Archiwum kategorii: Rodzina

Mama

Gdy trwa niedziela w mojej głowie pojawia się wiele pomysłów na nowy wpis, a gdy zasiadam już do komputera wszystko wydaje się liche i słabe. Uwierzcie mi na słowo, że nieraz ciężko mi napisać coś co można normalnie przeczytać.

Mama to słowo, które wypowiada dziecko jako pierwsze w swoim życiu. Mama to osoba, która jest obecna przez całe życie swojego dziecka. Mama, to Boży anioł, który pozwolił na zamieszkanie nowego życia w swoim ciele. Mama to dłoń, która przygarnia własne dzieci. Mama to istota, która wyrzekła się wiele w imieniu drugiego człowieka. Mamy to postacie o wielkiej odwadze, wrażliwości, bezinteresownej miłości i szczęśliwości.

Nieczęsto potrafimy zauważyć jak dużo nasi rodzice dla nas robią. Będąc ludźmi często widzimy te rzeczy, które nam przeszkadzają, denerwują. Za to te, które robione są z miłości, często zostają przez nas nie zauważane. Przestaliśmy traktować je jak cuda, zaczęliśmy traktować jako normalność. Ogromny błąd.

Kochać drugiego człowieka to kochać za wszystko i pomimo wszystko. Jezus, czyli Bóg także miał mamę. Bardzo ważną role odgrywała w Jego życiu. Była z Nim w najważniejszych chwilach. Był jej posłuszny, choć nie zawsze się z nią zgadzał np. scena w Kanie Galilejskiej, kiedy Maryja poprosiła Go o przysługę dla pary młodej.

Wiem, że nieraz ciężko jest doceniać to co się ma. Wiem, że nie raz jesteśmy zapatrzeni w świat, we własne życie i wszystko uważamy za „normalność”. A jakby spojrzeć na to jako cud?

Kocham moją mamę i wiem, że jest dla mnie najlepszą mamą na świecie. Chciałabym życzyć wszystkim mamą, aby na wzór Matki Bożej wypełniały swoją posługę, jaką jest macierzyństwo. Wiem, że jest dzień po Dniu Mamy, ale każdy dzień jest warty myśli o mamie.

Chwała Panu!

Jak bez ręki…

Zastanawiałam się długo co mogę dziś napisać. Moje notatki choć wypełnione po brzegi nie przypadały mi to gustu. Więc jaki poruszyć temat? Pomogła mi koleżanka, której bardzo dziękuję. Ten wpis poświęcam mojemu rodzeństwu, a w szczególności myślę o mojej młodszej siostrze, która dziś ma urodziny.

Mam trójkę rodzeństwa. Starszego brata, młodszą siostrę i młodszego brata. Muszę przyznać, że nieraz jest ciężko się nie kłócić, zawsze się zgadzać ze sobą czy normalnie rozmawiać. Mimo tego nie oddałabym ich za nic w świecie.

Rodzeństwo to wielka siła, którą gdy odkryjesz nie da się złamać. Miłość do drugiej osoby, która jest jedna z tych najbardziej bezinteresownych. Martwienie się o drugą osobę bardziej niż o kogoś innego.

Ostatnio oglądałam wraz z siostrą filmik gdy ona miała zaledwie 4 dni. Pamiętam jak bardzo ją chciałam. Jak się cieszyłam, że to siostra! W tym filmiku mówiliśmy ciągle jej imię z wyraźnie słyszanym zachwytem.

Cieszę się, że Bóg dał mi całą trójkę! Wiem, że nieraz próbując nie ranić robię to dwa razy mocniej. Na razie w tym wieku pewnych rzeczy się nie zauważa. Pewnych rzeczy nie rozumie. Nie wyobrażam sobie jednak przestać z nimi rozmawiać.

To tak jak chodzenie bez ręki. To jak brak cząsteczki siebie.

Umocniona

Moja Mama

Byłam małą dziewczynką, gdy pierwszy raz przybyłam do chórku dziecięcego „Śpiewaj Panu” prowadzonym przez moją ciocię. Na początku stałam w tzw. małym mikrofonie, który jeszcze wtedy mieścił się na podeście przed obrazem (repliką) Matki Boskiej Częstochowskiej. Wpatrywałam się w niego nieraz z tak bliska, a myślami byłam tak daleko od Niej. Trwało to parę lat, bo potem wyrosłam i trawiłam do „większego” mikrofonu.

W Częstochowie miałam możliwość być cztery razy. Pierwsze dwa spotkania z Cudownym obrazem nie wywołały u mnie większego poruszenia. Oczywiście cieszyłam się, że mogłam zwiedzić tak znane miejsce. Jednak nigdy nie czułam więzi z Maryją takiej jak z Jezusem.

Gdy w tym roku, „coś”, a bardziej ktoś w głowie mówił mi żebym poszła pieszo na Jasną Górę nie mogłam powiedzieć „nie”. Oczywiście bałam się, mówiłam po co ja, przecież w Częstochowie już byłam. Mimo to targnięta jakimś nieznanym pragnieniem poszłam. Nie będę opowiadała całej drogi, bo zbyt dużo tego jest. Każdy pielgrzym przyzna mi rację, że widząc już sanktuarium na Jasnej Górze nogi same niosą. Radujesz się, płaczesz. Widząc po takim trudzie Matkę Bożą to łaska. To wielka łaska. Co wtedy zrozumiałam? Moja Mama była tam dla mnie. Ona zawsze przy mnie była. Często proszona przeze mnie o wstawiennictwo pomagała jak dziecku. Troszczyła się o mnie w całej drodze na Jasną Górę. Gdy miałam zwątpienia przychodziła w innych ludziach, mówiąc mi, że nasza relacja może być jak z Jezusem.

W naszym kościele w każdą środę jest nabożeństwo do Matki Bożej Nieustającej pomocy. Rok temu miałam słaby dzień, chciało mi się płakać. Wracałam bardzo późno ze szkoły. W moim sercu poczułam pragnienie pójścia do kościoła. Wysiadłam z autobusu i poszłam pod kościół. Nigdy wcześniej nie byłam w środę w kościele. Zdziwiłam się gdy uklękliśmy i zaczęło się nabożeństwo. „Za pogrążonych w smutku- prosimy cię Matko Nieustającej Pomocy”…

Jezus kochał swoją matkę. Także chcę żebyśmy my ją kochali. Jutro zaczyna się październik. Miesiąc różańca świętego. Chrześcijańska broń. Ciężka nieraz do odmawiania, ale bardzo skuteczna. Warto spróbować. W tym miesiącu dziękować i prosić.

Umocniona

 

Duch Święty

Kiedyś poruszałam już temat Ducha Świętego, ale z racji, że dzisiaj zielone świątki chcę do Niego po raz kolejny nawiązać.

Wczoraj, gdy byłam pierwszy raz na Lednicy, czułam, że Duch Święty działa. W związku z tym wydarzeniem zaczął działać już gdy zbieraliśmy ekipę z mojej miejscowości. Udało się zebrać cały duży autobus. Kto by pomyślał… Będąc tam na każdym kroku można było zobaczyć działanie Trójcy Świętej. Sam fakt ile osób przyjechało na Lednice by uwielbić Pana, Zbawiciela swojego życia. To wszystko jest działaniem Ducha Świętego. „Idź i kochaj”. Człowiek, który nie przyjmie Ducha Świętego, nie potrafi iść i nieść Ewangelie, kochać miłością Jezusa.

Odtwórzcie się na Ducha Świętego. Odwagi!

Spoczęła na mnie ręka Pana, i wyprowadził mnie On w duchu na zewnątrz, i postawił mnie pośród doliny. Była ona pełna kości. I polecił mi, abym przeszedł dokoła nich, i oto było ich na obszarze doliny bardzo wiele. Były one zupełnie wyschłe. I rzekł do mnie: Synu człowieczy, czy kości te powrócą znowu do życia? Odpowiedziałem: Panie Boże, Ty to wiesz. Wtedy rzekł On do mnie: Prorokuj nad tymi kośćmi i mów do nich: Wyschłe kości, słuchajcie słowa Pana! Tak mówi Pan Bóg: Oto Ja wam daję ducha po to, abyście się stały żywe. Chcę was otoczyć ścięgnami i sprawić, byście obrosły ciałem, i przybrać was w skórę, i dać wam ducha po to, abyście ożyły i poznały, że Ja jestem Pan. I prorokowałem, jak mi było polecone, a gdym prorokował, oto powstał szum i trzask, i kości jedna po drugiej zbliżały się do siebie. I patrzyłem, a oto powróciły ścięgna i wyrosło ciało, a skóra pokryła je z wierzchu, ale jeszcze nie było w nich ducha. I powiedział On do mnie: Prorokuj do ducha, prorokuj, o synu człowieczy, i mów do ducha: Tak powiada Pan Bóg: Z czterech wiatrów przybądź, duchu, i powiej po tych pobitych, aby ożyli. Wtedy prorokowałem tak, jak mi nakazał, i duch wstąpił w nich, a ożyli i stanęli na nogach – wojsko bardzo, bardzo wielkie. (Ez 37, 1-10)

Umocniona

 

Era Ducha Św.

Miałam kiedyś chęć napisania czegoś o Duchu Świętym, jednak zawsze odkładałam to na czas kiedy otrzymam go podczas bierzmowania. Jednak dziś napiszę o Nim. Chociaż bierzmowanie będę miała za niecałe dwa lata.

Pewien ksiądz powtarza często, że jesteśmy erą Ducha Świętego. Stary Testament był erą Boga Ojca. Poznawał Go sprawiedliwego, czasami surowego. Tego, który trzymał wszystko na właściwym miejscu. Ludzie Nowego Testamentu byli erą Jezusa Chrystusa. Mogli Go poznać i zobaczyć jego mękę. Za to my jesteśmy erą Ducha Świętego. Został On posłany nam, byśmy umieli radować się i uwielbiać Zmartwychwstałego Jezusa. Duch Święty Pocieszyciel.

Trudno mi było być otwartym na Ducha Świętego. Nadal mam z tym problem. W tym miesiącu jednak postanowiłam sobie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, że będę próbowała być na niego otwarta. Zgadzała się na to, by On pomagał mi wybierać dobre ścieżki.

I pierwszy raz w życiu poczułam taki spokój. Modliłam się ja, modlili się ludzie, których oto prosiłam. Mówili słowa, takie które zmieniały moje nastawienie. Pomagali mi przebrnąć przez mój strach. Miałam w tym tygodniu konkurs. Bardzo na nim mi zależało, ale wiedziałam, że ma się dziać Jego wola. Byłam nastawiona na wszystko. Prosiłam znajomych o modlitwę by być spokojnym i napisać jak najlepiej. Nigdy nie czułam się tak spokojna, jak tego dnia. Radość mnie napełniała. Miałam ochotę dzwonić do wszystkich i cieszyć się z nimi. To było takie przeżycie, którego nie da się opisać.

Kiedyś słyszałam porównanie, że Duch Święty to taki zapakowany prezent. Od nas zależy czy Go rozpakujesz, czy nie.

Nie wiem jaką decyzję podjąć. Pewnych rzeczy się boje. To On czasami (nieraz chodzę na własną rękę co jest gorsze)  sprawia, że podnoszę nogi i wybieram ścieżkę. Potem jestem zdziwiona swoim postępowaniem. Bo co ja zrobiłam? Naprawdę wybrałam coś innego niż chciałam? Czasami tylko otwieram buzie ze zdziwienia, że się na coś odważyłam. To On pozwala mi iść i coś powiedzieć do innych ludzi, mówić świadectwa. To On pomaga mi prosić innych o modlitwę. To On sprawia, że rozumiem teksty Pisma Św. On sprawia, że mogę tutaj pisać…

A ty jesteś na Niego otwarty? Odpakowałeś prezent, który dał Ci Bóg?

„Duchu Święty dmuchaj na Nas, nie tyle o ile, ale na całego.”

Umocniona

 

Rodzina Boża

Twórcą oazy, założycielem Ruchu i pierwszym moderatorem krajowym był Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki. Ruch Światło-Życie rozwinął się z oaz – rekolekcji zamkniętych prowadzonych metodą przeżyciową.

