Wewnętrzny bunt

Ktoś podaje mi rękę na przeprosiny, a ja myślę czy to prawdziwe. Ktoś chwali mnie za coś w czym nie czuję się dobra i zastanawiam się czy ze mnie nie drwi. Ktoś karze mi coś zrobić, a ja czuję, że nie podobałam, że to za dużo. Ktoś mnie uciszy, ale ja nic nie zrobiłam itd. Odzywa się nagle wewnętrzny bunt.

Bunt pojawia się w nas i może zostać uciszony lub wysłuchany. Gdy dzieję się to drugie mogą wyjść nie miłe sytuacje. Kiedy zostaje uciszony często dręczy nas w środku. Jak ktoś mógł się odnieść, że nie smakuje mu moja kawa? Czy ten człowiek ze mnie drwi, ja nie potrafię tańczyć przecież, a on mówi, że wywijam na parkiecie?! Ogólnie emocje są obojętne, ale to my nadajemy im cechę albo negatywną albo pozytywną. Jeśli coś sprawia, że chodzimy poirytowali jest wielkie prawdopodobieństwo, że w końcu wybuchniemy. Nieraz zdarza się to przy małej sprawie, chociaż w głowie mamy większy scenariusz przyczyn obrażenia. Osoby z zewnątrz nie zawsze rozumieją nasze obrażenie.

Osobiście polecam wyjście z pomieszczenia gdzie znajduję się problem i chwilę ciszy z samym sobą. Przeanalizowanie sytuacji i wypowiedzenie wszystkiego Bogu. Może być na głos przecież nikt nam nie broni. Często nasz bunt w głowie brzmi lepiej niż gdy go wypowiadasz. Lepiej, żeby nie wynikały z niego sytuacje, w których nie potrafisz się z kimś pogodzić. Chociaż najlepszym sposobem jest rozmowa. Nic tak nie pomaga na bunt jak po chwili wytchnienia wszystko osobie, która cię zdenerwowała, mówisz. Nawet jeśli ona nic na to nie odpowie.

Musicie wybaczyć, że temat jest jaki jest. Ale to już trzeci post jaki zaczynam i naprawdę nie mam pojęcia czy jest to zrozumiale napisane. Mam nadzieję, że tak. Z Bogiem! 🙂

Umocniona

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *