Archiwum kategorii: Adwent i Boże Narodzenie

Duch Św i ogień

Dziś poznajemy Jezusa jako pełnoletniego obywatela żydowskiego. Mając 30 lat przychodzi nad wody Jordanu do swego kuzyna- Jana Chrzciciela, aby się ochrzcić. Przez kolejne trzy lata naucza ludzi o Królestwie Bożym, nawraca, uzdrawia, sprawia cuda. Można więc rzec, że gdy już zaczął głosić Dobrą Nowinę robił to z wielkim zaangażowaniem.

Dużo z nas nie pamięta swojego chrztu. Nie musieliśmy na nie długo czekać ani nie przygotowaliśmy się do niego. Robili to za nas nasi rodzice i rodzice chrzestni. Każdy z nas już na Chrzcie Św. otrzymał Ducha Św. „Jezus także przyjął chrzest. a gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił nad Niego” (Łk 3, 21b-22a) Dostaliśmy więc dar, który ma ogromną moc. „Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem.”  (Łk 3, 16) Czyli jeśli dobrze rozumiem gdy przyjmiemy Jezusa jako Zbawiciela będzie nas chrzcił Duchem Św i ogniem. Czemu dodane jest słowo ogień? Wiemy, że ogień to żywioł. Wiemy też, że jest to symbol Ducha Św. Nie jest jednak wymieniony tylko Duch Św, ale także ogień. Sadzę więc, że ogień ma określać jak wielkie może być działanie tego otrzymanego daru. Ogień pali wszystko, może być ogromny jak i mały. Może być płomieniem na świeczce, która zaraz zgaśnie przez wiatr, ale może być też wielkim ogniskiem do którego dokłada się drewno, żeby się nie spaliło. Przyjmując Chrzest Św. dostajemy Ducha Św. jego dary, charyzmaty, potem w kolejnych latach możemy go stłumić lub być na Niego otwartym. Przez poznanie Jezusa Chrystusa.

I co potem? Co z tym wszystkim robić? Jak być pewnym, że już się ten dar docenia? Przez bardzo długi czas mówiłam, że nie mam w sobie Ducha Św. Nie tylko dla tego, że nie miałam bierzmowania, ale dlatego, że nie czułam się odważna. Przed samą sobą dawałam 2 pkt na 10 pkt w kategori „Otwartość na Ducha Św. ” Aż po prostu kiedyś zauważyłam co robię dobrze, a bardziej kierownik duchowy nauczył mnie, że mogę być zadowolona z tego co zrobiłam dobrze. I za każdym razem gdy widzę te sfery w moim życiu, w których nie spodziewałam się, że postąpię odważnie, dobrze wtedy wiem, że to działanie Ducha Św. Nawet nie wierzyłam, że pewne rzeczy potrafię zrobić. Duch Św. sprawia nieraz, że biegnę jak na jakimś maratonie, ale wiem, że mam Go obok siebie i to On daje mi siły. „Wstąp na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny na Syjonie! Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny w Jeruzalem! Podnieś głos, nie bój się!” (Iz 40, 9)

I gdy to wszystko już napisałam moja dusza domaga się tylko tego żeby na moich ustach brzmiał ten psalm:

Chwal i błogosław, duszo moja, Pana

Błogosław, duszo moja, Pana, *
Boże mój, Panie, Ty jesteś bardzo wielki!
odziany w majestat i piękno, *
światłem okryty jak płaszczem. (…)

Kiedy odbierasz im oddech, marnieją *
i w proch się obracają.
Stwarzasz je, napełniając swym duchem, *
i odnawiasz oblicze ziemi.

Chwała Panu!

Umocniona

Mędrcy ze Wschodu

Jak wszyscy wiedzą dzisiaj jest 06.01 w kościele obchodzone jako Objawienie Pańskie. Wspominamy w tym dniu mędrców ze Wschodu, którzy udali się do Betlejem przywitać nowo narodzone Dziecię. Według tradycji mówi się że było ich trzech: Kacper, Melchior i Baltazar, patrząc na to, że przynieśli dary w postaci złota, kadzidła i mirry.

W moim małym mieście nie wiem po raz który odbył się Orszak Trzech Króli. Nie wiem, który raz, ale wiem, że to mój trzeci. Od trzech lat bowiem jesteśmy zaangażowani z moją wspólnotą w pomoc. Wraz z niektórymi wystawiamy jedną scenkę bitwy dobra ze złem. Jak w poprzednich latach, tak i w tym roku przebrałam się za anioła. Może to przez to, że gdybym była diabłem musiałabym przegrać, a może dlatego, że chociaż raz w ciągu roku mogę być aniołem. 🙂 To w sumie nie ważne. Czuję się naprawdę dziwne gdy idę ulicą miasta z tymi skrzydłami, śpiewam kolędy, a wokół nas (przebranych) osoby z aparatami, którzy robią nam zdjęcia. Jednak najzabawniej jest gdy wystawiamy swoją scenkę i wszyscy udajemy że walczymy, a ludzie się patrzą. Naprawdę uczy mnie to pokory i dystansu do samej siebie. Dziś gdy tak się biłam pomyślałam sobie, że nasi aniołowie stróżowie też za nas walczą. Często mają ciężką robotę. Tak sobie pomyślałam, że warto byłoby im za to podziękować. Wierzę, że pomagają nam w drodze do Boga.

Królowie przybyli do stajenki i oddali pokłon. Wędrowali, aby przywitać władce, króla. Przynieśli ze sobą dary, nie przyszli z pustymi rękoma. Dotarliście już do Betlejem przywitać Jezusa? Mieliście co mu dać, ofiarować?

Życzę Wam i sobie, abyśmy zawsze chcieli przychodzić do Jezusa z tym co dla nas jest najcenniejsze. Byśmy potrafili przyjąć go jako Pana i Zbawiciela naszego życia oddając mu je, aby On nim kierował.

Umocniona

Radujcie się!

Trzecia Niedziela Adwentu. Niedziela radości. Czy taka była? Oczywiście, że tak chociaż diabeł chciał mi w tym przeszkodzić.

„Bracia: Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! Niech wasza łagodność będzie znana wszystkim ludziom: Pan jest blisko! O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem. A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie.” (Flp 4, 4-7)

Dzisiejsze drugie czytanie jest jednym z moich ulubionych cytatów Pisma Św. Te słowa po prostu mówią wszystko. Radujmy się! Radujmy się z tego co mamy, co dostaliśmy. Wiem, że nie raz jest ciężko. Wiem, że przejmujemy się ważnymi sprawami, a czasami też tymi błahymi. Nie mamy zbytnio się troszczyć, ale modlić się i dziękować. Pan jest blisko!

Za tydzień już święta Bożego Narodzenia. Czas pozamiatać w naszym sercu te zakamarki, które jeszcze są w kurzu. Niech będzie przygotowane mieszkanie dla Jezusa. Radujmy się!

Postanowiłam sobie, że przez ten tydzień będę miała na twarzy uśmiech. Może to nie jest jakaś nowość, ale wydaje mi się, że to będzie najlepszy lek na wszystkie moje marudzenia.

Zatęsknić za Bogiem

Zaczyna się Adwent, kolejny niby taki sam, a jednak wyjątkowy. Radosny czas oczekiwań na narodziny Jezusa. Jak zwykle szukanie postanowień, „wyzwań”, modlitw, pewnego rodzaju umartwianie się.

Czy dokładnie oto chodzi w Adwencie? Ten okres liturgiczny zawsze mi szybko ucieka. Jak więc go nie przespać? Jak pracować nad sobą wraz z Bogiem?

Gdy dajemy sobie coraz trudniejsze postanowienia, cele, do których chcemy dojść możemy się pogubić. Dlaczego? Nadejdzie upragniona wigilia i święta, a my będziemy myśleć co nam się udało albo wręcz przeciwnie. Możemy się w tym zatracić i nie znaleźć tego co jest najważniejsze w Adwencie.

Najważniejsze nie są postanowienia, wyzwania, poranne roraty itp. Jasne, dobrze jest je mieć, bo mają one nam pomóc w przygotowaniach, ale nie mają być w centrum. W centrum powinien być Bóg. Nasza tęsknota do Niego. Mimo tylu lat w oazie, kościele moja dusza nadal tęskni za nim jako swoim Oblubieńcu. Adwent to czas na zatęsknienie, na radość z przeżywanego czasu. Wyczekiwanie, by znowu móc chociaż na chwile spotkać się z Nim. Czy to w słowie, sakramencie Pokuty czy Eucharystii.

Zatrzymaj się na chwile. Usiądź dziś wygodnie i w ciszy zatęsknij za Bogiem. Jeśli potrzebujesz zapal sobie lampion i daj się wypełnić Jego miłością. Na końcu podziękuj za to co masz i poproś o dobry Adwent.

Umocniona

Poświąteczna gorączka

Przedświąteczna gorączka jest nam bardzo dobrze znana. W każdym domu jest w inny sposób wykazywana. W sklepach wiele kupujących i wiele zabawek. W mieszkaniu przygotowywanie potraw, sprzątanie i pakowanie prezentów. To czekanie na przyjście Jezusa mija szybko.

Czym jest poświąteczna gorączka? Chociaż pytanie powinno brzmieć: „Czym powinna być poświąteczna gorączka?”. Przecież po dniach świątecznych i braku gości, czas zdaje się płynąć nie tak szybko. Mówi się święta, święta i po świętach. Poświąteczna gorączka powinna być rozdawaniem miłości otrzymanej. Na co dzień dzienie się z ludźmi nie tylko świątecznym „klimatem”, ale dobrocią serc. Stworzyć tzw. przeze mnie poświąteczną gorączkę. Znacznie inną niż ta przed świętami. Bez stresów, że czegoś się nie zrobiło, bez krzyczenia, gdy coś się nie udało. Po prostu rozdawanie miłości takiej jaką się otrzymało.

Jeśli się zastanawiasz czy otrzymałeś miłość w te święta, to może ci pomogę… W każdym łapanym opłatku, w każdym słowie nawet tym krótkim: „Wesołych Świąt” był obecny Jezus Chrystus. W każdym prezencie, w każdym uśmiechu była Jego miłość. Nawet w słowach troski, czy przy zwykłych rozmowach z najbliższymi. Otrzymałeś miłość? Sądzę, że tak. Spróbuj ją rozdać. Twardo dąż do jedności, miłości i szczerości. Szatan będzie przeszkadzać, ale to Bóg jest tym mocniejszym, niezwyciężonym!

Nie mów sobie, że to niemożliwe. Każdy potrafi rozdawać miłość. Trzeba chcieć, wierzyć i ufać.

„Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia.” (Flp 4, 13)

Ja spróbuję, a ty?

Umocniona

 

Świąteczny czas

Gdy na dworze pada śnieg

W naszych sercach powstaje piec.

Zaczynamy dobierać prezenty,

Dla każdego jesteśmy uprzejmi.

Nie brakuje uśmiechów

Wspomnień, łez, miłości.

Tak jak Jezus narodzony

Życzymy Wam dużo radości.

Niech każdy dzień z rodziną

W te święta będzie spędzony.

Z miłością w cudowny czas

Dostąpcie wszystkich możliwych łask.

Od nas macie najserdeczniejsze życzenia

Składamy je ze całego serca.

 

Drodzy czytelnicy! Chciałabym dziś złożyć Wam życzenia, chociaż do świąt zostało trochę czasu. Życzę Wam zdrowia, szczęścia, uśmiechu na twarzy, Jezusa Nowonarodzonego w Waszym sercu, wigilii w gronie rodziny. Zawsze pamiętajcie, że to w miłości do bliźniego ukazuje się nasz Zbawiciel. Dziękuję Wam, że jesteście, że czytacie i chcecie. Niech Wam Bóg błogosławi!

Jeśli nie zdążyliście posprzątać, jeśli coś się przypaliło, nie przejmujcie się. Ostatnie godziny Adwentu! Jezus przyjdzie, Jezus się narodzi! Nie będzie patrzył na nasze porządki domowe, ale sercowe. Macie przygotowany pokoik dla Niego? 🙂

Szczęść Boże!

Dominika- Umocniona

 

Czas oczekiwań

Kolejny Adwent się zaczął. Jednak czy będzie jakiś inny? Czy stanie się naszym szczerym przygotowaniem do przyjścia Jezusa? Czy będzie przez nas traktowany jak normalne dni, które lecą szybko, zanim zdążymy się obejrzeć, już ich nie będzie? Jak sprawić, żeby najkrótszy Adwent nie przeleciał nam przed nosem?

Sama próbuję sobie na te pytania odpowiedzieć. Najlepszą wskazówką na to jak przeżyć ten czas jest oczywiście Pismo Święte.

