Archiwum kategorii: Miłość Boża

Bóg ma wiele planów

Bóg ma dla nas wiele planów. Choćby plan a, b, c, d nie zadziałał On ma w zanadrzu o wiele więcej. Nie wiem skąd je bierze, ale jestem pewna, że są niesamowite. Stworzone specjalnie dla nas.

Wróciłam wczoraj z rekolekcji z nowymi ciekawymi pomysłami i nie wiedziałam od czego zacząć. Choćbym ułożyła sobie plan, co codziennie będę pisać, nie potrafiłabym tego wypełnić. Więc zaczynam od planu Bożego.

Wiadomo, że najważniejszym planem Bożym dla każdego człowieka jest nasze zbawienie. Ten cel mamy zapisany wszyscy i według planu Bożego kroczymy w tym kierunku. Jednak nieraz podejmujemy inną decyzję, która prowadzi nas w błoto. I co wtedy? Wtedy jest kolejny plan, kolejne wyjście z sytuacji. Wystarczy mu zaufać i przyjąć Jego plan.

Przykład? Odrzuciłam kiedyś plan szkoły muzycznej. Muzyka była zawsze tą pasją, z którą muszę żyć na co dzień. Przynosi mi ona radość, szczęście, wrażliwość i wyobraźnię. Nigdy nie żałowałam mojego dawnego wyboru, że nie zaczęłam szkoły muzycznej. Dopiero na tych rekolekcjach poczułam, że czemu ja nie odważyłam się, nie przekonałam się do tego pomysłu. Plan Boży? Nie chodziłam do szkoły muzycznej, ale nie przestawałam szkolić się. Nie rzuciłam gitary, choć nieraz miałam ochotę i nadal czasami mam. Po latach nauki, czuję się w  niej pewna. Założyłam ze znajomymi młodzieżową diakonie muzyczną. Nadal się ćwiczymy i w ogóle, ale widzę w tym działanie Boga.

Na pierwszy rzut oka plany Boga są przerażające. Takie na jakie nie mamy ochotę się zgodzić. Wolimy własne plany, własne pomysły. Strach przysłania nam piękno. Bóg zna nas najlepiej, dlatego także zna pragnienia naszego serca. Nasz plan może wydawać się złudnym pragnieniem serca. Gdy tak naprawdę jest, bo jest bezpieczniejszy itd.

Jak poznać jaki jest plan Boga dla nas? Stuprocentowej pewności nie będziemy raczej mieli, bo zawsze pojawiają się jakieś wątpliwości. Cuda pokazują nam to. Wystarczy zobaczyć „przypadki” w naszym życiu wskazujące na coś konkretnego. Gdy nadal nie jesteś pewny, pytaj Boga dalej. On jest cierpliwy, da ci znak, o który prosisz. Wystarczy mu zaufać i dać się powieść jego woli.

Umocniona

 

Duch Święty

Kiedyś poruszałam już temat Ducha Świętego, ale z racji, że dzisiaj zielone świątki chcę do Niego po raz kolejny nawiązać.

Wczoraj, gdy byłam pierwszy raz na Lednicy, czułam, że Duch Święty działa. W związku z tym wydarzeniem zaczął działać już gdy zbieraliśmy ekipę z mojej miejscowości. Udało się zebrać cały duży autobus. Kto by pomyślał… Będąc tam na każdym kroku można było zobaczyć działanie Trójcy Świętej. Sam fakt ile osób przyjechało na Lednice by uwielbić Pana, Zbawiciela swojego życia. To wszystko jest działaniem Ducha Świętego. „Idź i kochaj”. Człowiek, który nie przyjmie Ducha Świętego, nie potrafi iść i nieść Ewangelie, kochać miłością Jezusa.

Odtwórzcie się na Ducha Świętego. Odwagi!

Spoczęła na mnie ręka Pana, i wyprowadził mnie On w duchu na zewnątrz, i postawił mnie pośród doliny. Była ona pełna kości. I polecił mi, abym przeszedł dokoła nich, i oto było ich na obszarze doliny bardzo wiele. Były one zupełnie wyschłe. I rzekł do mnie: Synu człowieczy, czy kości te powrócą znowu do życia? Odpowiedziałem: Panie Boże, Ty to wiesz. Wtedy rzekł On do mnie: Prorokuj nad tymi kośćmi i mów do nich: Wyschłe kości, słuchajcie słowa Pana! Tak mówi Pan Bóg: Oto Ja wam daję ducha po to, abyście się stały żywe. Chcę was otoczyć ścięgnami i sprawić, byście obrosły ciałem, i przybrać was w skórę, i dać wam ducha po to, abyście ożyły i poznały, że Ja jestem Pan. I prorokowałem, jak mi było polecone, a gdym prorokował, oto powstał szum i trzask, i kości jedna po drugiej zbliżały się do siebie. I patrzyłem, a oto powróciły ścięgna i wyrosło ciało, a skóra pokryła je z wierzchu, ale jeszcze nie było w nich ducha. I powiedział On do mnie: Prorokuj do ducha, prorokuj, o synu człowieczy, i mów do ducha: Tak powiada Pan Bóg: Z czterech wiatrów przybądź, duchu, i powiej po tych pobitych, aby ożyli. Wtedy prorokowałem tak, jak mi nakazał, i duch wstąpił w nich, a ożyli i stanęli na nogach – wojsko bardzo, bardzo wielkie. (Ez 37, 1-10)

Umocniona

 

Jesteś jedyny

Bardzo często w życiu porównujemy się do innych ludzi. Chcemy uzyskać to co oni, wyglądać tak jak inni, nie wyróżniać się spośród tłumu. Żeby przypadkiem nie zostać wyśmianym, żeby inni liczyli się z naszym zdaniem. Chcemy być kimś ważnym.

Zrozumiałe, że każdy boi się odrzucenia od własnego środowiska, wyśmiania przez innych ludzi. Czasami przez to żeby być tak jak „każdy” wyprawia się głupie rzeczy. Sama widzę po sobie takie niemądre zachowania.

Każdy jest inny, każdy niepowtarzalny. Nawet przyroda nie jest taka sama. Drzewo nie równa się drzewu. Jaskółka- jaskółce. Krowa- krowie.

Musimy się nieraz zmagać ze strachem, że będąc sobą, mogę nie zostać polubiony. Powiedziałabym, nie przejmujcie się tym. Łatwo mówić, gorzej wprowadzać w życie. Wiem, bo sama mam taki problem.

Bóg stworzył nas takimi, jakimi jesteśmy. Mu się podoba kiedy jesteśmy sobą, kiedy potrafimy być inni od innych. On nas Kocha. Czy to nie najważniejsze? Bóg Cię kocha. I z takim nastawieniem idźmy przez życie. Nie bacząc na wyśmianie, ale na bycie takim, jakim On nas stworzył.

 

 

 

Codzienne przytulanie

W szkole, w której aktualnie jestem trzeci rok, organizowane są trzydniowe rekolekcje Wielkopostne. W tych dniach nie mamy lekcji, ale bazujemy na Piśmie Świętym, Adoracjach oraz homilii rekolekcjonisty. Przeżywamy rekolekcję nie tylko słuchając, ale też się udzielając. Czy jako animator czy jako uczestnik. Uważam, że to bardzo dobry pomysł 🙂 Wracając do tematu…

Codzienne przytulania… Podczas dzisiejszej homilii księdza rekolekcjonisty usłyszałam bardzo ciekawe słowa. Mianowicie, że do życia potrzebne nam cztery przytulenia dziennie, a do zdrowego i szczęśliwego życia dwanaście. Jak dla mnie norma jest większa, ale to stwierdzenie pokazało, jak bardzo potrzebujemy oznaki miłości.

W moim wieku mało kto się nie przytula. Na same przywitanie czy pożegnanie. W ten sposób pokazujemy, że fajnie jest znowu daną osobę widzieć. Czasami potrzebujemy dłuższego przytulania, gdy jesteśmy smutni lub potrzebujemy miłości. Czasami po prostu minimalna sekunda, ale ten gest sprawia, że się uśmiechamy.

Wiadomo jest, że nie potrafimy przytulić każdego. Dziwne by było jakbyśmy do jakiegoś nieznanego podchodzili na ulicy i go przytulali. Ten gest jest przeznaczony dla tzw. „wybranych”.

Mam takie szczęście, że w mojej wspólnocie, do której należę zawsze gdy się widzimy lecimy się przytulać. Pamiętam jakie to było dziwne, jak na początku nie znałam ludzi, a oni mnie przytulali. Było to miłe, ale bardzo dziwne.

Jezus także nas przytula. Jak możemy się przytulić do Jezusa? Przyjmując np. Ciało i Krew. My mogliśmy przytulić się do Niego podchodząc do krzyża i powierzając mu swoje cierpienia lub po prostu się modląc. Przytulał nas wszystkich, czekał na nas. Jego ramiona są zawsze otwarte.

Czy stać cię na to by przytulić inną osobę? Pokazać, że ją lubisz? Że jest Ci potrzebna? Czy wiesz, że Bóg Cię przytula? Czy czujesz to?

Dziękuję Boże za pierwszy dzień rekolekcji. Za to, że mogę je przeżywać i po raz kolejny naładowywać baterie. Amen.

Umocniona

„Mnie zaś nie zawsze macie”

Na to Jezus powiedział: «Zostaw ją! Przechowała to, aby [Mnie namaścić] na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, ale Mnie nie zawsze macie».

Jak podchodzę do śmierci Jezusa? Czy post jest prawdziwym wyrzeczeniem, czy tylko przykrywką? Pokazaniem, że poszczę. Spójrzcie wszyscy! „Umartwiam się”. Jak cenie sobie miłość do Boga? Czy jestem oczekujący, czy niecierpliwy? Co się dzieje gdy mam zły dzień, gdy wątpię? Gdy Go w swoim życiu nie zauważam? Proszę o pomoc, czy jeszcze bardziej wchodzę w zło? Jak długo wołam? Do skutku czy krótko, niesłyszalnie? Dostaliśmy od Boga łaskę poznania Jego, nie zaprzepaśćmy Tego. Nie odkładajmy Tego na potem. Kto wie, może to ostatnia sytuacja, szansa? Nie odkładaj Tego na potem. Żyj teraz!

Dziękuję Ci Boże za moje życie. Proszę Cię, abyśmy jak najlepiej przeżyli ten post i przygotowali się na Twoje przyjście. Amen.

Umocniona

Dobrze, że jesteście

Zacznę od tego, że cieszę się, że jesteście. Cieszę się, że właśnie to czytasz. Raduję się, że po raz kolejny, a może po raz pierwszy czytasz coś co mam zamiar przekazać. Dobrze, że jesteście.

Będąc ostatnio na rekolekcjach bardzo często używaliśmy na koniec ważnego punktu tych kilku słów: „Dobrze, że jesteście.” Może to brzmi banalnie, ale jak mówisz szczerze to wystarczy by na Twojej twarzy zawitał uśmiech. Te słowa mówią wystarczająco dużo. Nie musisz się rozgadywać za co dziękujesz. Nie raz nawet nie umiesz powiedzieć za co drugiej osobie dziękujesz. Więc to zdanie w zupełności wystarczy…

W tych czasach, gdy nastolatkowie, ale nie tylko, nie doceniają własnej wartości te słowa mogą być kluczowe. Za co dziękuję? Za to, że jesteście.

Ręka drugiej osoby daje nam poczucie bezpieczeństwa. Cisza i bycie przy drugiej osobie w zupełności wystarczy.

Jak bowiem w jednym ciele mamy wiele członków, a nie wszystkie członki spełniają tę samą czynność podobnie wszyscy razem tworzymy jedno ciało w Chrystusie, a każdy z osobna jesteśmy nawzajem dla siebie członkami. (Rz 12, 4-5)

Dziękuję Boże za dziś. Dziękuję, że umiem wypowiedzieć te słowa. Dziękuję za wszystkich ludzi postawionych na mojej drodze życia. Amen.

Umocniona

Era Ducha Św.

Miałam kiedyś chęć napisania czegoś o Duchu Świętym, jednak zawsze odkładałam to na czas kiedy otrzymam go podczas bierzmowania. Jednak dziś napiszę o Nim. Chociaż bierzmowanie będę miała za niecałe dwa lata.

Pewien ksiądz powtarza często, że jesteśmy erą Ducha Świętego. Stary Testament był erą Boga Ojca. Poznawał Go sprawiedliwego, czasami surowego. Tego, który trzymał wszystko na właściwym miejscu. Ludzie Nowego Testamentu byli erą Jezusa Chrystusa. Mogli Go poznać i zobaczyć jego mękę. Za to my jesteśmy erą Ducha Świętego. Został On posłany nam, byśmy umieli radować się i uwielbiać Zmartwychwstałego Jezusa. Duch Święty Pocieszyciel.

