Archiwum kategorii: O mnie

Zobaczcie, a sami się przekonacie

***

Gdy idę tą drogą,

Zostawiam tamte drzwi.

Gdy idę tą drogą

Nie oglądam się w tył.

 

Popatrzę, posłucham i uświadomię,

Że to co było- już w morzu utonie.

Bo nie ma już dwóch takich samych sytuacji

Ani milionów słów racji.

 

Drzwi domknę, zostawię,

Nie powrócę, nie stracę.

Ty zostaniesz za drzwiami

Przykro mi, tak zostanie!

 

Wyszłam w świat, brodząc w błocie

Teraz wiem, że naprawię to co tonie.

Może nie dam rady sama, może potrzebuję pomocy

Milczę, nic nie powiem.

 

Chociaż od zawsze byłam gadułą,

Więc może dodam trzy ważne grosze.

Gdy będziesz chciał wyruszyć w drogę

Pozostaw wszystko tylko nie zdrowie.

Samoakceptacja- czy to takie ważne? To tylko myśl o sobie samym. Akceptujesz samego siebie. Swoje wady i zalety. Jesteśmy jak płytki podłogi. Trzymając się razem stajemy się jednością. Bez jednej płytki cała konstrukcja nie ma sensu. Bez fundamentu jakim w przypadku życia jest Bóg, nie stworzymy skrawka podłogi. Każda płytka jest inna. Może mieć inny kolor, mniej kropek, więcej pęknięć czy też może być mniej równa. Przez grzechy stajemy się brudni. Tak jak płytki brudne są przez podeptanie butami. Idąc do spowiedzi polerujemy nasze płytki, zmieniamy je na nowsze. Stajemy się na nowo czystymi ludźmi połączonymi miłością miłosiernego Boga.

Takie teksty znajduje się  w moich starych brudnopisach. Powiem wam, że to jest dziwne… W teorii mogę mówić takie „mądre” rzeczy, a w praktyce jest tak trudno żyć tymi przekonaniami. Chociaż nie wiem jak bardzo bym chciała.

Tak samo jest z oddaniem życia Bogu. Wiem, że już o tym mówiłam, ale chcę opowiedzieć wam parę niesamowitych sytuacji z tą decyzją związane. Zdaję sobie sprawę, że to wasz wybór, ale przeczytajcie do końca.

Ten tydzień miałam pozytywny. A przynajmniej w większej części. Zawsze, każdego dnia pojawiało się coś co psuło mi humor. I wtedy nic nie mówiąc Bogu, żeby pomógł, On po prostu to robił. Co mam na myśli? Raz chciałam płakać i w ogóle pewna sprawa mnie przytłaczała to pojawiła się pewna osoba w moim miejscu płaczu. I nie mogłam już płakać. Co prawda przestraszyłam się tego człowieka, bo raczej nikogo w tym miejscu nie spotykam, ale właśnie tego dnia miałam. Dlaczego? Bo chwila rozmowa z kimś znajomym na błahe tematy zmieniła totalnie mój humor.  Innym razem pewna dziewczyna, którą znam mnie przytuliła. Właśnie w tym momencie, którym potrzebowałam. Wczoraj za to miałam spotkanie w mojej wspólnocie. I tak jak zastanawiałam się czy te wszystkie sytuacje działy się dzięki Bogu. I znowu odpowiedź przyszła taż szybko, że się nie spodziewałam. Nawet nie prosząc Pana i Zbawiciela, On robił dla mnie tyle, że nie umiem tego pomieścić w głowie. Miałam jeszcze parę innych wydarzeń, ale to długo by mówić….

Nie wiem czy kiedyś mieliście okazję przyjmować komunie przy samym tabernakulum. Ja miałam wczoraj. Wyobraźcie sobie jak ja czekałam na taki moment. Mogłam w końcu przywitać się z przyjacielem z tak bliska, a nie paręnaście metrów dalej przy zamkniętej bramie.

„Z nastrojem jest jak z piłką do kosza. Najpierw musi spaść, by się potem znowu odbić od ziemi.”

Zobaczcie, a sami się przekonacie, jak to jest z Bogiem u swojego boku.

Dziękuję, że przeczytałeś to co tu zawarłam. Pamiętaj, że z nim można wszystko!

Gdy Ty wyciągać będziesz swą rękę, aby uzdrawiać i dokonywać znaków i cudów przez imię świętego Sługi Twego, Jezusa».  Po tej modlitwie zadrżało miejsce, na którym byli zebrani, wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym i głosili odważnie słowo Boże.       (Dz 4,30-31)

Dziękuję Boże za dzisiaj. Dziękuję za wczorajsze spotkanie oazowe i za te sytuacje utwierdzające mnie w przekonaniu, że działasz w moim życiu. Proszę Cię za te sprawy, które nie potrafię rozwiązać. Amen.

Umocniona

Podsumowanie

No i niestety minęły dwa miesiące wakacji. Gdzie one uciekły? Ja się pytam! Jak w ogóle one mogły?! Najlepiej to bym trzymała je i nie puszczała. Choćby nie wiem jak chciały odejść. Niestety to nie wykonalne. Jak to już kiedyś pisałam, niestety to co dobre szybko się kończy… 🙁

Ten odpoczynek był inny od wszystkich. W sumie każdy jest inny, ale ten był wyjątkowy. Przede wszystkim byłam na Oazie Nowego Życia, gdzie było cudownie, ale o tym już pisałam. Po drugie byłam na Światowych Dniach Młodzieży. Przeżyłam bardzo mało dni, bo przyjechałam na sam koniec. Tak, ominął mnie tydzień integracji z innymi krajami w centrum Krakowa i wiele innych ważnych, poruszających wydarzeń. Jednak cieszę się, że mogłam być i zauważyć, jak Bóg działa w tym wszystkim. Np. Idąc na czuwanie z papieżem widziałam życzliwość krakowiaków, którzy lali nas szlauchem dla ochłody, czy stali z wodą i jedzeniem. Niesamowite było też to z jakim głosem my, młodzież umiemy wzywać, chwalić jedynego Boga. Każdy na swój sposób.

