Spokój

Od paru dni obiecuję sobie, że coś napiszę. „Mam rekolekcję w szkole będę miała dużo czasu”. Tak sobie myślałam, ale okazało się, że byłam w błędzie. Czas leci mi szybko, zdecydowanie za szybko. Ale nie o tym chciałam…

Moje życie to maraton, ale to już nieraz wspominałam. Teraz jednak dzieją się w moim życiu takie rzeczy, o których nie posądziłabym się, że kiedyś będą miały miejsce. Mało tego nawet moi przyjaciele dziwią się co słyszą. Nie mówię, że wszystko co robię jest mądre, bo zdecydowanie nie jest, ale zaczynam być bardziej otwarta na życie. Jeszcze rok temu nie posądziłabym się oto, że kiedyś wsiądę za kierownicę samochodu… Teraz dużymi krokami zbliżam się do egzaminu na prawo jazdy. Nigdy też nie chciałam być animatorem. Dawać a nie brać? O nie! Jak już zostałam muzycznym to trochę nagięłam zasadę i dodałam, że muzyczny to tylko muzyczny. Nic szczególnego. Kto by pomyślał, że teraz prowadzę spotkania własnej grupie? Na pewno nie ja.

Zawsze mnie garnęło do różnych rzeczy, ale strach paraliżował moje decyzje i postawienie kroku na przód. Nawet gdy coś postanowiłam w nocy budziły mnie koszmary i nie wysypiałam się. Tak też na początku było z jazdą samochodem. Mimo, że miałam zaufanie do instruktora i wiedziałam, że jakby co działa mu hamulec itd, nie miałam zaufania do siebie. Na każdym skrzyżowaniu brała mnie panika, że zapomnę o czymś i komuś coś zrobię. I pewnego dnia to ustało…

Mam na to dwa argumenty. Pierwszy to ten obraz, o którym pisałam ostatnio. Natomiast drugi dotyczył mnie samej. Bardzo dużo schudłam, nie chodziłam wyspana, bałam się spać. I powiedziałam dość. Tak nie może wyglądać moje życie gdy zaczynam coś nowego. Nabrałam dystansu, zaufałam Bogu. Powiedziałam Mu nie daję sobie rady, jak Ty w to nie wkroczysz to nie wiem co z tego będzie.

Rezultat? Jestem spokojna. Duch Św. wlał we mnie spokój. Oczywiście bywa jeszcze lęk (np. że mam tyle spr w następnym tyg, potem rekolekcje w Triduum i święta, drugi etap konkursu i gdzieś w tym czasie egzamin z prawa jazdy), ale wierzę, że będzie dobrze. Przynajmniej, że będzie toważyszył mi spokój Boży.

Także ja gnam do obowiązków, życzę wam miłego końca tygodnia 🙂

Umocniona

Jedna myśl w temacie “Spokój”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *