Archiwum kategorii: Wielki Post i Wielkanoc

Prawdziwie nie ma Go tu!

Za cierpieniem idzie miłość

Rozglądając się wokoło.

Patrzy, luka i tak puka:

Czy nie pragniesz przyjąć Go?

Z krzyża spojrzenie zatrzymane.

Tylko na nas, tylko dla nas.

Jezus przezwyciężył grzech,

Więc nie zadręczajmy się.

Bądźmy świecą, rozbłyskajmy-

Jezusem zmartwychwstałym.

Alleluja! Jezus żyje!

Niech radość od nas bije!

Skaczcie, tańczcie, wodą się psikajcie

Miłość, którą dostaliście, rozdajcie.

  Po czterdziestodniowym poście nareszcie nadeszło to ważne wydarzenie! Zmartwychwstanie Pana Jezusa! Alleluja! 🙂 Jezus żyje, przezwyciężył śmierć!

W tym roku śpiewałam w Wielki Czwartek i Wielki Piątek w „scholii”. Przyjęłam rolę służby. Nie raz wygodniej jest mi być obserwatorem. Więc zawsze się zastanawiam nad tym czy będąc kimś innym dobrze przeżyję np. Msze. Jednak tym razem patrzyłam na to inaczej. Chciałam by tym moim śpiewem sprawić by drugi człowiek lepiej przeżywał te bardzo ważne wydarzenia. Nic nie tracąc, tylko dzięki Bogu, umiałam służyć i przeżywać duchowo, jak i emocjonalnie te dwa dni.

W Wielki Piątek, gdy Jezus umarł i został już przeniesiony do grobu miałam ochotę płakać. Czułam się jakby On w tym momencie ode mnie odszedł. Jakby już nie był obok mnie. Dopiero siedząc w samochodzie, mój starszy brat poruszył bardzo ciekawy aspekt tego dnia. Zauważył on, że Wielki Piątek to nie jest w cale taki smutny dzień. Przecież Adoracja nie kojarzy się ze smutkiem, ale z miłością. A gdy monstrancja została już postawiona, ksiądz nie czytał: „Jezu jak przykro, że umarłeś.”  Lecz Prosi o pomoc w naszych bólach, trudach, aby Jezus pomógł nam nieść krzyż swojego życia.

No i Wielka Sobota. Od 17 lat jestem podczas niej na czuwaniu całonocnym. Zawsze mi to przeszkadzało, że wracaliśmy do domu o 4, że nie mogłam się wyspać. Do tego następnego dnia byłam zawsze padnięta. Pierwszy raz chciałam zobaczyć jak to wygląda w kościele, będąc z moją wspólnotą. Wiedziałam jednak, że nie mogę opuścić rodziny. Jeszcze nie teraz. Bałam się, że zasnę…. Nic takiego się nie wydarzyło.

Mało tego poczułam, że Jezus NAPRAWDĘ ZMARTWYCHWSTAŁ. W każdej sytuacji mojego życia był i jest. W chwilach trudnych, w tych chwilach w których się poddaje, w tych chwilach których z mojej twarzy nie znika uśmiech. Dziś dosięga mnie taka radość, że nie czuję w ogóle zmęczenia. To On chciał tak działać. Mimo, że ja miałam inny plan. Chciałam być gdzie indziej.

„Idźcie i głoście”. Głoście, że On zmartwychwstał. Przezwyciężył grzech z miłości do nas! Alleluja! Jezus żyje! I to właśnie chcę wam przekazać. On naprawdę ŻYJE!

Życzę Wam wszystkim udanych świąt i by zmartwychwstały Jezus przemieniał wasze serca codziennie. Idźcie i głoście!

Chwała Panu! 😀

Umocniona

We wszystkim widzieć Boga

Trwają ostatnie dni Wielkiego Postu. Więc warto jeszcze na chwilę się zatrzymać i pomyśleć nad swoim życiem. Nad tym jak pewne rzeczy dostrzegamy, jak myślimy, czy wierzymy w zbawienie itd.

Cierpienie. Dla każdego to słowo oznacza co innego; inny wymiar cierpienia. Wyróżniamy dwa rodzaje cierpień: cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe. Z każdym możemy napotkać się codziennie. Np. możemy cierpieć z powodu utraty ważnej osoby, ale możemy też cierpieć z powodu jakiegoś kalectwa…

Dlaczego cierpienie najczęściej kojarzy nam się negatywnie? Czemu właśnie zapisujemy to uczucie, jako uczucie złe, przykre? A cierpienie jest po to byśmy wydobyli z siebie więcej, abyśmy potrafili przeżyć doświadczenia innych, abyśmy przez ból stali się mądrzejsi.

Według książki „elementarz ks. Twardowskiego” można wyróżnić trzy postawy w stosunku do cierpienia, które teraz przytoczę, gdyż uważam, że są bardzo trafne.

