Poradnik Ambitnego Człowieka

Poradnik Ambitnego Człowieka:

  1. Ufaj Bogu zawsze i wszędzie.
  2. Nie lękaj się wszystkiego.
  3. Powoli dąż do świętości.
  4. Nie spiesz się! TO JEST PROCES.
  5. Niech Twoje myśli czasami się odprężą.
  6. stawiaj wspólnotę ponad naukę.
  7. czytaj Słowo Życia i rozważaj je.
  8. Jeśli zaczniesz analizować pamiętaj, że Bóg dokonuje NIEMOŻLIWEGO!
  9. Głoś i czyń!
  10. PATRZ-OCENIAJ-DZIAŁAJ
  11. Pamiętaj, że jesteś umiłowanym Dzieckiem Bożym!
  12. Próbuj, aby wady stały się zaletami.
  13. Po prostu RÓB SWOJE.
  14. Bądź otwarta na Ducha Św.
  15. EXODUS- czas wyjść z niewoli
  16. UŚMIECHAJ SIĘ!
  17. Dziel się każdą chwilą z Bogiem.
  18. Walcz jak lwica, aby dobro wygrało w Tobie.

Taki poradnik napisałam sobie ponad rok temu na rekolekcjach oazowych. Nie wracam do niego często choć nieraz powinnam. Pewnie punktów znalazło by się dużo więcej, ale te trafiają akurat do mnie. Pisałam je podczas modlitwy dlatego są bardzo trafne akurat w moim życiu. Nazwa jest taka, ponieważ trochę jestem nad ambitna.

 

Ekratwarze

Hałas, szum, w głowie huk

Mroczną aurę tworzy mur.

Zapatrzeni w jedną stronę

Na oszustwie- życie swoje.

 

Milknie już rozsądku głos

Ekratwarze wciąż, wciąż

Jedna przy drugim zatopiona,

Nie żywa, nie stworzona.

 

Aksamitnie płynąc w świat

Zagubionych przyjdzie czas

Światło pośród cienia mórz

Z ciemności- żywy trup.

 

Dźwięki, tony i wibracje

Zakładnicy stoją w masce.

Cud- przejrzyj na oczy

Znikł w pustej nocy.

 

Duch Św i ogień

Dziś poznajemy Jezusa jako pełnoletniego obywatela żydowskiego. Mając 30 lat przychodzi nad wody Jordanu do swego kuzyna- Jana Chrzciciela, aby się ochrzcić. Przez kolejne trzy lata naucza ludzi o Królestwie Bożym, nawraca, uzdrawia, sprawia cuda. Można więc rzec, że gdy już zaczął głosić Dobrą Nowinę robił to z wielkim zaangażowaniem.

Dużo z nas nie pamięta swojego chrztu. Nie musieliśmy na nie długo czekać ani nie przygotowaliśmy się do niego. Robili to za nas nasi rodzice i rodzice chrzestni. Każdy z nas już na Chrzcie Św. otrzymał Ducha Św. „Jezus także przyjął chrzest. a gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił nad Niego” (Łk 3, 21b-22a) Dostaliśmy więc dar, który ma ogromną moc. „Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem.”  (Łk 3, 16) Czyli jeśli dobrze rozumiem gdy przyjmiemy Jezusa jako Zbawiciela będzie nas chrzcił Duchem Św i ogniem. Czemu dodane jest słowo ogień? Wiemy, że ogień to żywioł. Wiemy też, że jest to symbol Ducha Św. Nie jest jednak wymieniony tylko Duch Św, ale także ogień. Sadzę więc, że ogień ma określać jak wielkie może być działanie tego otrzymanego daru. Ogień pali wszystko, może być ogromny jak i mały. Może być płomieniem na świeczce, która zaraz zgaśnie przez wiatr, ale może być też wielkim ogniskiem do którego dokłada się drewno, żeby się nie spaliło. Przyjmując Chrzest Św. dostajemy Ducha Św. jego dary, charyzmaty, potem w kolejnych latach możemy go stłumić lub być na Niego otwartym. Przez poznanie Jezusa Chrystusa.

I co potem? Co z tym wszystkim robić? Jak być pewnym, że już się ten dar docenia? Przez bardzo długi czas mówiłam, że nie mam w sobie Ducha Św. Nie tylko dla tego, że nie miałam bierzmowania, ale dlatego, że nie czułam się odważna. Przed samą sobą dawałam 2 pkt na 10 pkt w kategori „Otwartość na Ducha Św. ” Aż po prostu kiedyś zauważyłam co robię dobrze, a bardziej kierownik duchowy nauczył mnie, że mogę być zadowolona z tego co zrobiłam dobrze. I za każdym razem gdy widzę te sfery w moim życiu, w których nie spodziewałam się, że postąpię odważnie, dobrze wtedy wiem, że to działanie Ducha Św. Nawet nie wierzyłam, że pewne rzeczy potrafię zrobić. Duch Św. sprawia nieraz, że biegnę jak na jakimś maratonie, ale wiem, że mam Go obok siebie i to On daje mi siły. „Wstąp na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny na Syjonie! Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny w Jeruzalem! Podnieś głos, nie bój się!” (Iz 40, 9)

I gdy to wszystko już napisałam moja dusza domaga się tylko tego żeby na moich ustach brzmiał ten psalm:

Chwal i błogosław, duszo moja, Pana

Błogosław, duszo moja, Pana, *
Boże mój, Panie, Ty jesteś bardzo wielki!
odziany w majestat i piękno, *
światłem okryty jak płaszczem. (…)

Kiedy odbierasz im oddech, marnieją *
i w proch się obracają.
Stwarzasz je, napełniając swym duchem, *
i odnawiasz oblicze ziemi.

Chwała Panu!

Umocniona

Mędrcy ze Wschodu

Jak wszyscy wiedzą dzisiaj jest 06.01 w kościele obchodzone jako Objawienie Pańskie. Wspominamy w tym dniu mędrców ze Wschodu, którzy udali się do Betlejem przywitać nowo narodzone Dziecię. Według tradycji mówi się że było ich trzech: Kacper, Melchior i Baltazar, patrząc na to, że przynieśli dary w postaci złota, kadzidła i mirry.

W moim małym mieście nie wiem po raz który odbył się Orszak Trzech Króli. Nie wiem, który raz, ale wiem, że to mój trzeci. Od trzech lat bowiem jesteśmy zaangażowani z moją wspólnotą w pomoc. Wraz z niektórymi wystawiamy jedną scenkę bitwy dobra ze złem. Jak w poprzednich latach, tak i w tym roku przebrałam się za anioła. Może to przez to, że gdybym była diabłem musiałabym przegrać, a może dlatego, że chociaż raz w ciągu roku mogę być aniołem. 🙂 To w sumie nie ważne. Czuję się naprawdę dziwne gdy idę ulicą miasta z tymi skrzydłami, śpiewam kolędy, a wokół nas (przebranych) osoby z aparatami, którzy robią nam zdjęcia. Jednak najzabawniej jest gdy wystawiamy swoją scenkę i wszyscy udajemy że walczymy, a ludzie się patrzą. Naprawdę uczy mnie to pokory i dystansu do samej siebie. Dziś gdy tak się biłam pomyślałam sobie, że nasi aniołowie stróżowie też za nas walczą. Często mają ciężką robotę. Tak sobie pomyślałam, że warto byłoby im za to podziękować. Wierzę, że pomagają nam w drodze do Boga.

Królowie przybyli do stajenki i oddali pokłon. Wędrowali, aby przywitać władce, króla. Przynieśli ze sobą dary, nie przyszli z pustymi rękoma. Dotarliście już do Betlejem przywitać Jezusa? Mieliście co mu dać, ofiarować?

Życzę Wam i sobie, abyśmy zawsze chcieli przychodzić do Jezusa z tym co dla nas jest najcenniejsze. Byśmy potrafili przyjąć go jako Pana i Zbawiciela naszego życia oddając mu je, aby On nim kierował.

Umocniona