulubionej córki o imieniu Nieczystość nie wydał za mąż. Nakazał jej tylko uprawiać nierząd ze wszystkimi, aby jak najwięcej ludzi chwycić w swoje sidła.” (niedziela.pl)

Dzisiejszy świat zachęca do nieczystości seksualnej. Prawie w każdym filmie, w niektórych reklamach, Internecie itp. pokazywane jest człowiekowi, że bardzo ważne w życiu jest zaspokojenie swoich potrzeb. Człowiek pragnie swoją pustkę czymś zapełnić, zabijając w sobie szacunek dla innych ludzi. Zamienia jedną osobę, na drugą. „Rzecz zdobytą, zastępuję nową.”

„Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest przybytkiem Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie?” (1Kor 6, 19)

W Jego miłości potrafimy uporządkować siebie i swoje pragnienia.

Umocniona

 

Chciwość

„Mając natomiast żywność i odzienie, i dach nad głową, bądźmy z tego zadowoleni!  A ci, którzy chcą się bogacić, wpadają w pokusę i w zasadzkę oraz w liczne nierozumne i szkodliwe pożądania. One to pogrążają ludzi w zgubę i zatracenie.  Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy. Za nimi to uganiając się, niektórzy zabłąkali się z dala od wiary i siebie samych przeszyli wielu boleściami. ” 1 Tm 6, 8-10

Chciwość najczęściej kojarzy się nam z pieniędzmi. Jednak wszystko za czym ubiegamy natrętnie (rzeczy materialne) mogą sprawić, że popadniemy w ten grzech. W dzisiejszym świecie wręcz można powiedzieć, że jest to propagowane. Im więcej masz dla siebie, tym lepiej- tak można zrozumieć niejedne reklamy. Czy to znaczy, że nie można mieć dużo pieniędzy, jakiegoś bogactwa? Oczywiście, że nie. Można być przecież bogatym i hojnym.

Liczymy, przeliczamy, kalkulujemy i nie oddajemy. Podzielić się z kimś jedzeniem? Moje. Pożyczyć pieniądze? Oddać na jakąś akcje? Moje. Ja zapracowałam, ja trzymam. Nic nie oddaje! Nie! Idźcie sobie. I tak wkoło.

Jałmużna. Mówi wam to coś? Mi od razu nasuwa się myśl o kobiecie z Nowego Testamentu, która nie miała prawie nic, a to prawie nic oddała. Sama zawsze zastanawiałam się jak ona to zrobiła. Myślę, że ci co mniej mają potrafią się dzielić, bo zaznali co to znaczy nie mieć.

Nadszedł nareszcie czas na dzielenie się! Nie czekaj! Jest wiele potrzebujących. Chciwość nie jest wcale fajna. Na co ci się przyda gromadzenie jak nie znamy dnia i godziny naszego odejścia? Wszystko jest Jezusa. On wszystko nam dał, a może w każdym momencie nam odebrać.

Umocniona

Pycha

„Jakie pyszne ciasto!” z zachwytem i pełną buzią powiedziała dziewczynka do swojej mamy. Mama uśmiechnęła się tylko, pogłaskała ją po włosach i podeszła do okna.

Oczywiście nie mam na myśli tej pyszności. Ten krótki tekst miał być tylko lekką refleksją nawiązującą do wcześniejszego wpisu, czyli bezinteresowności.

Przechodzę już do rzeczy. W środę zaczął się Wielki Post. Oczywiście mamy trzy najważniejsze filary przygotowania do Wielkanocy: post, modlitwa i jałmużna. Jest to także czas zastanawiania się nad życiem i grzechami. Dlatego więc zaczynam od pychy. Czym jest pycha? Jest to grzech. Prościej wyjaśnić się nie da. Zagłębiając się bardziej, pycha jest źródłem każdego grzechu. Jest ogniwem, który rozpala w nas tą grzeszną stronę. Pycha to przecenianie własnej wartości, swoich zasług, tego co możemy zrobić.

Jeszcze niedawno byłam przekonana, że nie jestem pyszna. Nie chodzę przecież i nie zadzieram nosa. Nie chcę robić niczego dla siebie. W jakim błędzie żyłam… Popełniając jakikolwiek grzech myślę tylko o sobie. O tym co jest dla mnie w danym momencie ważne.

