Młodość Maryi

Młodość Maryi” w oparciu o objawienia św. mistyczki Katarzyny Emmerich i konferencji ks. Kajetana Jakubowskiego.

W Piśmie Św. nie ma opisu młodości Maryi. Poznajemy ją dopiero gdy Archanioł Gabriel, przybywa by zwiastować jej, że narodzi Mesjasza- Jezusa Chrystusa. Nie dowiadujemy się ile mogła mieć wtedy lat ani jak wcześniej jej życie wyglądało. Przynajmniej nie wiemy tego z kart Pisma Św. Są jednak też inne źródła, które nie są podane jako obowiązkowe do wierzenia. Między innymi takim źródłem są objawienia św. Katarzyny Emmerich. Mistyczne wizje dostrzegają w świecie materialnym rzeczywistość duchową, której my nie dostrzegamy, możemy ją sobie tylko wyobrazić.

Ludzie tamtych czasów bali się śmierci, dla nich śmierć to był Szeol- otchłań. Wyczekiwali Mesjasza, wyczekiwali obietnicy Bożej, że kiedyś przyjdzie na świat, aby ich wyzwolić. To jest dla nas trudne do wyobrażenia, bo to już jest za nami, ale dla nich to był ciągły temat rozmów. Każda kobieta która wiedziała że jest z rodu Dawida, wiedziała też, że jest potencjalną matką Mesjasza. Każda chciała mieć dużo dzieci i chciały, aby te dzieci były dobre. To bardzo wpływało na duchowość tamtych kobiet.

Wśród Żydów był taki ród, który postanowił robić wszystko co możliwe, aby przyspieszyć przyjście Mesjasza. Pojawiło się przekonanie, że Mesjasz przyjdzie wtedy kiedy na ziemi pojawi się takie serce, taka dusza, taki człowiek przez którego Mesjasz będzie mógł przyjść. To przekonanie bardzo mocno istniało u przodków Maryi, którzy przywiązywali wagę do życia duchowego kobiet. Anna i Joachim bardzo pragnęli potomstwa, jednak bardzo długo go nie mieli. Trwając w postach i modlitwie prosili o owoc swojej miłości. W końcu Anna zaszła w ciążę i Maryja została Niepokalanie poczęta. W tej chwili według objawień Katarzyny Emmerich cały wszechświat wyczuł, że zadziało się coś ważnego. Wszystkie ptaki się radowały. Wśród mieszkańców panowało przekonanie, że to wszystko za sprawą Najświętszej Maryi Panny.

Mała Maryja według objawień miała jasne blond włosy i wydobywał się z niej blask, który wszyscy odczuwali. Joachim z Anną wdzięczni za owoc swej miłości oddali 3-letnią Maryję na służbę do świątyni, a dokładnie do wujka Maryi- Zachariasza. Każde dziecko oddane do świątyni miało swoje obowiązki, swoje wyrzeczenia. Maryja chciała brać na siebie dużo więcej, chciała zrównać się z ludźmi najuboższymi. Najcięższym obowiązkiem było czyszczenie skrwawionych szat kapłańskich, które dostawały dziewczynki uboższe. Mimo, że Maryja miała pieniądze od rodziców na utrzymanie chciała z własnej woli wykonywać tę prace. Był to dla niej zaszczyt. Przez 11 lat służyła w świątyni. Wychowywała się w obecności sakralnej. Cały czas opiekowała się nią rodzina. Ludzie uduchowieni mieli przeczucie, że Maryja ma jakiś związek z planem Bożym. Opowiadali o niej między sobą i zastanawiali się czy to ona zostanie matką Mesjasza.

Przenieśmy się do Betlejem, a dokładnie do jednej zamożnej rodziny, z której pochodził Józef. Katarzyna Emmerich opisuje, że sam Józef był bardzo utalentowany, błyskotliwy i bardzo muzykalny. Cały czas chciał się tego wyrzekać i żyć w pokorze, jak najubożsi. W wieku 18 lat Józef uciekł z domu. Zamieszkał wśród biednych i od nich nauczył się plecenia koszów i stolarki. W młodości poznał dwie niewiasty bardzo pobożne, zaprzyjaźnił się z nimi i wspólnie chodzili modlić się do groty. Można więc połączyć miejsca i wyjaśnia nam miejsce narodzin Jezusa. Józef znał Betlejem, bo tam się urodził, wiedział więc gdzie się udać gdy został odrzucony w gospodach.