Trudno mi było być otwartym na Ducha Świętego. Nadal mam z tym problem. W tym miesiącu jednak postanowiłam sobie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, że będę próbowała być na niego otwarta. Zgadzała się na to, by On pomagał mi wybierać dobre ścieżki.

I pierwszy raz w życiu poczułam taki spokój. Modliłam się ja, modlili się ludzie, których oto prosiłam. Mówili słowa, takie które zmieniały moje nastawienie. Pomagali mi przebrnąć przez mój strach. Miałam w tym tygodniu konkurs. Bardzo na nim mi zależało, ale wiedziałam, że ma się dziać Jego wola. Byłam nastawiona na wszystko. Prosiłam znajomych o modlitwę by być spokojnym i napisać jak najlepiej. Nigdy nie czułam się tak spokojna, jak tego dnia. Radość mnie napełniała. Miałam ochotę dzwonić do wszystkich i cieszyć się z nimi. To było takie przeżycie, którego nie da się opisać.

Kiedyś słyszałam porównanie, że Duch Święty to taki zapakowany prezent. Od nas zależy czy Go rozpakujesz, czy nie.

Nie wiem jaką decyzję podjąć. Pewnych rzeczy się boje. To On czasami (nieraz chodzę na własną rękę co jest gorsze)  sprawia, że podnoszę nogi i wybieram ścieżkę. Potem jestem zdziwiona swoim postępowaniem. Bo co ja zrobiłam? Naprawdę wybrałam coś innego niż chciałam? Czasami tylko otwieram buzie ze zdziwienia, że się na coś odważyłam. To On pozwala mi iść i coś powiedzieć do innych ludzi, mówić świadectwa. To On pomaga mi prosić innych o modlitwę. To On sprawia, że rozumiem teksty Pisma Św. On sprawia, że mogę tutaj pisać…

A ty jesteś na Niego otwarty? Odpakowałeś prezent, który dał Ci Bóg?

„Duchu Święty dmuchaj na Nas, nie tyle o ile, ale na całego.”

Umocniona

 

Ukryte pragnienia

Ile razy jest tak, że modlisz się o rzecz którą pragniesz? Ile razy Twój uśmiech znika, kiedy nie dostajesz tego? Jak się wtedy czujesz? Co myślisz? Jestem pewna, że jest Ci wtedy smutno, ale uwierz mi tak najwidoczniej miało być.

Nieraz próbuje być cwana. Żeby coś mi się udało modlę się tak by Bóg był ze mnie jak najbardziej zadowolony. Nie oczekuje Go, bo On wie o co mi chodzi, ale oszukuję samą siebie.

Muszę Ci powiedzieć, że On spełnia pragnienia Twego serca. Mało tego Mu sprawia radość to, że może to czynić, że może nas uszczęśliwić. Przecież kocha gdy my jesteśmy uśmiechnięci, a nie ponurzy.

To dlaczego czasami coś się nie zdarza? Chociaż bardzo oto prosimy, wręcz błagamy? Na wszystko przychodzi czas, a Bóg wie co dla nas w danym momencie jest najważniejsze. Dużo lepiej wie. Więc nie dostając czegoś nie powinniśmy się na Niego obrażać, ale prosić by otworzył Nam oczy. Byśmy zrozumieli czemu właśnie nie teraz? Co chciał nam przez tą sytuację przekazać?

Zawsze marzyłam o tym by nagrać piosenkę w studiu muzycznym. Z racji tego, że jest to trochę droższa sprawa nigdy oto Boga nie prosiłam ani moich rodziców. Nie wierzyłam po prostu, że kiedyś to się spełni więc tylko marzyłam w sercu. Za to Bóg pokierował tak, że miałam okazję. I nigdy nie marzyłam o aż takim efekcie tego mojego pragnienia. Bóg mnie zaskoczył. Wydaje mi się, że uwielbia to robić. Czemu przytaczam tą sprawę? Kiedy nie prosisz też otrzymujesz. Oczywiście nie bój się prosić, bo On jest Twoim Tatą, który najlepiej Cię rozumie i wie czego potrzebujesz.

Pragnienia naszego serca są jak labirynt. Nie wiadomo kiedy jakieś marzenie wyjdzie z niego na zewnątrz. Wiemy jednak, że tak jak w labiryncie prosimy o wskazówki, tak powinniśmy prosić Tego, który wie wszystko, o światło. Nie bójmy się prosić!

Dziękuję Ci Tato za to, że jesteś. Kocham Cię.

Umocniona

 

Bóg jest niesamowity!

„Moje miejsce na świecie”

Jest miejsce takie na świecie

Gdzie moje serce wraca nawet w lecie.

Gdzie kwitną Sztumu najsłodsze dusze

Gdzie znane są wszystkie nasze katusze.

Gdzie nie ważne jest jakie popełniasz błędy

Gdzie zawsze zostaniesz przygarnięty.

Z całego miasta widać ten budynek wspaniały

Skromny, ale niemały.

Wchodząc do tego miejsca

Od razu uderza w nas tajemniczy majestat.

Jezus z ręką wygiętą na nas czeka

Byś każdy problem jemu powierzał.

Czemu to dla mnie tak ważne miejsce?

Bo to mój skarb, moje serce.

Miejsce na wyciszenia, zwątpienia

Marudzenia i kojenia.

Kocham tam chodzić nie ważne o jakiej porze

Byle nikt nie widział mnie, a będzie dobrze.

Rozmawiam wtedy z przyjacielem złotym

Szukam ukojenia, pomocy.

Zachęcam Cię mój bracie, siostro

Chodź w to miejsce, drogą prostą.

Bóg jest niesamowity! Właśnie wróciłam z Dnia Wspólnoty Ruchu Światło-Życie. Nie mogę uwierzyć jak Pan Bóg uwielbia w moim życiu doprowadzać do sytuacji, których bym się nie spodziewała. Mało tego, On zna lepiej moje pragnienia i je SPEŁNIA!

Wczoraj byłam na spotkaniu oazowym. Przyjechała na nie moja przyjaciółka . Mimo, że nie była zbyt długo, cieszę się, że ze względu na mnie przyjechała. Nie wiem czy jej się spodobało, nie wiem nawet czy zrozumiała dlaczego tam chodzę. Wiem jednak jedno, Bóg jest niesamowity. Dzięki niemu przyjechała. Ja nie mam takiej mocy…

Niesamowite rzeczy robi Pan. Samo to jakich ludzi stawia w naszym życiu. Nie tych wirtualnych, tylko tych prawdziwych. Takich, z którymi rozmawiasz twarzą w twarz.

Niesamowite rzeczy czyni Pan w Twoim życiu! Nie widzisz tego? Urodziłeś się, żyjesz, oddychasz…. Dziś jadąc autem zgubiliśmy się w lesie. Co nam to dało i czemu cieszę się, że tak było? Bo dzięki temu zobaczyłam piękną jesień, która pokolorowała na złociste kolory drzewa. Cieszę się, bo mieliśmy przy tym frajdę.

Jak dziękować Bogu za te wspaniałe rzeczy? A tak się w ogóle da? 🙂 Ja zawsze jak dzieje się coś niesamowitego to nie wiem, jak wykazać moją radość, wdzięczność. I różnie reaguję. Czasami (jak dzisiaj) śpiewam z mocą piosenki religijne, czasami po prostu się śmieje. Myślę, że to wystarczy. On uwielbia widzieć nas szczęśliwych i wdzięcznych. Wystarczy się Go trzymać i twoje życie zmienia się diametralnie.

Powiedział Ci, ktoś kiedyś, że Bóg robi niesamowite rzeczy w Twoim życiu? Jeśli nie, to ja Ci to mówię. Może mi nie uwierzysz, ale uwierz Bogu, bo to On wyprawia niesamowite rzeczy w Twoim Życiu!

Dziękuję Boże za te dni refleksji. Dziękuję, ty wiesz za co. Proszę Cię pomóż tym, którzy błądzą i nie widzą niesamowitych rzeczy w swoim życiu. Amen.

„Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego” :*

Umocniona

Zobaczcie, a sami się przekonacie

***

Gdy idę tą drogą,

Zostawiam tamte drzwi.

Gdy idę tą drogą

Nie oglądam się w tył.

 

Popatrzę, posłucham i uświadomię,

Że to co było- już w morzu utonie.

Bo nie ma już dwóch takich samych sytuacji

Ani milionów słów racji.

 

Drzwi domknę, zostawię,

Nie powrócę, nie stracę.

