Patrz-Oceniaj-Działaj!

Patrz -> oceniaj -> działaj. Musisz zniszczyć, zmiażdżyć diabła z pomocą Boga. Jesteś lwicą. Uwierz, że potrafisz zawalczyć o dobro innych i swoje. Stawiasz pierwszy krok, kolejny, a potem to już lawina. Nie da się jej zatrzymać. Kamyczek po kamyczku. Krok, po kroku.

Żeby zrozumieć swoje zachowanie, swoje postępowanie najpierw musisz się sobie przyjrzeć. Zanurkować w swój głąb i zobaczyć to co należało by zmienić. Potem oceń co zrobić żeby to zreperować. Potem działaj! Spróbuj to naprawić i wierz, że jesteś Lwem! Potrafisz z łaską Bożą zawalczyć o wszystko. Wszystko powoli i po trochu. Dobro jest w każdym z nas należy o nie walczyć. Przecież lawina zaczyna się od małych kamyczków, a potem nikt nie może tego zatrzymać.

Czasami zdarzają się pokusy od złego mówiące o nas nieprawdę. Sama nie zawsze wiem czy myślę o mnie prawdziwie. Jednak chodzi oto, żeby prosząc o Światłość stanąć w Prawdzie przed samym sobą. Mi ostatnio bardzo pomógł jeden dzień milczenia. Nie zdarza mi się prawie nigdy milczeć, ale wtedy miałam problem z gardłem i chciałam go oszczędzić. Nie żałuję, bo stanęłam w Prawdzie. Ogromną pomocą do tego, żeby to wszystko poukładać jest też mój kierownik duchowy. Nie znaczy to, że każdy takiego ma, ale jak znasz osobę, która żyje Jezusem, a ufasz jej to zawsze może ocenić to bardziej obiektywnie.

Zaczęły się wakacje. Nie będę pewnie pisała co tydzień, bo mam trochę wyjazdów. Jeśli w mojej głowie pojawią się jakieś pomysły lub owoce wydarzeń w moim życiu napiszę o nich. Pamiętajcie, żeby w czasie odpoczynku nie zapomnieć o Bogu. O codziennej modlitwie, niedzielnej Mszy Św. Odpoczynek jest dobry, ale nie odpoczynek od Pana Boga. Proszę Was o modlitwie i życzę wspaniałego wypoczynku.

Wzrost duszy

Ostatni tydzień szkoły, a ja i mój młodszy brat leżymy w domu chorzy. W pierwszą noc gdy nie czułam się najlepiej usłyszałam Pawełka, który krzyczał do mamy z rozpaczy. Okazało się, że przypomniało mu się, że się nie pomodlił. Mama chciała go przekonać, że się nic nie stało. On jednak z płaczem powiedział „nie” i zaczął chlipiąc odmawiać „Ojcze nasz” i „Aniele Boży.” Dla niego nie było ważne to, że była prawie północ. To nie pierwszy raz kiedy mój pięcioletni brat uświadamia mi jak modlitwa jest ważna.

Modlitwa to rozmowa z Bogiem. To czas, w którym mówisz mu wszystko. Ten czas nigdy nie jest zmarnowany.

Ostatnio nie potrafiłam się skupić na modlitwie. Zastanawiałam się po co to robię. Adoptowałam duchowo kolejne osoby, odmawiałam Nowennę Pompejańską, czytałam Pismo Św. i zastanawiałam się jak długo wytrzymam. Wydawało mi się to takie męczące. Codziennie poświęcać tyle czas Bogu i nie wiedzieć co z tego miałam. Problem mój był taki, że brałam bardzo dużo na siebie i nie myślałam o wzroście mojej duszy ku Bogu, a o własnej satysfakcji. Ja nie dam rady? To było jak wyzwanie, a nie jak szczera rozmowa z Przyjacielem.

Na szczęście jednak zrozumiałam, że to nie oto chodzi w modlitwie. Nie chodzi o wywyższanie się, stawianie sobie progów czy bycia nad ambitnym. To, że działają na mnie rozproszenia znaczy tylko tyle, że zły działa bym tego nie robiła. Moja dusza nie będzie miała wzrostu, jeśli nie będzie zwracała się do Boga. Gdy wypowiadam kolejne słowa modlitwy na końcu dodaję, żeby działa się Jego wola. Oczywiście, że bywam zła, że nie idzie tak jak jak chcę, ale ufam, że taki był Jego plan. Tym bardziej jeśli modliłam się żeby tak było.

Ważna w modlitwie jest cisza. Wśród zgiełku świata i ciągłych hałasów nie potrafimy się skupić na istocie modlitwy. Na tym do kogo się zwracamy. Warto znaleźć sobie taki czas i miejsce, które pozwolą na chwilę wytchnienia i porozmawiania z Bogiem.

„Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz.” (Jk 4,3)

Mogę już powiedzieć, że mam wakacje. Czyli bardzo dużo czasu. Zawsze gdy mam za dużo czasu zapominam o modlitwie. Odkładam ją na później, a potem jest za późno. Wiem, że to dość śmieszne. Mam nadzieję, że w te wakacje będę potrafiła postawić modlitwę ponad wszystko co nieważne.

Chwała Panu!

Umocniona

 

Łaska

Jest tyle piosenek, które mówią o łasce:”Przelewają się przeze mnie zdroje Twojej łaski, łaska po łasce, fala za falą” „Mój strach utonie w Twojej łasce” „Łaską jesteśmy zbawieni, z łaski możemy tu stać.” … Porównywana jest najczęściej do morza, oceanów, fal czy głębokich zbiorników wody. Czym więc jest łaska? Dlaczego autorzy tekstów używają takich porównań?

Łaska to największy dar, który otrzymujemy od Boga. Nie można jej mierzyć kilogramami, zbiornikami, tak naprawdę ciężko ją do czegokolwiek porównać. Pewien ksiądz podczas kazania powiedział, że łaska jest w takich wielkich beczkach z korkami i kranikiem. Jeśli przyjmujemy łaskę Bożą odkręcamy taki korek, a z niego cieknie woda życia. Woda, która oczyszcza nam duszę i pozwala nam odkryć Boże działanie w życiu. Jeśli nie przyjmiemy łaski woda będzie stała i nie będziemy mieli z niej użytku.

Gdyby nie łaska nie chodzilibyśmy do kościoła, nie umielibyśmy niczego zrozumieć w swoim życiu, po prostu bylibyśmy ślepi. Łaska Boża jest to dar wewnętrzny i nadprzyrodzony, który Bóg daje człowiekowi ze względu na zasługi Pana Jezusa, aby nas zbawić.

Jeśli chcesz żeby Twoim Panem i Zbawicielem był Jezus Chrystus musisz być otwarty na Jego łaskę. Najlepiej codziennie dziękować chwalić i prosić dla siebie i najbliższych o ten bardzo ważny dar. Żeby nigdy go w naszym życiu nie zabrakło. To łaska pomaga nam się uświęcać.

Dzięki łasce właśnie zapisuję te słowa na komputerze, dzięki łasce dzielę się tym co dla mnie jest ważne. Cytując większy fragment jednej z wcześniejszych piosenek: „Mój strach utonie w Twojej łasce
Bo ręka Twa prowadzi mnie
I Ty mnie nigdy nie zawiodłeś
Wiem teraz też nie zawiedziesz mnie” („oceny” exodus)

Śpiewając też chwalimy Boga za to co nam daje. Uwierzcie mi, że jeśli zaczniecie zastanawiać się nad tekstem będziecie potrafili go zaśpiewać z wiarą i całym sercem.

Umocniona

Jeśli chcesz wiedzieć więcej znalazłam ciekawy artykuł na temat łaski: https://kosciol.wiara.pl/doc/489480.co-to-jest-laska

JESTEM

Około 100 tyś. młodych ludzi, gest obmywania nóg, zwierciadło Prawdziwego Spojrzenia, flaga Polski, ogromna radość i tańce- to wszystko w tym roku działo się na Lednicy.

Gdy zbliża się dzień Lednicy mam ochotę zadzwonić do organizatora wyjazdu i powiedzieć żeby mnie wykreślił z listy. Opanowuje mnie strach i zniechęcenie. Jednak nie wypisuję się i jadę, zastanawiając się co tym razem powie mi Bóg.

Tegoroczne hasło Pól Lednickich brzmiało: „Jestem”. Takie proste, a zawierające w sobie sens całego naszego istnienia. „Dla Boga? Jestem! Dla Syna? Jestem! Dla Ducha? Jestem!” Dostaliśmy w pakiecie pielgrzyma zwierciadło Prawdziwego Spojrzenia, w którym przeglądając się widzieliśmy siebie i Jezusa. Dzięki temu moja dusza po raz kolejny zrozumiała, że jest stworzona na Jego obraz, że we mnie samej jest Jezus Chrystus. „Jestem, ponieważ drogi jesteś w moich oczach, nabrałeś wartości i ja cię miłuję (Iz 43, 4”- głosił napis na tyle zwierciadła.

Niełatwo jest obmyć komuś nogi, a jeszcze ciężej dać komuś obmyć swoje nogi. Gdy miałam okazję wczoraj to robić zastanawiałam się czy potrafiłabym wykonać ten gest każdemu. Czy potrafiłabym być sługą innych ludzi? Było mi łatwiej, bo osobę znałam i lubiłam. Czy odważyłabym się przemyć nogi komuś za kim nie przepadam, komuś z kim mam ciężkie relacje? Myślę, że dziś jeszcze bym nie potrafiła. Kiedy ktoś chcę nam obmyć nogi nieraz przyjmujemy postawę św. Piotra, który nie chciał by Jezus umył mu nogi. Jednak warto pamiętać końcową decyzję św. Piotra, który po wytłumaczeniu Nauczyciela pozwolił obmyć swoje nogi.

„Na Lednicy spędziłam czas z Bogiem, z ludźmi i z samą sobą-to była pełnia relacji. Był czas na modlitwę, przebywanie z innymi ludźmi, czas skupienia- wszystko co potrzeba. Nie miałam większych problemów z tym żeby ktoś mi obmył nogi, nie licząc tego że były brudne. Myła mi je koleżanka, a ja jej więc to nie było takie przerażające. Choć podejrzewam, że gdyby stopy myła mi obca osoba to wtedy byłabym trochę skrępowana. Najważniejsze było to żeby dać sobie obmyć nogi. Istotne było też aby poczuć, że idziesz myć nogi jako Jezus i ten człowiek który tobie myję nogi to też Jezus. Dzięki temu potrafimy też zauważyć osoby których nie znamy, ale którym nikt nie umyje nóg, a ty możesz to zrobić, bo w tobie jest Jezus. Pole spowiedzi to było miejsce indywidualne. Księża byli jak najlepsi przyjaciele chociaż prawie ich nie znałeś. Bóg czekał też na nas w Najświętszym Sakramencie. Jezus nas kocha i patrzy na nas z miłością.”- świadectwo Gabrysi

Jestem Dominika

(Umocniona)