Kłamie? Bo boi się skutków. Przechwala się? Chce zostać zauważony. Na mnie patrz, to Ja. Ja, Ja, Ja…  Gdzie w tym wszystkim jest Jezus? Gdzie Go schowaliśmy? Szukając własnych przyjemności gubimy rachubę.

Coś co jest pyszne, bardzo nam się podoba. Tak samo jak jakieś jedzenie. Grzech nam smakuje przez chwile, bo jest „nasz”, z naszej woli, naszej pychy, naszego egoizmu. Pycha to odwrotność bezinteresowności.

Umocniona

 

Bezinteresowność

Właśnie wróciłam ze spotkania mojej wspólnoty, na którym intensywnie myślałam. W pewnym momencie wpadłam na pomysł, ale nie wiedziałam jak go ugryźć. Dlatego więc nie podzieliłam się nim na spotkaniu. Mimo to nie mogę sobie odpuścić tego co w mojej głowie powstaje. Także, o czym mówię?…

Bezinteresowność czyli miłość do drugiej osoby. Dbanie o dobro innego. Całkowity brak oczekiwania czegoś w zamian, handlowania wszystkim naokoło. Jesteśmy sprytni w tym co robimy. Patrzymy na czynność myśląc ile na tym zyskamy. Dam komuś prace domową, żeby potem też ją dostać, gdy ja nie mam. Zrobię zmywarkę, żeby tylko mama się nie czepiała itd. To jest dokładne przeciwieństwo bezinteresowności.

Ostatnio pisałam o miłości do rodzeństwa, o martwieniu się o nie, dbaniu itd. To właśnie jest jedna z oznak bezinteresowności wśród ludzi. Co jednak robić by przenieść to na innych?

Mój sposób odkryłam niedawno. Nie potrafiłam się często czegoś zrzec czy nawet zrobić coś tak po prostu. Targnięta wygodą i egoizmem czekałam na ruch innych ludzi. Błąd! Teraz gdy np. ustępuję miejsca w autobusie etc. powierzam to Bogu. Myślę sobie, ja jako człowiek nie potrafię, Boże zmień moją niechęć, pychę, egoizm w miłość. To jest pierwsze co robię. Co dalej? Patrzę i cieszę się, że ludzie się uśmiechają. Może będą chcieli też kiedyś komuś rozdać miłość?

Wystarczy szczery uśmiech, zwykłe dzień dobry, zajęcie się sprawami domowymi, porozmawianie z babcią… Sposobów jest mnóstwo. Sam możesz znaleźć kolejne i kolejne. Żeby dawać Jezusa nie trzeba mówić, wystarczy czynić.

A Ty co zrobisz? Może masz już swój własny pomysł?

„Nie dopuść nigdy, aby ludzie po spotkaniu z tobą nie odchodzili trochę szczęśliwsi.” ~św. Matka Teresa z Kalkuty

Umocniona

Jak bez ręki…

Zastanawiałam się długo co mogę dziś napisać. Moje notatki choć wypełnione po brzegi nie przypadały mi to gustu. Więc jaki poruszyć temat? Pomogła mi koleżanka, której bardzo dziękuję. Ten wpis poświęcam mojemu rodzeństwu, a w szczególności myślę o mojej młodszej siostrze, która dziś ma urodziny.

Mam trójkę rodzeństwa. Starszego brata, młodszą siostrę i młodszego brata. Muszę przyznać, że nieraz jest ciężko się nie kłócić, zawsze się zgadzać ze sobą czy normalnie rozmawiać. Mimo tego nie oddałabym ich za nic w świecie.

Rodzeństwo to wielka siła, którą gdy odkryjesz nie da się złamać. Miłość do drugiej osoby, która jest jedna z tych najbardziej bezinteresownych. Martwienie się o drugą osobę bardziej niż o kogoś innego.

Ostatnio oglądałam wraz z siostrą filmik gdy ona miała zaledwie 4 dni. Pamiętam jak bardzo ją chciałam. Jak się cieszyłam, że to siostra! W tym filmiku mówiliśmy ciągle jej imię z wyraźnie słyszanym zachwytem.

Cieszę się, że Bóg dał mi całą trójkę! Wiem, że nieraz próbując nie ranić robię to dwa razy mocniej. Na razie w tym wieku pewnych rzeczy się nie zauważa. Pewnych rzeczy nie rozumie. Nie wyobrażam sobie jednak przestać z nimi rozmawiać.

To tak jak chodzenie bez ręki. To jak brak cząsteczki siebie.

Umocniona