Tak można opisać oazę wklejając informację z Internetu. Jednak, ja napiszę po swojemu. Z Ruchem Światło- Życie spotkałam się ok. 4 lata temu. Najpierw tego wszystkiego nie pojmowałam. Uczesniczyłam w spotkaniach, bo animatorką była moja ciocia. Dopiero teraz zaczynam coś rozumieć. Czym dla mnie jest oaza? Dużą rodziną, która mieszka w różnych miastach, każdy z nas jest totalnie inny, ale łączy nas jedno- miłość Boża. Dlaczego oaza mnie tak zafascynowała? Bo to był mój wybór, nie muszę być tam z przymusu. Mogę być sobą i uczucie jakie towarzyszy mi zawsze kiedy widzę, że takie osoby w moim wieku też wierzą jest nie do opisania. Ciarki na ciele i drgawki ( w skrócie).

Wczoraj uczestniczyłam w pierwszym tegorocznym spotkaniu Ruchu Światło Życie w mojej parafii. Nawet nie możecie sobie wyobrazić jak cieszę się, że będę miała okazję spotykać się w niewielkiej grupie ludzi, pogłębiając moją wiarę. Poznawać coraz lepiej Boga i przede wszystkichm uczyć się samej siebie, swojego zachowania. Wczoraj, kiedy miałam okazję śpiewania w kościele piosenek, po raz kolejny chciałam płakać. Nie miałam jeździć tylko na krótkie rekolekcję w roku szkolnym, raz w wakacje jechać na dłuższe. Po kilku latach nareszcie będę miała stałą, bliską, formację. Z ludźmi, których znam, ale mogę poznać jeszcze lepiej. Na razie nie jest nas dużo. Jak wczoraj policzyliśmy 12 osób i ksiądz. Od razu porównaliśmy ten symbol do 12 apostołów i Jezusa. Nie było ich na początku dużo. Z czasem pojawiało się coraz więcej… Aż rozprzestrzenili wiarę na cały świat.

Bóg zatroszczył się o naszą, może nie dużą parafię. Dał nam księdza, który chcę poświęcić dla nas czas. Myślę, że nie będzie zmarnowany. „Nie podcinajmy skrzydeł młodzieży”.

Na mojej twarzy gości wielki uśmiech. Wczoraj nie mogłam spać, tak byłam przejęta. Mimo, że kończą się wakacje, mam mobilizację by wytrzymać kolejne 10 miesięcy w szkole. Dzięki wspólnocie. Cieszę się i dziękuję że jesteście!

Dziękuję Boże, że będę mogła się formować i lepiej Ciebie poznawać. Dziękuję za tych ludzi, którzy wczoraj byli i co będą chodzić na formację Oazy. Amen.

Chwała Panu! 😀

Umocniona

 

Anioł Stróż

Nie ważne czy deszcz czy pogodny dzień.

Anioł Stróż zawsze ratuje Cię.

Nie ważne czy koszmar czy grzech

On nadal obok Ciebie jest.

 Co mnie natchnęło na napisanie na taki temat? Odpowiedź jest prosta-koszmarna noc. Gdy byłam mała i mieszkałam jeszcze w starym pokoju pewien obraz pomagał mi przed każdą nocą. Musicie wiedzieć, że nieraz boję się zasnąć, bo często mam koszmary, które na długo zapamiętuje. Zawsze kiedy miałam się kłaść spać patrzyłam na ten obraz. Był na nim wielki anioł, który pilnował dwójkę przytulonych do siebie dzieci. Chłopca i dziewczynkę. Szły przez zepsuty most. Ten rysunek zawsze mnie uspakajał. Wiedziałam, że mogę spać spokojnie. Nawet jak obudziłam się z koszmaru to przywoływałam w wyobraźni ten obraz. Dziś zrobiłam to samo. I pomogło.

To właśnie ten. Może nie najpiękniejszy, ale ważny dla mnie. Dla mojego serca.

  Chyba każdy zna modlitwę „Aniele Boży stróżu mój…” Ostatnio odmawiając ją posyłam mojego Anioła Stróża do osoby, która tego potrzebuje. Czasami jednak zostawiam go sobie, gdy wiem, że mam jakiś problem do rozwiązania. Czy to działa? Oczywiście. Na początku podchodziłam do tego z wahaniem. Po pewnej sytuacji, której nie będę tu przytaczać wiem, że to działa. Co należy zrobić? Wystarczy po odmówieniu formułki powiedzieć: „Chcę żebyś był dziś z…” Jest jednak jedno ale! Jak wiemy każdy z nas ma jednego Anioła Stróża. Więc też nie może się rozdwoić. Posyłamy go w danym dniu tylko do jednej osoby.

