Jezus żyje!

Oskarżyli Go niesprawiedliwie

Oskarżyli i na krzyżu powiesili.

Chcieli by umarł, by nie nauczał.

On jednak zmartwychwstał i nadal poucza.

Dla każdego z nas żyjących,

Nic samemu nie mogących.

Sprawił dla nas życie wieczne

Możemy czuć się już bezpiecznie.

Niech zmartwychwstały Jezus będzie z Wami

I otacza Was swymi łaskami.

Jezus zmartwychwstał! Prawdziwie zmartwychwstał! Nie ma Go już w grobie! On żyje! Radujmy się! 🙂 <3

DDAK

Rok temu, a dokładnie kiedy trwał Wielki Czwartek natknęłam się na Dzieło Duchowej Adopcji Kapłanów. Nie oszukam Was jeśli powiem, że nazwa tego dzieła była dla mnie bardzo intrygująca. Jak to ja, zaczęłam z zainteresowaniem wczytywać się w treść i sens tego co zawiera ta duchowa adopcja.

Duchowa Adopcja Kapłanów polega na modlitwie za konkretnego kapłana na określony czas. Co było dla mnie uspakajające można określić czas jaki chcesz się modlić i wraz z upływem dni przedłużyć adopcję. Przecież nie każdy potrafi podjąć decyzję na całe życie mając skończone jedynie 17 lat. Modlitwa za kapłana nie jest narzucona. Sam wybierasz formę i po prostu się jej trzymasz. Może to być różaniec, Ojcze Nasz, nowenna, litania itp. Nawet gdy nie masz siły na wielkie modlitwy wystarczy, że powiesz „Boże błogosław tego kapłana.” Możesz modlić się za każdego kapłana i nie musi być jedyny. Ja mam dwóch kapłanów, za których się modlę. Sama osobiście raz w miesiącu przyjmuję za nich komunie i modlę się koronką do Bożego Miłosierdzia. W pozostałe dni różnie odmawiam modlitwy.

Czemu właśnie kapłani? Czemu akurat oni? To proste. Kapłani to jednymi ludzie, którzy mogą nam dawać osobiście Jezusa między innymi pod postacią chleba i wina. To oni udzielają nam Sakramentów. Powiem szczerzę, że kapłani odegrali dużą rolę w moim życiu duchowym. Wiem, że zawdzięczam im nie jedno. Wiem też, że są ludźmi grzesznymi, że upadają, że diabeł jeszcze bardziej ich kusi. Nieraz słuchają krytyki. Dlatego sądzę, że moim zadaniem jest modlenie się za nich. Często myślę, że to jest nic w porównaniu do tego co oni zrobili dla mnie. Naprawdę akurat tym dwóm kapłanom nie mam nawet jak się odwdzięczyć. Jednak modlitwa jest im potrzebna i wiem, że to jest najlepsze co mogę dla nich zrobić. Na jak długo? Nie wiem na razie się modlę.

Warto modlić się za kapłanów. Często ich krytykujemy, wkurzamy się na nich czy oceniamy. Oni też są grzesznikami, popełniają błędy. Nieraz słyszę, że miałam szczęście poznać tych dobrych księży dlatego ich tak bronie. Heh może to dziwne, ale zawsze miałam do nich respekt. I nawet jak poznaję takiego, którego nie lubię po prostu szanuję jego kapłaństwo.

Zbliża się Wielki Czwartek. Warto pomyśleć o tym co oni dla nas robią. A jestem pewna, że robią wiele, bo sama się o tym przekonałam.

https://ddak.wordpress.com/  <- odsyłam do strony, bo lepiej samemu poczytać o co w tym chodzi.

Spokój

Od paru dni obiecuję sobie, że coś napiszę. „Mam rekolekcję w szkole będę miała dużo czasu”. Tak sobie myślałam, ale okazało się, że byłam w błędzie. Czas leci mi szybko, zdecydowanie za szybko. Ale nie o tym chciałam…

Moje życie to maraton, ale to już nieraz wspominałam. Teraz jednak dzieją się w moim życiu takie rzeczy, o których nie posądziłabym się, że kiedyś będą miały miejsce. Mało tego nawet moi przyjaciele dziwią się co słyszą. Nie mówię, że wszystko co robię jest mądre, bo zdecydowanie nie jest, ale zaczynam być bardziej otwarta na życie. Jeszcze rok temu nie posądziłabym się oto, że kiedyś wsiądę za kierownicę samochodu… Teraz dużymi krokami zbliżam się do egzaminu na prawo jazdy. Nigdy też nie chciałam być animatorem. Dawać a nie brać? O nie! Jak już zostałam muzycznym to trochę nagięłam zasadę i dodałam, że muzyczny to tylko muzyczny. Nic szczególnego. Kto by pomyślał, że teraz prowadzę spotkania własnej grupie? Na pewno nie ja.

Zawsze mnie garnęło do różnych rzeczy, ale strach paraliżował moje decyzje i postawienie kroku na przód. Nawet gdy coś postanowiłam w nocy budziły mnie koszmary i nie wysypiałam się. Tak też na początku było z jazdą samochodem. Mimo, że miałam zaufanie do instruktora i wiedziałam, że jakby co działa mu hamulec itd, nie miałam zaufania do siebie. Na każdym skrzyżowaniu brała mnie panika, że zapomnę o czymś i komuś coś zrobię. I pewnego dnia to ustało…

Mam na to dwa argumenty. Pierwszy to ten obraz, o którym pisałam ostatnio. Natomiast drugi dotyczył mnie samej. Bardzo dużo schudłam, nie chodziłam wyspana, bałam się spać. I powiedziałam dość. Tak nie może wyglądać moje życie gdy zaczynam coś nowego. Nabrałam dystansu, zaufałam Bogu. Powiedziałam Mu nie daję sobie rady, jak Ty w to nie wkroczysz to nie wiem co z tego będzie.

Rezultat? Jestem spokojna. Duch Św. wlał we mnie spokój. Oczywiście bywa jeszcze lęk (np. że mam tyle spr w następnym tyg, potem rekolekcje w Triduum i święta, drugi etap konkursu i gdzieś w tym czasie egzamin z prawa jazdy), ale wierzę, że będzie dobrze. Przynajmniej, że będzie toważyszył mi spokój Boży.

Także ja gnam do obowiązków, życzę wam miłego końca tygodnia 🙂

Umocniona