Nadszedł moment poznania się Maryi i Józefa. Kapłani zajmowali się dobieraniem mężów niewiastą posługującym w świątyni. Zajmowali się śledzeniem drzew genealogicznych szukając odpowiednich mężczyzn. Tak i w przypadku Maryi wezwali do świątyni 400 mężczyzn z rodu Dawida. Stawili się oni w świątyni. Kapłani kazali im złożyć ofiarę i położyć kij z pnia Jessego. Temu, któremu zakwitnie kij zostanie mężem Maryi. Żadnemu nie zakwitła. Zdziwieni kapłani odesłali wszystkich do domu i zaczęli szukać dalej. Znaleźli w końcu w zwojach Józefa i kazali przyprowadzić go do świątyni. Tak samo jak reszta stawił się, złożył ofiarę i jego kij z pnia Jessego zakwitł.  Maryja została wydana Józefowi jako żona w wieku 14 lat. Byli bardzo nie śmiali wobec siebie. Dla Józefa, Maryja była tak piękną, tak czystą kobietą, że aż bał się jej ruszyć. Poszli mieszkać do domu św. Anny czyli Nazaretu. Co potem się działo wiemy z kart Pisma Św.

Osobiście sama nie wiedziałam co mam o tym myśleć gdy tego słuchałam. Wydaje się to wielkim science-fiction więc co można z tego wyciągnąć nawet jeśli w to nie uwierzysz? Postawę. Maryja i Józef robili wszystko by być jak najbliżej Boga, mieć jak najczystsze serce. Być jak ludzie, którzy oczekują na przyjście Mesjasza z niecierpliwością. Stać się jak kobiety, które chciały być matkami Jezusa i dbały o dobro w swojej rodzinie i w sobie. Wiem to nie jest proste, ale warto się nad tym zastanowić i podjąć próbę. Najważniejsze w życiu jest dążenie do zbawienia.

Chwała Panu!

Umocniona

Bądźmy misjonarzami!

Zaczął się tydzień misyjny. Warto pamiętać w swych modlitwach za wszystkich misjonarzy i misjonarki.

Bądźmy misjonarzami! Tak, właśnie misjonarzami. Nie trzeba wyjeżdżać w dalekie kraje. Wystarczy tu na miejscu dawać świadectwo miłości Jezusa Chrystusa! W szkole, pracy czy w rodzinie. To jest bardzo potrzebna i trudna służba.

„Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!” (Rz 12,21)

Wdzięczność

Dzisiaj rozpoczynając lekcje matematyki dałam nauczycielce spóźniony prezent na Dzień Nauczyciela. Chciałam zrobić to w jak najmniejszym gronie dlatego poczekałam na rozszerzenie gdzie jestem tylko z kolegą. Kubek, który sama zaprojektowałam miał być prezentem wdzięczności za to jakim wspaniałym człowiekiem jest moja nauczycielka. Gdy szłam na lekcje układałam sobie w głowie przemówienie, w której zawarłam wszystkie ważne słowa. Na końcu miało być, że mam nadzieje, że Pani się spodoba kubek, a jak nie to przepraszam. Wchodząc na lekcje zapomniałam słów. Wystarczył gest, bo słów nie umiałam wypowiedzieć.