Dziękuję Ci Boże za dzisiejszy dzień. Za mojego Anioła Stróża i moją siostrę. Dziękuję, że mogłam być świadkiem tego pięknego wydarzenia. Amen.

Umocniona

Rodzina

Rodzina…

Nie potrafię nic napisać… W tym jednym słowie zawarte jest wszystko co pamiętam, wszystko co im zawdzięczam. Moja rodzina jest wspaniała! Każdy z nas jest inny, ale pasuje jak ulał. Rodzina jest trochę podobna do puzzli, które tworząc całość, pokazują jakiś piękny obrazek. Bez jednego puzzla nie zobaczysz całości. Tak samo jest z rodziną. Moją, czy twoją. Rodzina. Nie mogłoby kogoś zabraknąć.

Rodzina ma taką moc w sobie, że często jest psuta przez diabła. Jest dużo sytuacji kiedy słyszysz, że kolejna rodzina się rozpadła. Kolejne małżeństwa biorą rozwód, rozdzielając dzieci. Nie wyobrażam sobie życia bez mojej mamy, czy taty. Tak samo bez mojego rodzeństwa. Nie mówię, że nie mamy problemów…. Mamy. Jak każda inna normalna rodzina. Tylko, że my wiemy co zrobić by było znowu dobrze. Wiemy do kogo się zwrócić. Może Bóg daje nam takie trudne sytuację, żeby to wszystko zrozumieć?

Najważniejsze się nie poddawać. Coś się rozpada, załamuje, są problemy. Modlić się i wierzyć w to, że można tę sytuację jeszcze naprawić.

Może właśnie przeżywasz trudną sytuacje w domu? Pokłóciłeś się z żoną, mamą, rodzeństwem, tatą… Nie poddawaj się. Zaufaj i uwierz, że z Nim wszystko wróci na swoje miejsce.  Żaden puzzel nie będzie zgubiony.

Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie (Iz 49,15).

Dziękuję Ci Panie za cały ten tydzień. Dzięki Tobie wiem jak ważna jest rodzina i relacje w niej zachowane. Proszę Cię za każdą rodzinę na świecie. W szczególności te rozpadające się i moją.

Umocniona

Przyjaciel najważniejszą osobą życia

Przyjaciel jest tarczą

Przyjaciel jest mieczem

Który wysłucha nawet gdy jest Ci bardzo źle.

Przyjaciel powie Ci zawsze prawdę

Przyjaciel o Tobie dużo wie.

Rozpoznaje kiedy uśmiechasz lub poddajesz się.

  Nie mogę oczekiwać od mojego przyjaciela na ziemi, że będzie zawsze najlepszy dla mnie. Bo ja sama taka być nie potrafię. Popełniam błędy i inni też je popełniają. Mam swoich przyjaciół na, których mi zależy. Co nie znaczy, że ich nie ranie, nie kłócę się z nimi. Chyba każdy z moich przyjaciół ma mnie kiedyś dość, ale i tak zostają.  Przyjaciele są dla mnie oparciem. Jestem przejęta każdą naszą kłótnią. Nie raz ranie, mówię coś czego nie chciałam, czasami wybaczają, czasami nie.

  Ale jest Przyjaciel, który zawsze mi wybacza. Nawet kiedy ja się od niego odwrócę. On zna moje wszystkie tajemnice. On zna całą mnie, nawet rzeczy, o których ja sama nie mam pojęcia. Jest najlepszym obserwatorem. Kiedy mi źle on tylko czeka, aż mu to powiem. Zna mnie, a ja próbuję odkryć jego. Daje mi tu przyjaciół na ziemi, aby oni sprawiali bym była szczęśliwa, uśmiechnięta.

   Dziękuję, że dałeś mi moich przyjaciół na, których mogę polegać. Dziękuje, że to Ty jesteś moim Przyjacielem.

Przyjaciela mam co pociesza mnie, gdy o jego ramie oprę się. W nim nadzieję mam, uleciał strach On najbliżej jest, zawsze troszczy się.

Chwała Panu!

Umocniona 😀