Przeziębienie i wnioski

Od tygodnia jestem przeziębiona. Od wtorku w południe jestem w domu i nigdzie nie wychodzę. Niby samo przeziębienie, a jak na złość nie chce mi przejść. Ostatnio marudziłam na to, że ciągle coś mam i ciągle coś robię, wyjeżdżam itd. Cofam to, naprawdę.

Miałam plany, miałam obowiązki, ale doprowadziłam się do takiego stanu przeziębienia, że nie mogłam nic zrobić. Maturę próbną (u nas w szkole piszemy co roku) napisałam tylko z matematyki. Na spacer? Nie mogę, bo się doprawię. Pogadać z kimś? Nie, bo nie mam swojego głosu. Pograć na gitarze? A po co jeśli nie mogę śpiewać? Oprawa muzyczna na komunii i na Mszy niedzielnej? Pomarzyć można. Czuwanie dla młodzieży diecezji elbląskiej w Malborku? Pozdrawiam, nie było szans na pojawienie się.

Jutro jadę do Częstochowy na warsztaty biblijne, bo dostałam się do Ogólnopolskiego Konkursu Wiedzy Biblijnej. Nie wiem jakim cudem, ale to dawna historia. Pogoda nie sprzyja i po prostu modlę się, żebym nie była chora jeszcze bardziej. Nie umiem jednak odpuścić. W domu dostaje kota, tęsknie za głosem i widokiem ludzi. Po niecałym tygodniu? Tak. Zdecydowanie. Nie lubię nic nie robić.

Ufaj i bądź pokorna. Tego próbuję się nauczyć. Nie idzie mi jakoś ostatnimi czasy dobrze. Jadę jutro, niech Maryja ma nas w opiece.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *