Tak jest!

Jestem cudem Boga. Stworzył mnie On na swój własny obraz i podobieństwo. (Rdz 1, 27) Dał mi życie i wspaniałą rodzinę. (Ps 139, 13-14) Jestem cudem, ponieważ drzemie we mnie potencjał świętego człowieka. (Iz 60, 1) Wszystkie moje drogi ma w swoich rękach, bo stworzył dla mnie cudowny plan. (Iz 43, 13a).  Nie muszę się martwić o jutro. (Mt 6, 34). Każdy mój czyn powinien pomagać drugiemu człowiekowi. Powinnam służyć miłością. (J 13, 34). Moim zadaniem jest świadczyć o Jego potędze. (Syr 42,15). Nie muszę się bać, bo Pan jest ze mną (Ps 118, 6-7). Tchnął w moje usta, swoje Słowa. (Jr 1, 6-9). Czeka na mnie, abym do Niego przyszła. (Ap 3, 20). Żebym powiedziała mu wszystkie swoje troski i bóle (Mt 11, 28). Wystarczy, że wypowiem mu swoją modlitwę, a On mnie wysłucha. (Mt 7, 7-8) Czas Mu zaufać i powierzyć całe swoje Życie w Jego ręce. (Ps 37, 4-6)

Konsekwentne postępowanie

Często w naszej wierze stajemy przed różnymi dylematami. W głowie mamy te wszystkie zasady bycia prawdziwym chrześcijaninem, ale nie zawsze umiemy je wprowadzać w życie. Nie potrafimy zaufać temu, co podpowiada nam Duch Św, ale za wszelką cenę próbujemy iść własną drogą. Wiedza niewcielona w życie jest gorsza niż nieświadome popełnianie błędów.

Dajmy jakiś przykład, żeby było jasne. Człowiek zna prawdy wiary. Wie, że trzeba miłować i wybaczać wszystkim ludziom. Z jego sumienia często wydobywa się głos, żeby ową wiedzę wykorzystać. Jest jednak tak trudno mu przyjąć, że ktoś go zranił, że nie potrafi, a nawet nie chce komuś wybaczyć. Mamy wtedy do czynienia z pychą i poczuciem, że wiemy lepiej niż Bóg. Tymczasem powinniśmy jak Jezus wybaczać nie tylko to co dla nas jest łatwe, ale także to co nas mocno dotknęło.

Czy to jest proste? Oczywiście, że nie. Tak naprawdę może czasami zdawać się nam, że już wszystkim wybaczyliśmy. Jednak często gdzieś głęboko w sercu skrywamy urazę, żal do drugiej osoby. Najważniejsze w takim momencie jest przyjąć to i zrozumieć, że trzeba nad tym popracować. Jak? Po prostu prosić Ducha Św. o łaskę pełnego wybaczenia. Za słowami modlitwy Pańskiej: „i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.”

Gdy już dojdziesz do tego, że naprawdę komuś wybaczyłeś, musisz mu to także pokazać. Najlepiej porozmawiać z taką osobą, a jeżeli nie ma się odwagi to pokazywać przebaczenie poprzez dobre uczynki. Nie można pozostawiać tego tylko dla siebie albo oczekiwać na to, że ta osoba się domyśli.

Umocniona z przyjaciółką

Wspaniała zabawa

Z piątku na sobotę brałam udział w balu karnawałowym zorganizowanym przez moją wspólnotę. Był to już 4 takiego typu bal. Dwa Andrzejkowe i dwa Karnawałowe. Z racji tego, że uwielbiam tańczyć i tym razem nie mogłam przegapić takiej okazji. Co prawda im bliżej tym bardziej byłam zmęczona organizacjom i wszystkim co za tym idzie. Przepraszam tych, którzy musieli tego słuchać. Jestem trochę za bardzo perfekcjonistką.