I tak oto wdzięczność stała się tylko albo aż gestem. Nie wiem czy to skleroza, czy stres, czy po prostu nie umiałam wypowiedzieć za co jestem jej wdzięczna. To samo dzieje się gdy Bóg zsyła mi Swoją łaskę. Dostaję ją i mogę z nią zrobić co chcę. Gdy odrzucam, nie dostrzegam tego co dla mnie przygotował. Gdy przyjmuję i się nią dziele np. poprzez moje talenty podarowuję Mu taki kubek. Czasami nie potrafimy dobrać słów i gest wdzięczności to najlepsze co możemy zrobić w takiej chwili. Zawsze dobrze to wygląda z uśmiechem 😉

Ostatnio bardzo o coś prosiłam. Nigdy jeszcze nie siedziałam przez 30 min i nie mówiłam nic patrząc w tabernakulum. Chłonęłam ciszę i czułam jak powoli opanowuje mnie spokój i zaufanie. Wiedziałam to co się stanie będzie Jego planem. Miałam co prawda nadzieję, że będzie dobrze oto się modliłam, ale przede wszystkim musiałam mu zaufać.

I zaufałam! Teraz jestem Mu wdzięczna, bo to o co prosiłam stało się. Wiem też, że taki jest Jego plan czyli najlepszy jaki mógłby być. Jestem tak bardzo wdzięczna, że nie wiem co ze sobą zrobić, żadne słowa nie oddają teraz mojego stanu więc zaczęłam działać. „Jaki mamy czas? Czas Nowej Ewangelizacji”. No to bierzemy się do roboty. Chrześcijanin nie czeka z założonymi rękami.

Zaczynam parę projektów, aby trochę urozmaicić bloga, ale to w najbliższym czasie. Mogę zdradzić, że aktualnie redaguję konferencje z rekolekcji, które odbyły się w ten weekend, ale trochę tego jest więc nie wiem kiedy się pojawi wpis. Życzę błogosławionego tygodnia!

Umocniona

Stadion młodych- Bóg chce się Tobą posłużyć

W tamtym tygodniu miałam weekend wolny i pewnie dlatego nie miałam pomysłu na wpis. Wczoraj jednak byłam na Stadionie Młodych, więc warto coś napisać.

Pierwszy raz pojechałam na Stadion Młodych w Warszawie. Z mojej miejscowości i pobliskich pojechały na to wydarzenie trzy autokary. Zacznę może od tego, że nie planowałam tam być. Wiedziałam, że mam bardzo dużo wyjazdów, a do tego szkoła. Prawda jest też taka, że ja nie potrafię odpuścić takich wyjazdów. Więc po paru dniach zapisów sama zaczęłam namawiać rodziców, abym mogła pojechać. Duch Św. sprawia, że moja dusza garnie się do wszystkich wyjazdów religijnych. Długo jednak musiałam czekać na pozwolenie rodziców. Ciągle ostatnio bywam poza domem. Nie miałam już nadziei, że pojadę. Dodatkowo miałam lekarza i nie byłam pewna czy zdrowie mi pozwoli tam być. W końcu wyszło, że pojechałam.

Traktowałam to jako kolejny wyjazd. Co nowego mogę usłyszeć? Przecież ja większość wiem. Już parę lat się formuję. I tu zostałam zaskoczona. Jezus uświadomił mi, że chce się mną posługiwać. On daje mi łaskę, siłę, aby działać. On posługuje się ludźmi, którzy nie wierzą w swoje siły. „Weź jakiś świętych, ale nie mnie”. Moja bezradność w Jego oczach staje się siłą. Musisz tylko pozwolić mu działać. On chce robić z Tobą rzeczy wielkie, dla Ciebie nieraz niemożliwe.

W sytuacjach, do których totalnie się nie nadaję, mówię Pani Boże pomóż. Nie wszystko wtedy się udaje oczywiście, ale posiadam w sobie spokój ducha. Wiem, że Bóg się mną posłużył, a ja jako człowiek nic innego nie zrobię.

On działa. On chce pokazać Tobą swoją siłę. Jako ludzie jesteśmy bezradni tylko z Jego łaską możemy zdziałać wiele. „Dziękuję to wszystko co mogę ci dać. Dziękować chcę Ja i cały mój świat. Nie pozwól mi Panie nigdy zapomnieć, że Ty jako pierwszy znalazłeś Nas.”~ „Dziękuję” Exodus15

Dziękuję Boże za to wszystko co zrozumiałam.  Proszę pomóż nam być otwarty na Twoje działanie w naszym życiu. Amen.

Chwała Panu!