Bezinteresowność

Właśnie wróciłam ze spotkania mojej wspólnoty, na którym intensywnie myślałam. W pewnym momencie wpadłam na pomysł, ale nie wiedziałam jak go ugryźć. Dlatego więc nie podzieliłam się nim na spotkaniu. Mimo to nie mogę sobie odpuścić tego co w mojej głowie powstaje. Także, o czym mówię?…

Bezinteresowność czyli miłość do drugiej osoby. Dbanie o dobro innego. Całkowity brak oczekiwania czegoś w zamian, handlowania wszystkim naokoło. Jesteśmy sprytni w tym co robimy. Patrzymy na czynność myśląc ile na tym zyskamy. Dam komuś prace domową, żeby potem też ją dostać, gdy ja nie mam. Zrobię zmywarkę, żeby tylko mama się nie czepiała itd. To jest dokładne przeciwieństwo bezinteresowności.

Ostatnio pisałam o miłości do rodzeństwa, o martwieniu się o nie, dbaniu itd. To właśnie jest jedna z oznak bezinteresowności wśród ludzi. Co jednak robić by przenieść to na innych?

Mój sposób odkryłam niedawno. Nie potrafiłam się często czegoś zrzec czy nawet zrobić coś tak po prostu. Targnięta wygodą i egoizmem czekałam na ruch innych ludzi. Błąd! Teraz gdy np. ustępuję miejsca w autobusie etc. powierzam to Bogu. Myślę sobie, ja jako człowiek nie potrafię, Boże zmień moją niechęć, pychę, egoizm w miłość. To jest pierwsze co robię. Co dalej? Patrzę i cieszę się, że ludzie się uśmiechają. Może będą chcieli też kiedyś komuś rozdać miłość?

Wystarczy szczery uśmiech, zwykłe dzień dobry, zajęcie się sprawami domowymi, porozmawianie z babcią… Sposobów jest mnóstwo. Sam możesz znaleźć kolejne i kolejne. Żeby dawać Jezusa nie trzeba mówić, wystarczy czynić.

A Ty co zrobisz? Może masz już swój własny pomysł?

„Nie dopuść nigdy, aby ludzie po spotkaniu z tobą nie odchodzili trochę szczęśliwsi.” ~św. Matka Teresa z Kalkuty

Umocniona

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *