Małe cuda życia

„Niebo”

Na wysokim niebie widziałam Ciebie.

Na wysokim niebie mogłam patrzyć na Ciebie.

Położyć się na trawie i patrzeć.

Patrzeć i widzieć.

Byle tylko jeszcze, byle tak króciutko

Móc popatrzeć na Ciebie.

I tylko cisza,

Jak normalna klisza

 z prędkością światła nas ucisza.

Popatrzeć na Ciebie tylko tyle mi trzeba.

Zleć proszę do mnie z nieba…

W codziennym życiu możemy spotykać się z cudami. Może dla Ciebie jest to traf, szczęście. Dla mnie to cudy. Przeżyłam już tyle cudów, że nie pamiętam wszystkich.

,,Od jakiegoś tygodnia dzieją się takie rzeczy, że chętnie popłakałabym się ze szczęścia. Bóg jest ze mną i to czuje. Jeszcze nigdy nie uzyskałam tak dobrej średniej. Zaczynam lubić się uczyć i dziękuje w ogóle, że żyje, że jestem. To co się dzieje jest cudem. Choć takim małym, bo nie zostałam wyleczona z jakiegoś choróbska czy nie uratował mnie nikt przed samobójstwem, ale czuje się tak dobrze jak jeszcze nigdy. Jakbym mogła rozdałabym tą radość, aby inni czuli się tak jak ja w tej chwili.”

Ostatnio będąc na spacerze z siostrą mieliśmy nadzieję, że spotkamy pewną osobę. Niestety nie udało się nam, ale to nie znaczy, że poszliśmy na marne. To w ogóle cud, że umiemy ze sobą chodzić na dość częste spacery. Poszłyśmy, porozmawiałyśmy i porobiłyśmy zdjęcia. Pośpiewałyśmy na cały głos. Cud? Tak, w zupełności.

Zaczęła się wiosna. Kwiaty, pogoda śliczna. Nawet ten deszcz. Uwielbiam wiosnę. Cudem jest też to, że właśnie MI Bóg dał przeżywać kolejne dni wiosny.

Dziękuję Ci Boże za każdy cud w moim życiu. Dziękuję Ci za dzisiejszą Eucharystię. Dziękuję za spotkanie z moją przyjaciółką, której dawno nie widziałam. Dziękuję, że właśnie się uśmiecham, choć nie podoba mi się to co napisałam. Dziękuję za dzisiejszą spowiedź. Proszę Cię Boże za każdą osobę, która prosiła mnie o modlitwę.

Chwała Panu!

Dominika

Wspomnienia

Leże brzuchem ku niebu

myśląc sobie czemu…

I nawet, gdy przypominam sobie stare lata

będę rzeźnie płakać.

Zamknięte oczy mam

pomyśleć, że zastanawiam się tylko co mu dam.

Widzę setki scen przez które mi źle.

Serce inaczej bije

oddychać powoli próbuję.

Czy to nie powinno być inaczej?

Czy nie powinnam cieszyć się raczej?

  Jeszcze nie tak dawno wspomnienia były dla mnie przekleństwem. Sprawą przez, którą było mi bardzo źle, przez które płakałam po nocach w poduszkę. Tak naprawdę nie wiedziałam co się dzieję. Jaki jest sens, że zaczęłam wszystko wspominać. Bolało mnie to, że widziałam pewne błędy, które chciałabym, żeby w ogóle się nie stały. Do pewnego czasu posuwałam się nawet do tego, że chciałam wszystko zapomnieć.

  Możliwe, że to było jakieś przygotowanie mnie na to jak teraz jest. Każde wspomnienie jest witane u mnie uśmiechem. Nawet te bolesne, bo wiem, że już nie zrobię tego samego. Ludzie mają lepszą pamięć lub gorszą. Jak wracam do jakiegoś tekstu, które dawno napisałam pamiętam dokładnie w jakim humorze byłam, co wtedy czułam. To samo tyczy się zdjęć. Dlatego lubię je robić i mieć pełno w swoim telefonie.

   W moich wspomnieniach jest jakaś moc, której nie umiem pojąć. Wszędzie mnie dotykają, naprawiają. Psychicznie mnie rozwalają tak jak piosenki przez, które mam ciarki. Jak Msza po której muszę ochłonąć, po dostaniu nowej dawki Ducha Św. Wspomnienia to coś ważnego dla mnie.

Dziękuję Boże, że dałeś mi wspomnienia. Dziękuje, że ocaliłeś mnie od ich nierozumienia. Cieszę się, że jest niedziela. Miłej niedzieli, wszystkim 😀

 Chwała Panu

Umocniona

Spowiedź

Dziękuję Ci Panie za Twoje zmartwychwstanie!

Dzięki Ci Panie za dzisiejsze pojednanie.

Dzięki Ci Panie za księdza, Twojego sługę.

Dzięki Ci Panie za tę niezmierną ulgę.

Dziękuję Ci Boże za wczorajsze rozmowy

i za Ducha Świętego podczas mojej „przemowy”.

  Chcę zacząć od tego, że dziękuję wszystkim, którzy się za mnie wczoraj pomodlili. Jestem tak szczęśliwa, że mogę na was liczyć i, że mam siłę dzięki temu się pojednać. Dziękuję także za wasze wczorajsze miłe słowa, które napisaliście mi osobiście, i za każdą rozmowę, którą wczoraj odbyłam.

  Spowiedź. Dla nie których bardzo trudna rzecz. Spowiedź jest ważna. Dzięki niej czujemy się lżejsi i szczęśliwsi. Jak byłam mniejsza spowiedź była dla mnie punktem, którym musiałam wykonać co miesiąc i tyle. Teraz spowiedź jest źródłem dzięki, którym czuję się lepiej. Naprawdę! Nie kłamię! Zawsze jak podchodzę do konfesjonału jestem zestresowana, nie raz muszę zamknąć oczy kiedy już się spowiadam, bo aż tak mnie trzęsie. Tyle, że odchodząc od niego od razu mi lżej. Jaka to radość jest jak idziesz do komunii i wiesz, że Chrystus znowu Ci przebaczył! Przed spowiedzią, jak już wiem, że muszę iść, bo to czuję to chodzę przygnębiona. Dusi mnie w środku coś nie ogarniętego. Jak mam grzechy boję się nawet spać, bo mnie nawiedzają sny.  Jak już jestem uwolniona to najlepiej bym skakała po kościele.

  Ale z czego się spowiadać? Kiedy należy chodzić do spowiedzi? Do jakiego księdza chodzić? Jak wiemy grzechy dzielą się na lekkie i ciężkie. Zawsze zastanawiałam się jakie są różnice, kiedy robię ciężki, a kiedy lekki. Dopiero niedawno się dowiedziałam. Grzechy lekkie to takie, który każdy człowiek popełnia bez zastanowienia się. Za to jeśli się zastanawiasz nad tym czy np. skłamać komuś, a potem to zrobisz to już jest grzech ciężki. Każdy ma sumienie i kierując się nim powinien spowiadać się. Ja akurat jestem wybredna jeśli chodzi o księdza, ale to każdy ma inaczej. Oaza naciska na to, żeby mieć jednego spowiednika. Z jednej strony chciałabym mieć jednego, ale wiem, że nie potrafiłabym o to żadnego zapytać.

Dziękuję Ci Boże za pojednanie i za księdza, który mnie spowiadał. Dziękuję, że wziąłeś  to brzemię. Prowadź mnie i pomóż wybierać dobre rzeczy.

Dominika (Umocniona)

Wątpliwości

Znowu nie umiem powiedzieć „Amen”

To mój krzyż, nic na to sama nie poradzę.

Raz widzę Boga wszędzie, raz w niego nie wierzę.

Ukrywam się za swoimi uzależnieniami,

ukrywam uczucia, pomysły, plany.

Choć czuję, że On jest w moim sercu,

ale przeze mnie bardzo daleko.

Nieraz chcę przestać, być obojętna

na jego słowa, doświadczenia.

Sama nie potrafię…

Mój krzyż jest taki:

Jestem zbyt leniwa

nie potrafię sobie wybaczyć.

  Wątpliwości. W każdym z nas jest bardzo dużo wątpliwości. Wątpimy, że coś się uda, że coś wygramy itd. Jednak mi dziś chodzi o wątpliwość czy Bóg jest. Natchnęło mnie podczas dzisiejszej szkolnej mszy, a dokładnie przy Ewangelii.

Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam. Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. (Łk 24, 35- 48)

Nieraz tak jest, że zastanawiam się czy On jest. Jak nie czujesz nic na Mszy Św. I nie dotyka cię pismo na oazie nazywamy to „pustynią wiary”. Na szczęście ostatnio jestem przekonana co do tego, że on jest. Chcąc popełnić jakiś grzech miałam już tak, że nawet chciałam zwątpić. Tyle, że potem kiedy było mi źle przez to co zrobiłam od razu zwracałam się do niego. Jak córka marnotrawna prosząca o kolejną szanse, która zawsze dostawałam i nadal dostaje.

  Byłam kiedyś świadkiem pewnej rozmowy która mnie też umocniła. Podczas jednej rozmowy na rekolekcjach pewna osoba powiedziała: „Jeśli widziałam działanie Ducha Św., to czemu mam wątpić w to, że Bóg jest?” Ma rację. Nie raz widzę działanie Jego w moim życiu.

  Jest też taka anegdotka:

„Przychodzi chrześcijanin do fryzjera, aby go obciął. Jak to zawsze w salonach fryzjerskich nawiązała się rozmowa pomiędzy dwojga ludźmi. W pewnej chwili zeszło na temat religii, a fryzjer na to „Boga nie ma, bo gdyby był to, by nie było tyle zła na świecie.” Na co chrześcijanin nie wiedząc co odpowiedzieć siedział cicho. Wychodząc z salonu fryzjerskiego zobaczył siedzącego biednego bezdomnego na chodniku. Uradowany wraca do fryzjera i mówi: „Fryzjerów nie ma!”. Na to fryzjer zdziwiony zachowaniem klienta mówi: „Jak to chłopie nie ma?! Co ty opowiadasz? Ja jestem fryzjerem. Przecież obcinałem cię. ” Na co chrześcijanin odpowiada: „Jakby byli fryzjerzy, to by nie było owłosionych bezdomnych” A fryzjer na to: „Ale chłopie, bo on musi tu przyjść. Ja go nawet za darmo ostrzygę.”

 Właśnie oto chodzi. Musimy przyjść do Niego by go poznać. Wystarczy przyjść, a On nam pomoże.

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie. (Mt 11:28-30)

  Jeszcze mam taką prośbę. Pomódlcie się za mnie, bo jutro idę do spowiedzi pojednać się z Bogiem. I jak to zawsze potwornie się boję. Za modlitwę Bóg zapłać!

Dziękuję Ci Boże, że już nie wątpię. Dziękuję Ci za dzisiejsze słowo i za to, że mogę pisać to co czuję i w imię Twoje.

Dominika (Umocniona)

Triduum Paschalne

Zmartwychwstanie niedługo Pan

Więc życzenia składam Wam.

Niech Chrystus w sercach Waszych zagości,

I stworzy w nich wiele miłości.

Prezentów super od zajączka,

I śmigusa-dyngusa bez końca. 

 Długo zastanawiałam się o czym napisać. Szczerze się przyznam miałam kilka pomysłów, ale mało chęci. Co prawda wolałam w ten ważny czas nie przesiedzieć przy laptopie tylko przeżyć duchowo. Sądzę, że mi się udało.

 Dla mnie cały Wielki Tydzień jest ważny. Bardzo ważny. Co roku przeżywam go inaczej w sposób duchowy, jak i materialny. Zaczynając może od Środy ostatniego dnia szkoły przed świętami, gdzie miałam stół wielkanocny do dzisiejszego dnia musze przyznać, że dawno nie przeżyłam czegoś tak mocnego. W środę pożegnałam się ze wszystkimi problemami szkolnymi jakie w niej zostawiłam. Mam nadzieję, że wracając z przerwy świątecznej naprawie kilka relacji i spróbuję żyć w zgodzie z innymi ludźmi. W czwartek, dzień ustanowienia Eucharystii i kapłaństwa. Jestem wdzięczna Bogu za każdego księdza, kleryka i diakona, którego spotkałam w swoim życiu. W Piątek adoracja krzyża. Jakże inna niż te, na których miałam okazję być, ale nadal magiczna. Piątek i Sobota to są najtrudniejsze dni dla mnie i mojego charakteru. Najtrudniej w tych dniach o cisze i nie śpiewanie niczego. Do tego zabroniłam sobie podjadania podczas robienia potraw na dzisiejszy dzień. Co jest dla mnie prawie nie wykonawcze. W Sobotę wieczorem miałam ochotę na otwieranie Pisma Świętego i czytanie go. Więc tak zrobiłam i dołączyła się do mnie moja młodsza siostra. Uwielbiam z nią tłumaczyć Pismo. Potem miałam możliwość być na całonocnym czuwaniu Paschalnym. Siedzenie do godziny 4 jest trudne, a tym bardziej, gdy lubi się spać. Bóg co roku pokazuje mi, że daje radę nie zasnąć choć czasami jest bardzo ciężko. I dzisiaj Najlepszy dzień w całym roku liturgicznym. Zmartwychwstanie!

 Ogromną radość sprawiło mi jeszcze coś. Potrafiłam pomóc. Bóg uzdolnił mnie do tego, że mimo mojego potwornego lenistwa zrobiłam tyle rzeczy i nie marudziłam! Sama ofiarowałam siebie, a było dużo do zrobienia. Czuję się z tym wspaniale!

ZMARWYCHWSTAŁ PAN I ŻYJE DZIŚ

BLASKIEM JAŚNIEJE NOC!

NIE UMRE! NIE!

LECZ BĘDĘ ŻYĆ!

BÓG OKAZAŁ SWĄ MOC.

Boże dzięki Tobie moja wiara się pogłębiła. Dziękuje Ci, że mogłam w pełni przeżyć te święta i za twoją łaskę i Zmartwychwstanie!

Umocniona

Talenty to dary

Talenty to dary,

których szukasz w głębi własnej wiary.

Talenty to skarby,

które sprawiają, że jesteś więcej warty.

Talenty wszyscy posiadają

I wciąż nowsze szukają.

O talenty trzeba dbać, szkolić i troszczyć

By z nimi lepszego życia odkryć.

Talenty to dary. To zdanie jest tak piękne, że chciałabym je wykrzyczeć. Każdy z nas ma jakiś talent. Na pewno. Nie wierze w to, że jakiś człowiek na ziemi nie ma jakiegoś talentu. Czasami o tym nie wiemy i ludzie z zewnątrz muszą o tym nas przekonać. Mam przyjaciółkę, która zawsze mówi, że nie ma talentu. Ja próbuje jej zawsze uświadomić, że jakiś musi mieć. Przyznam się, że do nie dawna nie umiałam powiedzieć dokładnie jaki talent. Teraz za to jak to piszę od razu mi się przypomina. Jest wspaniałą tancerką i oddaną harcerką.  Ja akurat z tych dwóch rzeczy jestem słaba.

   Czasami, żeby odkryć swój talent trzeba się do niego setki razy przekonywać. Na przykład ja nie cierpiałam pisać. Denerwowało mnie to, że ciągle robiłam, błąd na błędzie (co akurat nadal robię). Teraz jak pisze sprawia mi to przyjemność i moje teksty nie są najgorsze. Najbardziej lubię to jak rozwijając jakiś talent jestem z tego dumna.

Więc szukajcie talentów, albowiem Bóg podarował je dla nas nie dla siebie. Jak już znacie swoje talenty, nie zaniedbujcie ich lenistwem tylko pielęgnujcie i troszczcie się o nie. Talenty to dary!

Boże dziękuję, że dałeś mi talenty i mogę się dzielić nimi z innymi.

Chwała Panu!

Umocniona <3

Chwile słabości


Kiedy mi smutno

i bardzo mi źle

Pokrzyczę na siebie

I zranię się.

Lecz dobrze wiem

Że Twój głos mnie ukoi

I sprawi, że spokojna stanę się.

Z różnych powodów ludziom jest smutno. Są te smutki dla nie których słabe dla nie których poważne. Dla mnie każdy smutek jest gigantycznym mieczem robiącym dziurę w moim sercu. Dziwne porównanie, wiem. Jeśli czasami, aż się dławisz tym smutkiem, tą sprawą to jak to inaczej nazwać? Jest mi dziś smutno. Śpiewałam Drogę Krzyżową w kościele. I zrobiło mi się smutno. Choć znałam tekst, bo wcześniej chodziłam na próby i ćwiczyłam w domu to w kościele przeżywałam te stacje jakby pierwszy raz. Gdyby nie to, że stałam na środku i musiałam dalej śpiewać to bym się popłakała. Po każdej piosence patrzyłam się na ludzi. Czy przyszedł. Ale nie. Nie było go. I wtedy ten cichy głos czasami odzywający się gdzieś w środku mnie: „Ja jestem Twoim Ojcem”. To wystarczyło by mieć siłę śpiewać dla Niego. Nie dla ludzi, nie dla osoby której wyczekiwałam. Nie. Dla Niego.

Dziękuje Ci Boże za chwile słabości w moim życiu. Za to że mam do kogo się zwracać o pomoc.

Chwała Panu

Umocniona

Czytaj dalej Chwile słabości

Przyjaciel najważniejszą osobą życia

Przyjaciel jest tarczą

Przyjaciel jest mieczem

Który wysłucha nawet gdy jest Ci bardzo źle.

Przyjaciel powie Ci zawsze prawdę

Przyjaciel o Tobie dużo wie.

Rozpoznaje kiedy uśmiechasz lub poddajesz się.

  Nie mogę oczekiwać od mojego przyjaciela na ziemi, że będzie zawsze najlepszy dla mnie. Bo ja sama taka być nie potrafię. Popełniam błędy i inni też je popełniają. Mam swoich przyjaciół na, których mi zależy. Co nie znaczy, że ich nie ranie, nie kłócę się z nimi. Chyba każdy z moich przyjaciół ma mnie kiedyś dość, ale i tak zostają.  Przyjaciele są dla mnie oparciem. Jestem przejęta każdą naszą kłótnią. Nie raz ranie, mówię coś czego nie chciałam, czasami wybaczają, czasami nie.

  Ale jest Przyjaciel, który zawsze mi wybacza. Nawet kiedy ja się od niego odwrócę. On zna moje wszystkie tajemnice. On zna całą mnie, nawet rzeczy, o których ja sama nie mam pojęcia. Jest najlepszym obserwatorem. Kiedy mi źle on tylko czeka, aż mu to powiem. Zna mnie, a ja próbuję odkryć jego. Daje mi tu przyjaciół na ziemi, aby oni sprawiali bym była szczęśliwa, uśmiechnięta.