Kolejna udana rzecz w te wakacje to aktywność w kościele. To znaczy, że jak mi się udało byłam na Mszy Świętej wieczorem. Dało mi to dużo do myślenia i poprzestawiało parę spraw na dobrą stronę.

Jak ważna jest rodzina? Przekonasz się o tym jeszcze lepiej gdy spędzisz razem z nią odpoczynek. Wakacje z rodziną nie, bo za „starzy” jesteśmy?… Absolutnie tak nie jest. Byliśmy w górach. I tak naprawdę w tym wszystkim nie były najpiękniejsze krajobrazy tylko uśmiechy moich najbliższych. Granie razem w państwa i miasta, rozmowy, granie w karty itd.

Cóż to co było dobre się skończyło. Teraz przede mną i innymi obowiązki szkolne. Nie jestem na to dobrze nastawiona. I chyba tu jest błąd. Jak będzie, tak będzie… Chyba

Życzę wszystkim dobrych ocen w szkolę, cierpliwości w pracy i błogosławieństwa Bożego na każdy dzień!

Dziękuję Boże za te wakacje i przeżycia. Cieszę się, że tak dużo mogłam odczuć. Pomóż mi w tych trudnych miesiącach szkoły. Amen.

Umocniona 

 

Moje wołanie o pomoc

Nieraz tak sobie myślę…

Gdzie jesteś Boże, gdzie?

Boli to co czuję

Choć nie jest aż tak źle.

Tyle słów naraz

Co chcesz mi przekazać?

Gdzie jesteś Boże, gdzie?

Potrzebuję Cię…

   Ten wiersz znalazłam dwa dni temu w zeszycie, którego dawno nie używałam. Czasami szukam inspiracji w pewnych starych rzeczach i znalazłam. Patrząc na ten wiersz, chyba pierwszy raz w życiu nie mogłam sobie przypomnieć kiedy i w jakich okolicznościach go napisałam. Teraz kiedy go znalazłam nauczyłam się na pamięć i jest moim małym wołaniem o pomoc. Gdy wiem, że bardzo coś mnie dotyka recytuje dany werset, który się do tego bólu odnosi.

   Każdy człowiek różnie prosi, woła o pomoc. Przyjrzyjmy się małym dzieciom, które jeszcze nie potrafią o siebie same zadbać. Nie wiem jak wy, ale ja byłam w kilku sytuacjach kiedy kilkuletnie dziecko chce pobawić się jakąś zabawką. W tej chwili konkretnie tą co inne dziecko. Jak jej nie dostanie to pierwsze co robi to płacz i wołanie mamy lub taty. Właśnie… My choć już trochę większe „dzieci” powinniśmy wołać do Boga. Do naszego Ojca. Pierwsze co robić to wołać „Tato pomóż! Tato już sobie sama z tym nie radzę!” Na pewno są rzeczy, które nas przytłaczają. Wiem też, że On Ci pomoże. Tylko należy poprosić.

    Nieważne też jest jak wołasz go o pomoc. Ważne jest jak uwierzysz w to, że Ci pomoże. Możesz znaleźć swój własny sposób. Może już go masz?…

Zmiłuj się nade mną, Panie, bom słaby;
ulecz mnie, Panie, bo kości moje strwożone
 i duszę moją ogarnia wielka trwoga;
lecz Ty, o Panie, jakże długo jeszcze…?

                            (Ps 6,3)

  Jutro jadę na rekolekcję, więc proszę was o szczególną modlitwę. Mam nadzieję, że dobrze je przeżyję. Wszystko w rękach Boga.

Kochany Tato… Dziękuję Ci za dzisiejszy dzień. Dziękuję za dzisiejsze cudy, za śmieszne sytuacje w szkole. Proszę Cię o łaskę na te rekolekcje i o słowo, które do mnie skierujesz.

Umocniona

Umocniona w Panu

Boje się wyśmiania

 boje się prawdziwego zdania.

Boje się moich słabych ocen

i jestem zmartwiona myśląc o tym.

Lecz jestem umocniona w Panu,

bo on tworzy mnie na nowo, przez swoje słowo.

Bez Niego nie dam rady

bez Jego codziennej porady

Bez miłosierdzia Jego

i Słowa Bożego.

  To jest mój pierwszy wpis, więc mam nadzieję, że z czasem poprawie moje pismo oraz to co chce przekazać. Jestem nastolatką, która pokłada ufność w Panu. Od najmłodszych lat wpajana mi była miłość Boża. Wychowuje się w rodzinie chrześcijańskiej. Mam pełno lęków, ale wiem, że mogę zawsze zwrócić się do Tego, który mi pomoże. Należę do Oazy i jestem w niej zakochana. Chodzę także na neokatechumenat od urodzenia. Choć jestem nastolatką mam nadzieję, że będę pisać coś co może kogoś zainteresować i co Duch Boży mi podpowie.

Umocniona w Panu.