Ty zostaniesz za drzwiami

Przykro mi, tak zostanie!

 

Wyszłam w świat, brodząc w błocie

Teraz wiem, że naprawię to co tonie.

Może nie dam rady sama, może potrzebuję pomocy

Milczę, nic nie powiem.

 

Chociaż od zawsze byłam gadułą,

Więc może dodam trzy ważne grosze.

Gdy będziesz chciał wyruszyć w drogę

Pozostaw wszystko tylko nie zdrowie.

Samoakceptacja- czy to takie ważne? To tylko myśl o sobie samym. Akceptujesz samego siebie. Swoje wady i zalety. Jesteśmy jak płytki podłogi. Trzymając się razem stajemy się jednością. Bez jednej płytki cała konstrukcja nie ma sensu. Bez fundamentu jakim w przypadku życia jest Bóg, nie stworzymy skrawka podłogi. Każda płytka jest inna. Może mieć inny kolor, mniej kropek, więcej pęknięć czy też może być mniej równa. Przez grzechy stajemy się brudni. Tak jak płytki brudne są przez podeptanie butami. Idąc do spowiedzi polerujemy nasze płytki, zmieniamy je na nowsze. Stajemy się na nowo czystymi ludźmi połączonymi miłością miłosiernego Boga.

Takie teksty znajduje się  w moich starych brudnopisach. Powiem wam, że to jest dziwne… W teorii mogę mówić takie „mądre” rzeczy, a w praktyce jest tak trudno żyć tymi przekonaniami. Chociaż nie wiem jak bardzo bym chciała.

Tak samo jest z oddaniem życia Bogu. Wiem, że już o tym mówiłam, ale chcę opowiedzieć wam parę niesamowitych sytuacji z tą decyzją związane. Zdaję sobie sprawę, że to wasz wybór, ale przeczytajcie do końca.

Ten tydzień miałam pozytywny. A przynajmniej w większej części. Zawsze, każdego dnia pojawiało się coś co psuło mi humor. I wtedy nic nie mówiąc Bogu, żeby pomógł, On po prostu to robił. Co mam na myśli? Raz chciałam płakać i w ogóle pewna sprawa mnie przytłaczała to pojawiła się pewna osoba w moim miejscu płaczu. I nie mogłam już płakać. Co prawda przestraszyłam się tego człowieka, bo raczej nikogo w tym miejscu nie spotykam, ale właśnie tego dnia miałam. Dlaczego? Bo chwila rozmowa z kimś znajomym na błahe tematy zmieniła totalnie mój humor.  Innym razem pewna dziewczyna, którą znam mnie przytuliła. Właśnie w tym momencie, którym potrzebowałam. Wczoraj za to miałam spotkanie w mojej wspólnocie. I tak jak zastanawiałam się czy te wszystkie sytuacje działy się dzięki Bogu. I znowu odpowiedź przyszła taż szybko, że się nie spodziewałam. Nawet nie prosząc Pana i Zbawiciela, On robił dla mnie tyle, że nie umiem tego pomieścić w głowie. Miałam jeszcze parę innych wydarzeń, ale to długo by mówić….

Nie wiem czy kiedyś mieliście okazję przyjmować komunie przy samym tabernakulum. Ja miałam wczoraj. Wyobraźcie sobie jak ja czekałam na taki moment. Mogłam w końcu przywitać się z przyjacielem z tak bliska, a nie paręnaście metrów dalej przy zamkniętej bramie.

„Z nastrojem jest jak z piłką do kosza. Najpierw musi spaść, by się potem znowu odbić od ziemi.”

Zobaczcie, a sami się przekonacie, jak to jest z Bogiem u swojego boku.

Dziękuję, że przeczytałeś to co tu zawarłam. Pamiętaj, że z nim można wszystko!

Gdy Ty wyciągać będziesz swą rękę, aby uzdrawiać i dokonywać znaków i cudów przez imię świętego Sługi Twego, Jezusa».  Po tej modlitwie zadrżało miejsce, na którym byli zebrani, wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym i głosili odważnie słowo Boże.       (Dz 4,30-31)

Dziękuję Boże za dzisiaj. Dziękuję za wczorajsze spotkanie oazowe i za te sytuacje utwierdzające mnie w przekonaniu, że działasz w moim życiu. Proszę Cię za te sprawy, które nie potrafię rozwiązać. Amen.

Umocniona