Archiwum kategorii: Grzech

Lenistwo

Nie wiem, czy mnie znacie czy nie...

Ale Ja jestem zwykły leń.

Gdy jedna noga chce wstać

druga nie chce jej słuchać, od tak!

Chodzenie to nie dla mnie!

Nie nadaję się...

Lenistwo. Jakże znana mi czynność. Moja mama wręcz mówi, że ja bym tylko na łóżku leżała i nic nie robiła. Ma rację. Chyba każdy wie co to lenistwo… Kiedyś spotkałam się z takim stwierdzeniem, że są dwa typy misiów: „nie chcę mi się” i „nudzi mi się”. To ja te dwa misie bardzo przywiązałam do siebie i trudno mi je puścić.

Dlaczego taki temat? Otóż na dworze jest jesień. Dosłownie i w przenośni. Każdemu się chcę spać, a w szczególności leniwcom. Do tego nie mam za bardzo co robić. Wiecie, wakacje… Jak mam jakieś wyjazdy jest fajnie, ale w domu nie wiem co robić.

Lenistwo… Dziś z pomocą Boga udało mi się trochę je przezwyciężyć. Poszłam do kościoła, a tak bardzo mi się nie chciało. Chciałam odpuścić, przecież chodziłam codziennie w ostatnim czasie. Mimo to poszłam. Jak to się stało? Nie było burzy, a miałam intencję. Cieszę się, że byłam. Bóg działa nawet w takich rzeczach.

Jak się pozbyć lenistwa?… Tak się w ogóle da?! Nie wiem. Ja nigdy go nie pokonałam całego. Jednak wiem co pomaga mi choć trochę mniej się leniwić. Napięty grafik. Jakieś wykorzystanie czasu. Dlatego różne znajduję sobie zajęcia.

Boże, dziękuję Ci za dzisiejszą Mszę Świętą i za ludzi, których tam spotkałam. Uwielbiam Cię Panie w każdym uśmiechu, które dziś zobaczyłam. Proszę Cię za każdą kolejną nudę. Proszę Cię bym umiała dobrze wykorzystać czas dany mi przez Ciebie. Amen.

Umocniona

Spowiedź

Dziękuję Ci Panie za Twoje zmartwychwstanie!

Dzięki Ci Panie za dzisiejsze pojednanie.

Dzięki Ci Panie za księdza, Twojego sługę.

Dzięki Ci Panie za tę niezmierną ulgę.

Dziękuję Ci Boże za wczorajsze rozmowy

i za Ducha Świętego podczas mojej „przemowy”.

  Chcę zacząć od tego, że dziękuję wszystkim, którzy się za mnie wczoraj pomodlili. Jestem tak szczęśliwa, że mogę na was liczyć i, że mam siłę dzięki temu się pojednać. Dziękuję także za wasze wczorajsze miłe słowa, które napisaliście mi osobiście, i za każdą rozmowę, którą wczoraj odbyłam.

  Spowiedź. Dla nie których bardzo trudna rzecz. Spowiedź jest ważna. Dzięki niej czujemy się lżejsi i szczęśliwsi. Jak byłam mniejsza spowiedź była dla mnie punktem, którym musiałam wykonać co miesiąc i tyle. Teraz spowiedź jest źródłem dzięki, którym czuję się lepiej. Naprawdę! Nie kłamię! Zawsze jak podchodzę do konfesjonału jestem zestresowana, nie raz muszę zamknąć oczy kiedy już się spowiadam, bo aż tak mnie trzęsie. Tyle, że odchodząc od niego od razu mi lżej. Jaka to radość jest jak idziesz do komunii i wiesz, że Chrystus znowu Ci przebaczył! Przed spowiedzią, jak już wiem, że muszę iść, bo to czuję to chodzę przygnębiona. Dusi mnie w środku coś nie ogarniętego. Jak mam grzechy boję się nawet spać, bo mnie nawiedzają sny.  Jak już jestem uwolniona to najlepiej bym skakała po kościele.

  Ale z czego się spowiadać? Kiedy należy chodzić do spowiedzi? Do jakiego księdza chodzić? Jak wiemy grzechy dzielą się na lekkie i ciężkie. Zawsze zastanawiałam się jakie są różnice, kiedy robię ciężki, a kiedy lekki. Dopiero niedawno się dowiedziałam. Grzechy lekkie to takie, który każdy człowiek popełnia bez zastanowienia się. Za to jeśli się zastanawiasz nad tym czy np. skłamać komuś, a potem to zrobisz to już jest grzech ciężki. Każdy ma sumienie i kierując się nim powinien spowiadać się. Ja akurat jestem wybredna jeśli chodzi o księdza, ale to każdy ma inaczej. Oaza naciska na to, żeby mieć jednego spowiednika. Z jednej strony chciałabym mieć jednego, ale wiem, że nie potrafiłabym o to żadnego zapytać.

Dziękuję Ci Boże za pojednanie i za księdza, który mnie spowiadał. Dziękuję, że wziąłeś  to brzemię. Prowadź mnie i pomóż wybierać dobre rzeczy.

Dominika (Umocniona)