  1. Buntu. Boże jak mogłeś mi to uczynić? Patrz teraz płaczę, boli mnie. Naprawdę tego chciałeś?
  2. Rezygnacji. No cóż, siła wyższa, muszę się z tym pogodzić. „Trudno na coś trzeba umrzeć”.
  3. Cierpliwości. Nie rozumiem cierpienia, ale staram się zrozumieć, że Pan Bóg czegoś ode mnie chce, oczekuje. „Amen”- zgadzam się na wszystko, na każde cierpienie.

Jezus Chrystus okazał swoją miłość do nas poprzez krzyż. Poprzez nieludzkie cierpienie. Umierając za każdy nasz grzech. Powiedział „Amen”, chociaż przeżywał ogromną trwogę.

Dziękuję Boże za moje cierpienia. Dziękuję za ostatnie dni Postu. Proszę Cię pomóż nam przyjmować postawę cierpliwości. Amen.

Umocniona

 

„Mnie zaś nie zawsze macie”

Na to Jezus powiedział: «Zostaw ją! Przechowała to, aby [Mnie namaścić] na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, ale Mnie nie zawsze macie».

Jak podchodzę do śmierci Jezusa? Czy post jest prawdziwym wyrzeczeniem, czy tylko przykrywką? Pokazaniem, że poszczę. Spójrzcie wszyscy! „Umartwiam się”. Jak cenie sobie miłość do Boga? Czy jestem oczekujący, czy niecierpliwy? Co się dzieje gdy mam zły dzień, gdy wątpię? Gdy Go w swoim życiu nie zauważam? Proszę o pomoc, czy jeszcze bardziej wchodzę w zło? Jak długo wołam? Do skutku czy krótko, niesłyszalnie? Dostaliśmy od Boga łaskę poznania Jego, nie zaprzepaśćmy Tego. Nie odkładajmy Tego na potem. Kto wie, może to ostatnia sytuacja, szansa? Nie odkładaj Tego na potem. Żyj teraz!

Dziękuję Ci Boże za moje życie. Proszę Cię, abyśmy jak najlepiej przeżyli ten post i przygotowali się na Twoje przyjście. Amen.

Umocniona

Triduum Paschalne

Zmartwychwstanie niedługo Pan

Więc życzenia składam Wam.

Niech Chrystus w sercach Waszych zagości,

I stworzy w nich wiele miłości.

Prezentów super od zajączka,

I śmigusa-dyngusa bez końca. 

 Długo zastanawiałam się o czym napisać. Szczerze się przyznam miałam kilka pomysłów, ale mało chęci. Co prawda wolałam w ten ważny czas nie przesiedzieć przy laptopie tylko przeżyć duchowo. Sądzę, że mi się udało.

 Dla mnie cały Wielki Tydzień jest ważny. Bardzo ważny. Co roku przeżywam go inaczej w sposób duchowy, jak i materialny. Zaczynając może od Środy ostatniego dnia szkoły przed świętami, gdzie miałam stół wielkanocny do dzisiejszego dnia musze przyznać, że dawno nie przeżyłam czegoś tak mocnego. W środę pożegnałam się ze wszystkimi problemami szkolnymi jakie w niej zostawiłam. Mam nadzieję, że wracając z przerwy świątecznej naprawie kilka relacji i spróbuję żyć w zgodzie z innymi ludźmi. W czwartek, dzień ustanowienia Eucharystii i kapłaństwa. Jestem wdzięczna Bogu za każdego księdza, kleryka i diakona, którego spotkałam w swoim życiu. W Piątek adoracja krzyża. Jakże inna niż te, na których miałam okazję być, ale nadal magiczna. Piątek i Sobota to są najtrudniejsze dni dla mnie i mojego charakteru. Najtrudniej w tych dniach o cisze i nie śpiewanie niczego. Do tego zabroniłam sobie podjadania podczas robienia potraw na dzisiejszy dzień. Co jest dla mnie prawie nie wykonawcze. W Sobotę wieczorem miałam ochotę na otwieranie Pisma Świętego i czytanie go. Więc tak zrobiłam i dołączyła się do mnie moja młodsza siostra. Uwielbiam z nią tłumaczyć Pismo. Potem miałam możliwość być na całonocnym czuwaniu Paschalnym. Siedzenie do godziny 4 jest trudne, a tym bardziej, gdy lubi się spać. Bóg co roku pokazuje mi, że daje radę nie zasnąć choć czasami jest bardzo ciężko. I dzisiaj Najlepszy dzień w całym roku liturgicznym. Zmartwychwstanie!

 Ogromną radość sprawiło mi jeszcze coś. Potrafiłam pomóc. Bóg uzdolnił mnie do tego, że mimo mojego potwornego lenistwa zrobiłam tyle rzeczy i nie marudziłam! Sama ofiarowałam siebie, a było dużo do zrobienia. Czuję się z tym wspaniale!

ZMARWYCHWSTAŁ PAN I ŻYJE DZIŚ

BLASKIEM JAŚNIEJE NOC!

NIE UMRE! NIE!

LECZ BĘDĘ ŻYĆ!

BÓG OKAZAŁ SWĄ MOC.

Boże dzięki Tobie moja wiara się pogłębiła. Dziękuje Ci, że mogłam w pełni przeżyć te święta i za twoją łaskę i Zmartwychwstanie!

Umocniona