Archiwum kategorii: Wiersze i opowiadania

Ekratwarze

Hałas, szum, w głowie huk

Mroczną aurę tworzy mur.

Zapatrzeni w jedną stronę

Na oszustwie- życie swoje.

 

Milknie już rozsądku głos

Ekratwarze wciąż, wciąż

Jedna przy drugim zatopiona,

Nie żywa, nie stworzona.

 

Aksamitnie płynąc w świat

Zagubionych przyjdzie czas

Światło pośród cienia mórz

Z ciemności- żywy trup.

 

Dźwięki, tony i wibracje

Zakładnicy stoją w masce.

Cud- przejrzyj na oczy

Znikł w pustej nocy.

 

Czasami

Czasami, nie rozumiem siebie…

Czasami, nie wiem co zmienić…

Czasami, nie uśmiecham się do ludzi…

Czasami, trudno mi cokolwiek czynić…

Czasami, boję się wyśmiania

Czasami, wątpię, nic nie czuję…

Czasami, upadam, spadam, się dołuję…

Czasami, na siebie krzyczę…

Czasami, się buntuję, maskuję…

W moim życiu „czasami”, często występuje.

Matka Boska Bolejąca

„Stabat Mater Dolorosa”

Krzyczeli: „Na krzyż! Na krzyż z Nim!”

Mój kochany, umiłowany Syn.

Założyli mu cierniową koronę,

Kazali przejść z krzyżem całą drogę.

Tyle razy potykał się, upadał,

Mało kto mu pomagał.

Pierwszy gwóźdź mu przybili,

Moje serce tym zabili.

Tyle ran na Jego ciele,

Nie przeżyję, mój Aniele!

Jego ciało takie nędzne, kruche…

Oddajcie mi Go! Ja Go utulę.

I umiera… I widzę Jego mękę.

Boże, gdzie ty jesteś?!

Ostatnie słowa wypowiada,

Łza po policzku moim spada.

Właśnie umarł mój syn,

Zbawiciel tego świata.

Jezus poniósł śmierć za każdy nasz grzech. Za ten który już popełniliśmy oraz za ten co popełnimy. Ciężko nam nieraz zrozumieć jaki to był ból, jakie cierpienie. Za każdym razem przeżywając Mękę Pańską nie potrafię sobie tego wyobrazić. Jak czuli się Jego bliscy? Jego najbliższa, kochająca Go Matka. Jego umiłowany apostoł Jan. Piotr który się Go zaparł. Maryja choć wiedziała, że tak być musi, czuła ból, który przeniknął jej serce. Za każdym razem gdy grzeszymy wbijamy gwóźdź w Jego ciało.

„Nie poddawaj się!”

„Nie poddawaj się!”

Nie poddawaj się
Gdy coś idzie źle
Gdy porażka znów nie ominie Cię.
Łap za ster
Ster zbawienia
Pokochaj to co robisz
I się nie zmieniaj.
Akceptuj te trudy, narzekania
Cudem jest dzień, który wstaje z rana.
Z miłością Bóg przychodzi znów
W każdy dom, w każdy próg.
Jest wśród życzeń i uśmiechów
Po prostu w każdym człowieku.

Jak byś się czuł?

„Tak jak zapowiedziała o godzinie 1330  przyszła do mnie nie kto inny, a Angelika.

-Widzę, że nasza gwiazda miała za mało sławy i się pochorowała.- wycedziła na powitanie.

-Co?- spytałam zdziwiona i dotknięta.

-Jeszcze się głupio pyta. Jak to co? Sławna chcesz być i tyle. Dlatego, symulujesz chorobę  i od razu dostajesz role w filmie.

Czy ona serio tak myśli? Czy wszyscy w szkole tak myślą?

-Leżysz tu sobie i nie chodzisz do szkoły, a i tak dostajesz to co chcesz. A my? Uczymy się, aby nas wybrali, a nie jak ty!

Łzy leciały już mi po policzkach.

-Jak ty możesz?!- wrzasnęłam- Nie znasz mnie i osądzasz!

-Tak, a teraz sobie płacz. Nikt cię nie lubi słyszysz?! Nikt! Jesteś samolubną gwiazdą i tyle.

Tego było za wiele. Usiadłam na łóżku trzymając się za klatkę piersiową. Ból serca, ale inny ból. Ten był innego rodzaju. Jakby ktoś kroił mi serce na milion kawałeczków.

-Wyjdź!- krzyknął inny głos. Głos Kacpra.

-Ale…- teraz się zrobiła nieśmiała jak myszka.

-Powiedziałem wyjdź!-krzyknął ostrzegawczo.

Wybiegła. Sekundę później Kacper był koło mnie

-Wszystko dobrze?- zapytał.

Przytuliłam się do niego płacząc mocno.

-Chcę płakać, a powinnam się śmiać. Powinnam pokazywać, że jestem silna, pokazywać uśmiech na swojej twarzy, aby innym robiło się lżej na sercu. Ale Kacper ja już nie potrafię to mnie przerasta. Dlaczego ona się ze mnie śmieję?! Co ja jej zrobiłam?!

Stałam cała roztrzęsiona w jego ramionach. On bynajmniej nie myślał o mnie źle. Co on w ogóle we mnie widział?

-Jestem do niczego.- kontynuowałam wypowiedź cała już mokra od łez.- W ogóle nie powinieneś się ze mną za dawać. Co ty we mnie widzisz? Przecież jestem do niczego. (…)”

 

Tą opowieścią chcę zilustrować ocenianie. W dzisiejszym świecie często klepiemy słowa bez zastanowienia, z zazdrości. Nie potrafimy pogratulować, powiedzieć czegoś miłego tylko wykrzyczeć coś co nam się nie udało. Czy jednak warto? Julką z opowiadania mógł być każdy. Osoba bardziej wrażliwa weźmie każde nasze słowo do siebie. Będzie czuć się beznadziejnie, nic nie warta. Jak byś się czuł gdyby ktoś zaczął ci wyrzucać nawet Ciebie nie znając? Czy czułbyś się wtedy komfortowo?….

„Rozpocznij walkę!”

„Wakacje 2016r. skończyły się jakiś czas temu, a razem z nimi długo oczekiwane Światowe Dni Młodzieży w Krakowie. Na tym ważnym dla każdego chrześcijanina wydarzeniu, spotkały się miliony młodych ludzi, by słuchać słowa Papieża i kierować się nimi w życiu.

Pojawiło się wiele pięknych, mądrych słów. Do mnie, jako uczestniczki, najbardziej przemówiły słowa: „Bóg liczy na ciebie z powodu tego, kim jesteś, a nie z powodu tego, co masz: w Jego oczach nic nie znaczy, jak jesteś ubrany, czy jakiego używasz telefonu komórkowego.” Dlaczego właśnie te? Przecież było ich zdecydowanie więcej… Rzeczywiście padło wiele słów, mimo to te najbardziej poruszyły moje serce.

Świat oparty jest teraz na rzeczach materialnych, nieistotnych. Na tym, jaki masz samochód, telefon komórkowy, jak się ubierasz, czy się malujesz itd. Trudno nam w życiu codziennym być po prostu sobą. Nie masz drogiego telefonu? Słabo. Nie wiesz, jaki kosmetyk do czego służy? Nie jesteś wart rozmawiania.  Zaczynamy oceniać, wyśmiewać. Zanim kogoś poznamy, skreślimy go z listy, bo wygląda na takiego, z którym rozmowa to tylko stracony czas. I tu popełniamy błąd!

Bóg liczy na każdego z nas z powodu tego kim jesteśmy. Właśnie… Kim jesteś? Kim ja jestem? Jesteśmy dziećmi Bożymi. Jesteś inną osobą niż każdy człowiek na ziemi. Jesteśmy wyjątkowi, bo każdy z nas jest inny. Bóg chce byśmy wiedzieli, że najlepsze, co może być- to bycie sobą. Kolejny problem: Co jeśli ja siebie nie lubię? Czasami nasuwają nam się takie pytania, takie wątpliwości, chwile smutku. Najlepszym sposobem na pokonanie tego jest powiedzenie sobie: Bóg Mnie kocha, takiego jakim jestem. Jeśli Bóg jest nieomylny, to jak w takiej sprawie miałby się pomylić? Wybrał Cię przed stworzeniem świata. Wybrał Cię, ponieważ Cię kocha. Postawił i nadal stawia Cię przed wielkimi rzeczami, przed trudnymi wyborami, które pokonasz tylko będąc sobą i współpracując z Nim. Bóg na Ciebie liczy.

         Pewien Sługa Boży- ks. Franciszek Blachnicki założyciel Ruchu Światło- Życie powiedział kiedyś: „Każdy z nas jako osoba jest kimś jedynym, niepowtarzalnym.” Ma rację, tak jak papież. Każdy z nas jest osobą, którą nikt nie może zastąpić.

         Te słowa przekonują mnie, że w życiu warto iść pod prąd. Warto być sobą i nie patrzyć na zdanie innych. Ta wypowiedź jest listem od Boga, w którym zapewnia mnie o swojej ogromnej miłości do mnie. Nakłania mnie również do myślenia nad tym, czy ja nie oceniam… Co w moim życiu jest ważniejsze? Jaką mam hierarchię wartości. Bóg powołał  mnie do wielkich rzeczy i liczy na mnie bardziej, niż ja na siebie. Jestem jego Księżniczką, umiłowaną córką, o którą się troszczy i wysyła posłanników, bym mogła wiedzieć, co muszę jeszcze w swoim życiu zmienić.

Praca co prawda dana na konkurs, ale już są wyniki, więc mogę wstawić. Takie trochę przypomnienie Światowych Dni Młodzieży.

Boże dziękuję za te słowa, które do mnie kierujesz. Pomóż mi być posłannikiem dla innych. Amen.

Umocniona

Czy miłosierdzie jest dla młodych?

06.05.2016r. (środa)

Drogi pamiętniku…

Wiesz, że regularnie piszę, co w moim życiu mnie zaskakuje, martwi, cieszy, rani. Tylko, że nie mówiłam Ci co ostatnio nie daje mi spokoju. Mianowicie odkąd zaczął się ten rok, pewne słowo zatrzymało się w moim sercu i nie chce najwidoczniej z niego wyjść. MIŁOSIERDZIE. Możliwe, że jest to spowodowane rokiem ogłoszonym przez papieża Franciszka. Rokiem Miłosierdzia. Co to w ogóle jest miłosierdzie? Czy jest ono przeznaczone tylko dla Boga? Jeśli nie, to dla kogo? Czy jest przeznaczone dla takich młodych jak ja, którzy dopiero zagłębiają się w swoją duszę?

Te pytania siedziały gdzieś głębiej w mojej głowie, w mojej duszy. Nękały mnie, ale chyba znam już odpowiedź. Znalazłam ją Bóg mi ofiarował łaskę, dzięki której to zrozumiałam, na Mszy Św. w ostatnią Niedzielę. Niedzielę Miłosierdzia Bożego. Miłosierdzie to zarazem bezgraniczna miłość pełna przebaczenia, jak i ofiara. Czy potrafimy być Miłosierni tak jak Ojciec? Ach pamiętniczku, jakbym chciała! Jedyne co możemy zrobić, to prosić o to, aby być takimi ludźmi. Jesteśmy młodzi, ale to nie znaczy, że nie drzemie w nas Jego moc, moc Najwyższego. Możemy wybaczać i ofiarowywać siebie w codziennym życiu innym. Ja obiecałam sobie, że do Światowych Dni Młodzieży w Krakowie będę pomagać mojej mamie, ale także innym uczniom, którzy nie będą umieli zrobić jakiegoś zadania. Oczywiście nie mogę zapomnieć o wybaczaniu. Muszę przeprosić i prosić o wybaczenie wszystkich, których zraniłam w życiu, a jest ich naprawdę dużo. I sama muszę innym wybaczyć, bo wszyscy są ludźmi i błędy popełniają, tak samo jak ja. Pamiętniczku! Cieszę się, że Jezus Zmartwychwstały otworzył mi oczy właśnie tego dnia, w Niedzielę Miłosierdzia Bożego! Dobrze jest rozumieć jego wolę, mieć w sercu Jego słowo. „Miłosierni jak Ojciec” to hasło ŚDM 2016.

Wiesz co mnie cieszy jeszcze bardziej? To słowo – miłosierdzie, ma takie cudowne znaczenie! I nie jest ono dla tzw. „moherów”, ale dotyczy także nas -młodych! Pamiętniczku, muszę kończyć już pisać, bo chcę podzielić się tym co odkryłam moim znajomym, i nie zatrzymywać tego tylko dla siebie! Do następnego razu!

Z racji tego, że dziś zaczęłam wakacje wstawiam coś innego. Jest to praca, którą dawałam na konkurs.

Dziękuję Ci Panie Boże za cały ten rok szkolny. Za wszystkie upadki i sukcesy. Dziękuję za łzy niemocy i za to, że się nie poddałam choć nieraz było ciężko. Proszę Cię za te wakacje o bezpieczeństwo i dobre przeżycie ŚDM. Amen.

Umocniona