Gdy powstał pomysł, żeby pierwszy taki bal zorganizować byłam sceptycznie do tego nastawiona. Wydawało mi się, że będzie drętwo i że nikt nie będzie chciał tańczyć. Chociaż nie piję alkoholu to żyłam w przekonaniu, że nie da się zrobić imprezy, w której ludzie będą wychodzić na parkiet i tańczyć bez procentów. Jeszcze mogłam sobie wyobrazić tańczące dziewczyny, ale znając już różne dyskoteki myślałam, że chłopacy będą po prostu podpierać ścianę.

Jaki przeżyłam szok gdy na całym balu ciągle tańczyłam z różnymi chłopakami. Była nas podobna ilość i nawet gdy chciałam zatańczyć z koleżanką byliśmy rozdzielane przez chłopaków. Pozytywnie mnie to zaskoczyło i naprawdę dziękuję za to, że tak się stało. Dlaczego? Od tego momentu po prostu wiedziałam, że najważniejsze jest z kim się bawisz, a nie przy czym.

Choć bale są dwa razy w roku i często blisko siebie nie mogę się doczekać każdego z osobno. Po prostu żeby się wyszaleć i żeby z mojej twarzy nie znikł uśmiech. Tak właśnie się dzieję w mojej wspólnocie. Jesteśmy wszyscy razem i potrafimy się razem bawić. Wystarczy nam parkiet, muzyka, jedzenie i inni ludzie ze wspólnoty.

Obraz może zawierać: 4 osoby, w tym Szymon Mazurkiewicz, Ewa Cylka i Aleksander Tyszyński, uśmiechnięci ludzie, ludzie stoją

Do usłyszenia!

Umocniona

Hierarchia zbawienia

Istnieje coś takiego jak hierarchia zbawienia. Są zawarte w nim trzy punkty. Najpierw troska o swoje zbawienie, potem troska o zbawienie wewnątrz własnej rodziny, a na samym końcu przejmowanie się zbawieniem innych ludzi. Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że to takie egoistyczne. Nie jest tak jednak gdy się nad tym zastanowisz. Najpierw jesteśmy wezwani do dbania o dobro w swoim życiu, o ciągłe nawracanie i dążenie do świętości czyli zbawienia. Gdy się oto już troszczymy powinniśmy zatroszczyć się o naszą najbliższą rodzinę. Na końcu zaś inni ludzie. Dlaczego? Wyobraźmy sobie człowieka. Dajmy na to, że ma już 40 lat i ma własną rodzinę z nastoletnimi dziećmi. Załóżmy, że o swoje zbawienie dba i nawraca ludzi wokół siebie. Jednak w swoim domu nie potrafi przekazać wiary własnym dzieciom i w końcu pozwala im odejść z kościoła mimo, że nie są pełnoletni, a sam wierzy w Boga. Przecież na chrzcie przyrzekał troszczyć się o wiarę swoich dzieci. Czemu więc nawraca innych ludzi jeśli nie troszczy się o tych najbliższych?

Gdy byłam mała denerwowałam się, że musiałam chodzić dwa razy do kościoła i do tego na to samo. W sobotę, ponieważ moi rodzice są w neokatechumenacie i w niedzielę, ponieważ śpiewałam w scholi dziecięcej. Denerwowałam się, ale wiedziałam, że jak się postawię i tak będę musiała iść. I wiem, że dzięki temu, że rodzice mieli twarde argumenty nie zboczyłam z drogi w wieku tych 12 lat.

Ułożyłam kiedyś taką modlitwę:

Tym co dajesz doświadczenie, daj wytchnienie.

Tym co noszą Twe cierpienie, ześlij ukojenie.

Tym co kochać pragną, pomóż łaknąć.

Tym wszystkim proszącym Tobie ufającym.

Powierzam Ci życie przyjaciół, rodziny, moje.

Prowadź nas po ścieżkach prostych

z Tobą rozwalimy wszystkie mosty.

W Twoje ręce Mamo powierzam tych, którzy łakną.

Św. Kajetanie ucz nas jedności.

Św. Krzysztofie bądź z nami w drodze.

Św. Filomeno wstawiaj się za chorymi.

Św. Dominiko pomóż zawalczyć mi niebo.

Amen.

Umocniona