(Mk 13,33-37)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!

W dzisiejszej Ewangelii Jezus wręcz nakazuje nam czuwać. Czekać na kolejne przyjście Zbawiciela. Co należy w adwencie zrobić? Wysprzątać mieszkanie, czyli nasze serca z grzechów. Najlepszym sposobem, aby to zrobić jest pójście do Sakramentu Pokuty i Pojednania (spowiedzi). Znaleźć swoje wyznaczone zajęcie. Może to być pomoc w domu, podarowanie komuś czegoś co potrzebuje, poświęcenie swoich pieniędzy zamiast na cukierka to np. dla biednych itd. Każdy powinien coś takiego sobie znaleźć. Praca wymaga poświęcenia, ale patrząc na efekty, osiągnięte cele, stajemy się szczęśliwsi. Zróbmy to samo z uczynkami. Nie musimy tego nazywać postanowieniami. Sprawmy by to co robimy dawało komuś i nam szczęście. Na końcu bądźmy jak odźwierni. Czuwajmy, bo nie znamy godziny. Módlmy się, dziękując za to co otrzymaliśmy. Niech Jezus w te święta nie zastanie nas zaślepionymi chciwością, zazdrością czy innym grzechem. Pozwólmy mu działać, nie śpijmy! Im więcej człowiek się musi utrudzić tym więcej potem zauważa owoców. I czytajmy Pismo Święte. To w Nim zawarte są wskazówki, Słowa Boga. Chwilę poświęćmy na ten właśnie rodzaj modlitwy.

Umocniona

Zapal się i spalaj

Gaśnie w twoim mieszkaniu światło. Jest ciemny, mroczny zimowy wieczór. Gdzie się rozglądasz widzisz tylko ciemność. Nie masz przy sobie telefonu do zapalenia „latarki” ani nie możesz znaleźć żadnego domownika. Słyszysz tylko jak mówią i rozpoznajesz dzięki temu, gdzie oni się znajdują. Powoli przyzwyczajasz się do ciemności, ale chciałbyś zobaczyć w końcu otaczający cię świat. Nagle ktoś z twojego domu, mieszkania zapala świece, która rozbłyskuje swoimi promieniami na całe pomieszczenie. Uśmiechasz się, bo w końcu widzisz nie tylko ciemność.

Będąc w ciemności boisz się. To zrozumiałe. Słyszysz głosy, które nie zawsze rozpoznajesz. Boisz się zrobić krok, bo nie wiesz czy się nie potkniesz, czy sobie czegoś nie zrobisz. Właśnie tak samo jest w życiu.

Świeca nie jest po to by stała i ładnie wyglądała. Świeca jest po to by świeciła, dawała jasność. Na co komu świeca, która się nie spala? Która nie pomaga, nie prowadzi? Jesteśmy jak świece. Zapalamy się od żywego ognia, nigdy nie ustającego, by rozświetlać drogę swoją jak i innym. Świeca jest po to, aby się spalała. My jesteśmy po to byśmy się „spalali”. Byli święcą dla kogoś, jak i dla siebie.

Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu.  Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie. (Mt 5, 14-16)

Nieustającym ogniem jest Jezus Chrystus. Jest tym, od którego powinniśmy się zapalać. To On jest lampą prowadzącą nas przez życie.

Dziękuję Ci Boże za światło jakie mi dajesz. Za to, że mogę być twoim uczniem. Polecam Ci wszystkich, którzy potrzebują modlitwy. Amen.

Umocniona

Narodził się

Bóg się narodził

każdy o tym wie.

Wczoraj przy wspólnym stole spotykaliśmy się.

Bezbronny narodził się,

czy w Twoim sercu też?

 No cóż nie wiem dlaczego ten czas tak szybko leci, ale tak to już jest. Przecież dopiero niedawno skończyły się wakacje i marzyłam o świętach. A one już są.

 Pierwszy raz w życiu postanowiłam sobie, że pójdę na pasterkę o północy. Zawsze tak wychodziło, że byłam na tej dla dzieci na 16.00. Tym razem nie chciałam słuchać nawet o tym, że mam iść na dwie. Wiedziałam, znając siebie, że nie będę miała sił iść na tą w nocy, jeśli pójdę też szybciej. Więc uparta jak osioł, postawiłam na swoim. I bardzo dobrze wyszło. Mogłam pomóc przygotować wigilię, zająć się młodszym bratem, a także nie zasnęłam na pasterce. I nie żałuje, ponieważ było jeszcze lepiej niż sobie wyobrażałam. Co z tego, że wcześniej nastraszył mnie straszy brat mówiąc, że pewnie nie będzie mi się podobało. Byłam uparta. I się opłaciło. Uśmiech z mojej twarzy nie zniknął. Chciałam rozdawać wszystkim tę moją energię, radość.

Narodził się Jezus! Bóg wyciągnął ku nam swoje ręce. Jak go przyjęliśmy? Jak go przyjmujemy? Czy nasze ręce są otwarte, jak te pasterskie? Które strudzone, ale szczere i opiekuńcze chciały przytulić Króla Świata.  Czy pełne zazdrości i chęci krwi, jak Heroda?

Jezus narodził się wśród nas. Kolejny raz wypełniając nas pokojem i radością.

W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. Wybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna.Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie. W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. Lecz anioł rzekł do nich: «Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie». I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami:
«Chwała Bogu na wysokościach,
a na ziemi pokój
ludziom Jego upodobania” (Łk 2, 1-14)

Cieszmy się, bo blisko jest Królestwo Boże. Stąpił na świat by nas zbawić. Jak go przywitaliśmy? Jakie ręce do niego wyciągamy?

Kochany Boże, dziękuję, że przyszedłeś na świat, aby nas zbawić. Bądź w każdym domu w tych dniach. Oświetlaj nam drogę, do świętości. Amen.

Umocniona

Przypominajka

Przychodząc powtórnie na nasz świat

Jezus dał nam jeszcze czas,

By się zmienić i poprawić,

Dobro w sercu swym zgromadzić.

W święta Was nie zastaniemy,

Dlatego teraz życzenia piszemy.

Tego dnia na twarzy uśmiechu,

Zawsze pamiętajcie o drugim człowieku.

Ciepłego kościółka na pasterce,

Żeby Wam nie zmarzły ręce.

Opłatkiem się podzielcie

I wszystko ze smakiem zjedzcie.

W Noc Sylwestrową pamiętajcie,

By nie dać się podpalić petardzie.

Życzymy Wam Wesołych Świąt,

Niech wszelkie smutki idą w kąt.

  Wiem, że do narodzin najważniejszego człowieka, jaki chodził po ziemi, zostało jeszcze parę dni, ale ja w tej chwili chciałabym życzyć Wam wszystkim najlepszych świąt. Niech będą one spędzone w gronie rodziny. Bez kłótni, szelestów, plotkowania. Z wielkim uśmiechem na twarzy. Pamiętajmy, że ten dzień jest przede wszystkim przeznaczony dla Boga. 

 Teraz rozwijając temat… Jakoś w październiku, pewnego dnia wpadłam na pomysł przypomnienia całej klasie co mamy zadane na następny dzień. Więc jak pomyślałam, tak zrobiłam. Nie widziałam, że będzie to, aż tak im potrzebne, a także mi. Wymyśliłam przypominajke. Każdego dnia dodawałam na grupie klasowej post z tym co mamy zrobić, jaki jest sprawdzian lub jakie są zmiany na kolejny dzień. Tym sposobem oni nie zapominali, trochę zachęcałam ich do nauki, a także siebie do pamiętania o wszystkim. Taka trochę moja odpowiedzialność.

Teraz pamiętając o innych ludziach chciałabym zrobić dla Was przypominajke. Pewnie nie jedno z Was w tym tygodniu ma więcej wigilii, niż jedną. A nawet jeśli nie, to ten temat tyczy się każdego. Mianowicie chciałabym Wam przypomnieć, że tego dnia nie najważniejsze są prezenty, ślicznie zapakowane, ale drugi człowiek.

Pamiętajcie by w tych ostatnich dniach roku 2016 być przede wszystkim dla innych. Spędzić czas z bliźnim i radować się z narodzin Jezusa Chrystusa.

Niech w Waszych sercach zakwitnie miłość i poczucie bezpieczeństwa. Bóg kolejny raz zaprasza Cię na swoje urodziny. Co mu przyniesiesz?…

Dziękuję Boże za kolejne zaproszenie urodzinowe. Dziękuję za to, że posłałeś na świat Swojego Syna. Amen.

Umocniona