   Dziękuję, że dałeś mi moich przyjaciół na, których mogę polegać. Dziękuje, że to Ty jesteś moim Przyjacielem.

Przyjaciela mam co pociesza mnie, gdy o jego ramie oprę się. W nim nadzieję mam, uleciał strach On najbliżej jest, zawsze troszczy się.

Chwała Panu!

Umocniona 😀

Wystarczy uśmiech

Uśmiech mi daj!

Wśród łąk pełen kwiatów.

Uśmiech mi podaruj

nie marnuj na smutki czasu.

Zaśpiewaj mi piosenkę

Opleć mnie słowami…

Niech płyną, lecą

Zrób to dla mnie!

Czego się boisz?

Że ci coś zrobię?

Chcę tylko móc pamiętać o Tobie!

Proszę… Uśmiechnij się tak szczerze

Spełnij moją prośbę

Tylko o to proszę.

   Wystarczy uśmiech by druga osoba poczuła się lepiej. Wystarczy uśmiech by sprawić komuś radość. Szczery uśmiech to cud. Jeden uśmiech pokazuje, że jesteś radosny, szczęśliwy. To takie powiedzenie bez słów „Jestem życzliwy, dobry”.  Dużo osób, które mnie zna kojarzy mnie z uśmiechu. Kocham się uśmiechać do ludzi, ale także do samej siebie. Lubię jak ludzie patrzą na mnie i nie wiedzą o co mi chodzi, że się uśmiecham. Nie raz tak miałam, że pytali mnie czemu się tak szczerze. Zawsze odpowiadam: „Uśmiecham się, bo lubię”. Nie wiem czy mój uśmiech coś komuś daje. Nie pytałam się o to nigdy. Wiem jednak, że jak ktoś się do mnie uśmiecha jest mi lepiej. Czuję radość choć może przed chwilą byłam smutna, chciałam płakać. Gdy idę do szkoły najlepsze jak dla mnie są uśmiechy osób bliskich. Mówi się:” Z jakim przystajesz, takim się stajesz”. Gdy otaczają mnie ludzie uśmiechnięci sama taka jestem. I jeśli widzę złe humory innych, próbuję sama ich rozweselić. Ostatnio na rekolekcjach szkolnych bardzo spodobał mi się napis na pewnym kubku: „Mój dobry humor, przekracza dziś wszelkie granice rozsądku”. I te słowa pasują jak kropka w kropkę do mnie. Jestem szalona i jak mam dobry humor rozsądek pozostaje z boku. Na marginesie chciałabym mieć kiedyś taką bluzkę.

   Z całego tego wpisu chciałam powiedzieć do wszystkich, którzy to czytają: Uśmiechajcie się, bo uśmiech ma potężną moc. Dziękuję Boże, że mogę się uśmiechać i przekraczać granice rozsądku.

Chwała Panu!

Umocniona

Umocniona w Panu

Boje się wyśmiania

 boje się prawdziwego zdania.

Boje się moich słabych ocen

i jestem zmartwiona myśląc o tym.

Lecz jestem umocniona w Panu,

bo on tworzy mnie na nowo, przez swoje słowo.

Bez Niego nie dam rady

bez Jego codziennej porady

Bez miłosierdzia Jego

i Słowa Bożego.

  To jest mój pierwszy wpis, więc mam nadzieję, że z czasem poprawie moje pismo oraz to co chce przekazać. Jestem nastolatką, która pokłada ufność w Panu. Od najmłodszych lat wpajana mi była miłość Boża. Wychowuje się w rodzinie chrześcijańskiej. Mam pełno lęków, ale wiem, że mogę zawsze zwrócić się do Tego, który mi pomoże. Należę do Oazy i jestem w niej zakochana. Chodzę także na neokatechumenat od urodzenia. Choć jestem nastolatką mam nadzieję, że będę pisać coś co może kogoś zainteresować i co Duch Boży mi podpowie.

Umocniona w Panu.